
Rok – dokładnie tyle dzieli nas od kolejnych wyborów parlamentarnych. Na te 12 miesięcy przed decyzją, w którą stronę skręci polska polityka, ukazał się nowy sondaż, który jest jasnym sygnałem dla Donalda Tuska. Jeżeli w jego rządach nie dojdzie do nagłej i wyraźnej zmiany, jego miejsce zajmie ktoś inny.
Donald Tusk w 2023 roku otrzymał ogromny kredyt zaufania od społeczeństwa. Po latach rządów PiS do władzy doszła opozycja, która miała poprawić nasze stosunki z UE, ale i uporać się z wieloma problemami poprzednich rządów. Po 3 z 4 lat kadencji społeczeństwo wystawiło im ocenę niedostateczną. W najnowszym sondażu United Surveys przeprowadzonego na zlecenie Wirtualnej Polski badani nie dają Tuskowi większych szans na utrzymanie władzy.
Najnowszy sondaż ostatnim sygnałem dla Donalda Tuska. Został mu rok
Donaldowi Tuskowi został rok na odwrócenie nastrojów społecznych na swoją korzyść. A to nie będzie łatwe. W najnowszym sondażu spytano Polaków o to, czy obecny premier i jego obóz utrzymają władzę. Wynik na razie nie daje im wielkich nadziei na triumf w 2027 roku.
37 proc. badanych jest zdania, że aktualna koalicja "raczej straci" władzę. Kolejne 24,7 proc. nie ma najmniejszych wątpliwości, że Tusk i spółka pożegnają się z rządem. Matematyka jest więc bezlitosna – 61,7 proc. Polaków nie widzi większych szans na kontynuację obecnej polityki i przygotowuje się na zmianę rządu.
Gdzie Tusk może upatrywać szans na sukces w październiku 2027 roku? Na odpowiedź "raczej utrzymają" władzę wskazało 25,5 proc. ankietowanych. Stanowczo przekonanych, że im się to uda, było natomiast 4,1 proc. respondentów. Jeżeli więc premier chce mieć szanse na kontynuowanie swojej polityki, będzie musiał przekonać nieprzekonanych. W sumie to aż 62,5 proc. badanych (wszyscy, którzy wskazali opcję "raczej"). Ostatecznie nie bez powodu prof. Markowski ostrzega Tuska przed odpuszczaniem.
Zobacz także
Kobiety rozczarowane Tuskiem. Pali się w jego własnej koalicji
Tylko że na ten moment przekonanie niepewnych nie będzie proste. Wystarczy wspomnieć o tym, że na rok przed wyborami Donald Tusk stracił ministrę. Z rządu odeszła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dotychczasowa szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej. Premier nie ukrywał, że za nią nie przepadał, ale sam fakt jej rezygnacji nie robi mu dobrego PR-u w oczach wyborców.
A ci mają jeszcze więcej powodów do niepewności. Rozczarowane trzema latami władzy Tuska są zwłaszcza kobiety, które liczyły na liberalizację prawa aborcyjnego. W 28 miastach w Polsce odbyły się protesty, w trakcie których premierowi pokazano czerwoną kartkę. "Przypomnij sobie swoje wkurzenie sprzed 6 lat" – apelowały organizatorki tych wydarzeń do uczestniczek. To właśnie emocje pchały do urn wiele wyborczyń. Ich zapał został jednak skutecznie ugaszony.
Kolejne sondaże, które jeszcze do niedawna mogły być wiatrem w żagle Donalda Tuska, ale zaczęły się odwracać na jego niekorzyść. W badaniu OGB (Ogólnopolskiej Grupy Badawczej) zrealizowanym dla Stan360.pl w połowie października KO była na czele z wynikiem 35,9 proc., ale PiS rosło o 2,4 proc., ciesząc się poparciem 25 proc. ankietowanych. Takie wyniki sprawiają, że możemy być pewni jednego – nadchodzący rok kampanii wyborczej będzie wyjątkowo intensywny dla każdej ze stron.






