wybuch.
W katastrofie samolotu na Florydzie zginęła czteroosobowa rodzina, w tym dwoje dzieci w wieku dwóch i czterech lat. Fot. X/Zrzut ekranu

W katastrofie samolotu na Florydzie zginęła czteroosobowa rodzina, w tym dwoje dzieci w wieku dwóch i czterech lat. Na pokładzie prywatnego odrzutowca było łącznie dziewięć osób. Ujawniono już tożsamość wszystkich ofiar.

REKLAMA

Do tragedii doszło w niedzielę 1 listopada w hrabstwie Palm Beach na południu Florydy. Prywatny Learjet leciał z Austin w Teksasie na Bahamy. Na pokładzie było dwóch członków załogi i siedmioro pasażerów. Nikt z nich nie przeżył wypadku.

Katastrofa samolotu na Florydzie. Zidentyfikowano wszystkich pasażerów i członków załogi

Informację o śmierci rodziny Robinsonów przekazał Anthony Robinson, brat Adama. W katastrofie zginął 44-letni przedsiębiorca, jego żona Helen Sharp oraz ich dzieci czteroletnia Emma i dwuletni Charlie.

Adam Robinson był założycielem i szefem firm technologicznych Retention.com oraz RB2B. Brat przedsiębiorcy opublikował w mediach społecznościowych pożegnanie, w którym wspominał Adama i Helen jako kochającą się parę. Podkreślił, że byli oddanymi rodzicami.

Wśród ofiar była także Anita Maria Apellido Cetina, która pracowała jako niania rodziny. Na pokładzie Learjeta znajdowali się również przyjaciele Robinsonów, Charmi Fehr i Rachel Reed. Za sterami samolotu siedział 55-letni kapitan Jeff Gregory. Drugą pilotką była 20-letnia Nathalia Gadelha Filgueiras. Młoda kobieta zdobyła licencję pilota jeszcze w szkole średniej.

Trwa ustalanie przyczyn katastrofy na Florydzie

Jak pisaliśmy w naTemat, do katastrofy samolotu na Florydzie doszło w pobliżu Greenacres. Samolot nagle zmienił kierunek lotu, wykonał ostry skręt w prawo, a następnie zaczął gwałtownie tracić wysokość. Piloci nadali sygnał Mayday, Filgueiras poinformowała kontrolerów, że maszyna opada w tempie około 10 tys. stóp na minutę.

Przed uderzeniem w ziemię prywatny odrzutowiec zahaczył o drzewo i zerwał linie energetyczne. Chwilę później doszło do eksplozji. Nagrania z kamer samochodowych, na których widać moment katastrofy i ogromną kulę ognia, obiegły media społecznościowe.

Amerykańska Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) przekazała, że samolot zaczął rozpadać się jeszcze przed uderzeniem w ziemię. Szczątki maszyny zostały rozrzucone na obszarze o promieniu około pół mili (około 0,8 km).

Śledczy nadal badają przyczyny katastrofy. Jednym z analizowanych czynników są warunki pogodowe. Władze informowały o temperaturze sięgającej minus 50 stopni Fahrenheita, oblodzeniu i silnych turbulencjach, z którymi miała mierzyć się załoga.

Katastrofa samolotu w USA spowodowała również poważne zniszczenia na ziemi, m.in. uszkodzenie infrastruktury wodociągowej. Władze zarządziły ewakuację około 600 mieszkańców pobliskiego osiedla. Przywrócenie ruchu na uszkodzonym odcinku drogi może potrwać co najmniej 30 dni.