
Spłynęły wyniki nowego sondażu politycznego. Okazuje się, że notowania poszczególnych partii i przeliczenia na mandaty mogą podpowiedzieć trik Donaldowi Tuskowi, jak utrzymać się przy władzy. Jest jednak jeden warunek i dotyczy Lewicy, PSL i Polski 2050. Kluczowe byłoby tu 11 mandatów na plusie.
Najnowsze badanie przeprowadziła pracownia United Surveys by IBRiS na zlecenie Wirtualnej Polski. Ankietowanych zapytano, na kogo oddaliby swój głos w wyborach do Sejmu. W badaniu porównano dwa warianty: jeden zakłada wspólną listę partii koalicji, drugi – osobną.
Wyniki wskazały na to, że gdyby KO, Lewica, PSL i Polska 2050 wystartowały w wyborach razem – miałyby o 11 mandatów więcej. Choć tym samym Koalicja 15 Października miałaby szansę na sukces, to sytuacja nadal nie byłaby pewna, bowiem wspólny start dawałby w sumie 228 mandatów przy wymaganej większości 231, ale można zakładać błąd przeliczenia i to, że te trzy mandaty udałoby się jeszcze wywalczyć. Sytuacja zupełnie inaczej wygląda na prawicy. PiS z dwiema Konfederacjami i Rozwojem Plus miałyby 243 miejsca (ostatnio jednak człowiek Morawieckiego poszedł na noże z Konfederacją). Przyjrzyjmy się dokładnym wynikom.
Wariant z osobnymi listami. KO traci władzę, na prawicy triumfują
Gdy zapytano ankietowanych o wariant pierwszy, czyli każde ugrupowanie z oddzielnej listy, wyniki wyglądały następująco:
Konfederacja Brauna o krok od podium – do partii Mentzena i Bosaka traci nieco ponad 3 pkt proc. Z takimi notowaniami PSL oraz Polska 2050 nie weszłyby do Sejmu (te partie nie przekroczyły progu wyborczego, który wynosi 5 proc.). Najsłabiej wypada formacja, której liderka – Pełczyńska-Nałęcz – trzasnęła drzwiami w rządzie Tuska. Portal WP przeliczył te procenty na mandaty. I tak KO uzyskała 187 mandatów, PiS – 99, Konfederacja – 72, Konfederacja Korony Polskiej – 49, Lewica – 30, a Rozwój Plus – 23.
W takiej sytuacji nawet KO i Lewica miałyby łącznie 217 mandatów, czyli o 14 mniej niż potrzeba do większości w parlamencie. Prawica z kolei (z obiema Konfederacjami, Rozwojem Plus i PiS) skończyłaby z zapasem 12 posłów i przewagą nad koalicją wynoszącą 26 mandatów.
Zobacz także
Wariant drugi zakłada wspólny start Kolacji 15 października
Pracownia zapytała również respondentów, na kogo zagłosowaliby, gdyby do wyborów z jednej listy startowały: KO, Lewica, PSL i Polska 2050. Wtedy wyniki rozłożyły się nieco inaczej:
Wówczas Koalicja 15 Października zdobyłaby 228 mandatów, PiS 103 mandaty, Konfederacja 67 mandatów, Konfederacja Korony Polskiej 48 mandatów, Rozwój Plus 14 mandatów.
Koalicja zyskuje, prawica traci. Inny rozkład mandatów w drugim wariancie
W tym wariancie koalicja zyskuje 11 mandatów, a prawica traci tyle samo. "Różnica między blokami spada z 26 mandatów do czterech. Prawica ma 232 mandaty, czyli o jeden więcej, niż potrzeba do większości. Taki wynik mieści się w granicach błędu przeliczenia. Mówiąc wprost: zjednoczenie nie daje Tuskowi wygranej, ale przywraca mu szanse na ostateczny sukces" – czytamy w analizie WP.
Choć to pokazuje pewien sposób na zwiększenie szans na pozostanie przy władzy obecnego premiera – a Donald Tusk ma rok na odwrócenie sondaży, m.in. zapowiadając zmiany w 800 plus – to warto zauważyć, że przy okazji ostatnich kilku wyborów do parlamentu mniejsze partie nie były skore do takiego pragmatycznego rozwiązania. Mimo ryzyka niewejścia do Sejmu wolały startować osobno.




