
Zamiast spokoju i modlitwy – szok przy nagrobku. W setkach miast w całej Polsce na nagrobkach tuż przed Wszystkich Świętych pojawiają się jaskrawe naklejki wzywające do kontaktu z zarządcą nekropolii. Przełom października i listopada to często jedyny moment w roku, kiedy komunikaty mogą skutecznie dotrzeć do opiekunów grobów.
Cmentarny grunt staje się towarem deficytowym. Administracje komunalne i parafialne przed 1 listopada ruszają z wielkim oklejaniem mogił. Choć w sieci krążą obawy o natychmiastową ekshumację, prawda leży w przepisach prawa cywilnego i sanitarnego. Rozkładamy na czynniki pierwsze cmentarne opłaty: od grobów ziemnych po rodzinne grobowce murowane.
Żółte, białe i czerwone kartki na pomnikach. Cmentarze polują na zaległe opłaty przed 1 listopada
W ostatnich dniach głośno zrobiło się o Gliwicach, gdzie Miejski Zarząd Usług Komunalnych (MZUK) oznaczył w ten sposób groby na cmentarzach komunalnych. Podobne sceny powtarzają się jednak w całej Polsce: od Szczecina, przez Warszawę i Łódź, po Ostródę czy małe parafie wiejskie. Kolory bywają różne – od żółtych i pomarańczowych po białe i czerwone – ale treść sprowadza się do jednego: "Brak opłaty. Prosimy o pilny kontakt z administracją cmentarza".
Zdarzają się też formy znacznie mniej subtelne – głośno było o przypadku, w którym w Sosnowcu pomazane groby, nawet dzieci – tak parafia domaga się pieniędzy, pisaliśmy wtedy o napisach "do likwidacji" robionych wapnem. Wokół tych oznaczeń natychmiast narastają mity o "natychmiastowym wyrzucaniu szczątków" i "bezdusznym handlu kwaterami".
Czy to prawda i skąd ten termin? Akcja przed 1 listopada nie jest przypadkiem
Praktyka naklejania wezwań jest autentyczna i zarządcy cmentarzy stosują ją od lat. Wybór terminu – ostatnie dni października – to pragmatyzm. Większość grobów w Polsce odwiedzana jest zaledwie raz lub dwa razy w roku, głównie w okolicach Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Administracje cmentarzy komunalnych i parafialnych często nie posiadają aktualnych danych kontaktowych do żyjących krewnych (ludzie zmieniają adresy, numery telefonów, emigrują). Fizyczna naklejka na nagrobku to dla zarządcy jedyny skuteczny sposób na przekazanie komunikatu dysponentowi mogiły.
Warto jednak uspokoić nastroje: żółta naklejka nie oznacza, że 2 listopada pod pomnik podjedzie koparka, a nagrobek zostanie zniszczony. To ostrzeżenie przed procedurą, która może nastąpić, jeśli rodzina całkowicie zignoruje wezwanie. Problem nie jest nowy – już przed laty przestrzegaliśmy, że nawet najbardziej zadbany grób może zniknąć z dnia na dzień – jak do tego nie dopuścić?
Co na to prawo? Magiczny okres 20 lat z ustawy o cmentarzach z 1959 roku
Kwestię opłat i likwidacji grobów w Polsce reguluje akt prawny pamiętający czasy Władysława Gomułki – Ustawa z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Kluczowy jest tutaj art. 7 tej ustawy. Zgodnie z nim grób nie może być użyty do ponownego pochówku przed upływem 20 lat od dnia pogrzebu. Przez dwie dekady miejsce spoczynku jest prawnie chronione.
Po upływie 20 lat ponowne użycie grobu nie może nastąpić, jeżeli jakakolwiek osoba zgłosi zastrzeżenie przeciw temu i uiści przewidzianą opłatę (zwyczajowo nazywaną opłatą pokładną lub prolongatą). Wniesienie opłaty przedłuża ochronę grobu na kolejne 20 lat. Sama zasadność części pobieranych kwot bywa jednak kwestionowana – w ostatnich latach pojawiły się głosy, że opłaty cmentarne okazują się być nielegalne, a właściciele otrzymają zwroty, o ile sądy podzielą tę argumentację.
Jeżeli po 20 latach nikt nie zgłosi zastrzeżenia i nie zapłaci, zarządca cmentarza ma formalne prawo przekazać to miejsce innej osobie do pochówku. Dotychczasowe szczątki są wówczas ekshumowane i chowane głębiej pod nową trumną lub przenoszone do ossuarium (mogiły zbiorowej).
Zobacz także
Kiedy grób jest bezpieczny na zawsze? Groby murowane i kolumbaria
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z kluczowego zapisu ustawy, który chroni część grobów przed jakąkolwiek likwidacją. Zgodnie z art. 7 ust. 3 ustawy, zasadzie ponownego użycia po 20 latach nie podlegają groby murowane przeznaczone do pochowania zwłok więcej niż jednej osoby, a także kwatery na urny (kolumbaria).
Oznacza to, że jeśli rodzina wybudowała murowaną kryptę (grobowiec z betonowymi ścianami przeznaczony na kilka trumien), zarządca cmentarza nie ma prawa takiego grobu zlikwidować ani sprzedać, nawet jeśli minęło 50 lat, a nikt nie wnosił żadnych opłat. Grób murowany wielomiejscowy ma charakter bezterminowy. Zdarza się jednak, że zarządcy omyłkowo naklejają żółte kartki również na takich grobowcach, wzywając jedynie do wniesienia bieżących opłat eksploatacyjnych (np. za wywóz śmieci czy wodę na cmentarzu).
Co zrobić, gdy znajdziesz naklejkę na grobie? Ile kosztuje opłata prolongacyjna
Ustal datę ostatniego pochówku w tej mogile. Jeśli w grobie ziemnym 10 lat temu pochowano kolejną osobę, 20-letni okres biegnie na nowo od daty ostatniego pogrzebu.
Skontaktuj się z kancelarią cmentarza. Podaj dokładny numer kwatery, rzędu i dane osoby zmarłej. W Gliwicach sprawę można wyjaśnić w biurze Zarządu Cmentarzy Komunalnych lub pod numerem telefonu 32 335 04 63. W innych miastach wystarczy wizyta w kancelarii parafialnej lub komunalnej.
Jeśli okaże się, że grób jest ziemny i termin 20 lat minął, wystarczy uiścić opłatę prolongacyjną. Jej koszt jest zróżnicowany – od 500 do nawet 2000 zł za kolejne 20 lat, w zależności od cennika uchwalonego przez daną gminę lub kurię. Cenniki od lat idą w górę – o tym, jak rosły ceny na cmentarzu i ile za miejsce pochówku trzeba dziś zapłacić, pisał INNPoland. Kto chce mieć spokój na dłużej, może rozważyć wykupić miejsce na cmentarzu jeszcze za życia.
Wizyta na cmentarzu przed 1 listopada to nie tylko grabienie liści i kupowanie chryzantem. To także moment, w którym warto upewnić się, że formalności prawne zostały dopełnione. Przeoczenie cmentarnego alertu może sprawić, że za rok w miejscu spoczynku naszych przodków zastaniemy zupełnie nową tablicę z obcym nazwiskiem.






