
Do tej pory politycy PiS zarzekali się, że oskarżenia o chęć Polexitu to wyłącznie manipulacja oponentów. Doprawdy? Jarosław Kaczyński oświadczył, że jeśli Bruksela nie ugnie się pod żądaniami jego formacji, Polska powinna sięgnąć po procedurę wyprowadzenia Polski z UE.
Likwidacja Komisji Europejskiej, tworzenie równoległych traktatów, a w razie oporu – uruchomienie procedury opuszczenia Unii Europejskiej. Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na forum w Krynicy to najbardziej radykalny manifest antyunijny w historii III RP. Dlaczego prezes PiS uznał, że "jest tak źle, że warto zaryzykować" i kto w polskiej polityce najbardziej zaciera ręce po tych deklaracjach?
Kaczyński kładzie Polexit na stole w Krynicy. Rząd bije na alarm
Występujący na forum gospodarczym Jarosław Kaczyński nie tylko zażądał likwidacji kluczowych instytucji unijnych, ale po raz pierwszy w tak bezpośredni i otwarty sposób dopuścił możliwość rozpoczęcia formalnych negocjacji w sprawie wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Prezes PiS określił ten scenariusz mianem metody "twardej i ryzykownej", dodając jednak słowa, które wstrząsnęły polską sceną polityczną: uznał, że sytuacja w Europie jest "tak bardzo zła, że warto tę metodę zastosować".
Słowa wracającego go zdrowia prezesa PiS wzburzyły innych polityków. Plan Kaczyńskiego dosadnie skwitował Radosław Sikorski, precyzując, do czego może on doprowadzić.
"A więc jednak chcą #Polexit. Granicy celnej z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą. Kontroli paszportowych na lotniskach. Końca dopłat dla rolników i do inwestycji. Końca KPO i SAFE. A tak się zarzekali, że nigdy w życiu" – napisał minister spraw zagranicznych w serwisie X.
Od nowego traktatu po wyjście z UE. Trzystopniowy plan prezesa PiS
Kaczyński przedstawił trójstopniowy mechanizm presji na instytucje unijne. Punktem wyjścia ma być próba zmontowania wewnątrz Wspólnoty koalicji państw narodowych, która wymusiłaby zmianę traktatów w procedurze większości kwalifikowanej (55 proc. państw reprezentujących 65 proc. ludności). Jego zdaniem, jeżeli instytucje europejskie nie zgodzą się na postulaty Warszawy, państwa dążące do rewizji prawa unijnego miałyby zawrzeć nowy, odrębny traktat – z odroczonym okresem wejścia w życie – który faktycznie stworzyłby alternatywną strukturę obok UE. Jeśli powyższy szantaż nie przyniesie skutku, Kaczyński postuluje przejście do procedury wyjścia, opisanej w Traktacie o Unii Europejskiej (odpowiednik art. 50 TUE, z którego skorzystała Wielka Brytania). "Są w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej, a później także i w tych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z Unii Europejskiej. To wszystko zaczyna się od rokowań i po prostu zacząć te rokowania. Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak źle, tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę, jeśli by te inne nie dały rezultatu" – oświadczył w Krynicy Jarosław Kaczyński. W polskich realiach taki scenariusz nie jest wyłącznie teoretyczny. Wyjście Polski z UE banalnie proste do realizacji – ostrzegała prof. Ewa Łętowska, zwracając uwagę, że po zmianie ustawy o umowach międzynarodowych z 2010 roku do wyjścia z Unii nie trzeba referendum. Wystarczy większość w parlamencie i podpis prezydenta.
Zobacz także
Likwidacja Komisji Europejskiej. "To źródło zła, nie powinno jej być"
"Źródłem zła jest Komisja Europejska. Nie będę rozwijał tematów międzypaństwowych, ale wszyscy wiecie, komu najbardziej służy. Komisja Europejska jest organem, z punktu widzenia przyszłości Unii i obecnego kształtu i działania Unii, bardzo szkodliwym. Nie powinno go być" – grzmiał ze sceny lider PiS. W wizji Kaczyńskiego jedynym organem decyzyjnym miałaby pozostać Rada Europejska, czyli zrzeszenie szefów państw i rządów. To propozycja cofnięcia integracji europejskiej o ponad pół wieku – do luźnego związku międzyrządowego, w którym prawo unijne traci prymat nad regulacjami krajowymi, a wspólny rynek zostaje poddany politycznym przetargom.
Burza po słowach Kaczyńskiego. "Działanie przeciwko racji stanu"
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak (PSL) w rozmowie z Polsat News stwierdził jednoznacznie, że propozycje prezesa PiS to igranie z bezpieczeństwem kraju. "Jarosław Kaczyński, proponując wyjście Polski z Unii Europejskiej, działa bezpośrednio przeciwko polskiej racji stanu" – ocenił minister. Z kolei europosłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus w porannym programie TVN24 zwróciła uwagę na cyniczną grę partyjną i licytację na radykalizm wewnątrz prawicy. "Z tej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego najbardziej cieszy się Mentzen i Braun, którzy otwarcie przecież mówią o tym, że Polska powinna wyjść z Unii Europejskiej. Są to słowa skrajnie niebezpieczne. Unia Europejska to największy cywilizacyjny sukces Polski, a jej fundamentem jest solidarność, którą Kaczyński próbuje zdemolować" – podkreśliła eurodeputowana. Grzegorz Braun swoich intencji nigdy nie ukrywał. Wystarczy przypomnieć słynne "Szczęść Boże i ratuj się kto może: – absurdalne wystąpienie Brauna w Sejmie z marca 2024 roku, w którym polityk wprost wzywał do Polexitu.
Czy Kaczyński, tracący kontrolę nad radykalnym elektoratem, postanowił przelicytować konkurencję i pokazać, że PiS nie cofnie się nawet przed groźbą opuszczenia struktur europejskich. Prezes PiS po raz kolejny proponuje społeczeństwu plebiscyt emocjonalny: "suwerenna Polska narodowa" kontra "zła Bruksela". Grunt jest podatny – już w grudniu 2025 roku okazało się, że co czwarty Polak chce Polexitu – sondaż jak zimny prysznic pokazał, że eurosceptycyzm wyszedł z politycznej niszy.






