Katastrofa kolejowa w Hiszpanii
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Jest wstępna przyczyna tragedii Fot. X.com

Ponad 540 osób jechało w pociągach, które w środowy poranek zderzyły się w pobliżu stacji Urda w Toledo w Hiszpanii. Oba składy jechały z Madrytu do Sewilii, kiedy nagle jeden z nich się zatrzymał, a drugi po prostu w niego wjechał. Lokalne media informują już, co najpewniej doprowadziło do tej tragedii.

REKLAMA

Hiszpania pogrąża się w żałobie po katastrofie w Toledo. Rząd Aragonii zdecydował o odwołaniu swoich obrad, a także o przełożeniu prezentacji budżetu ze względu na tę tragedię. Liczba ofiar na razie nie jest w pełni znana. Władze rządu Kastylii-La Manchy poinformowały oficjalnie o 30 zgonach. W hiszpańskich mediach pojawiała się już jednak wzmianka o 46 ofiarach, a źródła rządowe wskazywały, że "może być gorzej niż w Adamuz", czyli katastrofie kolejowej ze stycznia 2026 roku, w której zginęło 41 osób.

Hiszpania z drugą katastrofą kolejową w 2026 roku. Co było przyczyną?

W przypadku styczniowej katastrofy na tej samej linii, ale ok. 250 km dalej, powodem tragedii miała być pęknięta szyna. Tak wskazały oficjalne raporty sporządzone przez ekspertów badających tę sprawę. Tym razem wiele wskazuje na błąd ludzki w centrum kontroli ruchu Atocha. Taką informację podał dziennik "El País". To ta sama gazeta, która w 2013 roku ujawniła, że maszynista wykolejonego pociągu chwalił się na Facebooku prędkością.

To jednak nadal nieoficjalne ustalenia. Minister transportu i zrównoważonej mobilności Óscar Puente ok. godziny 9:40 dotarł do centrum kontroli ruchu, gdzie rozpoczął zbieranie wszystkich dostępnych informacji mających pomóc w ustaleniu przyczyn tragedii.

Będzie to niezwykle ważne, ponieważ system zabezpieczeń na trasach kolei dużych prędkości powinien poinformować pracowników centrum kontroli o zatrzymaniu składu. Dodatkowo systemy zamontowane na torach powinny zapobiegać takim zderzeniom, ostrzegając maszynistę o stojącym pociągu, a nawet automatycznie aktywując hamulce. Tym razem to jednak nie zadziałało, co powinno dać do myślenia także w Polsce, gdzie PKP Intercity stawia na pociągi dużych prędkości.

Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Świadkowie opowiadają, co działo się w pociągu

Hiszpańskie media dotarły już do pasażerów, którzy podróżowali z Madrytu do Sewilli składami biorącymi udział w wypadku. "Są trzy wagony Iryo, te trzy na końcu, z których ciągle wynoszą ludzi i zakrywają ich prześcieradłami. Zwłoki. To apokaliptyczne. Trudno mi uwierzyć, że w tych trzech wagonach są jacyś żywi ludzie. To poskręcana masa metalu. Jakby podłożyli bombę" – opisywał na łamach "El Mundo" Sebastián Herrero, który podróżował pociągiem zatrzymanym na torach. Dodał on, że po uderzeniu na ok. 4–5 sekund znalazł się w powietrzu.

Siła zderzenia była ogromna. Pierwsze dane wskazują, że skład AVE uderzył w stojące Iryo z prędkością przekraczającą 100 km/h. Na skutek tej kolizji co najmniej dwa wagony pierwszego pociągu spadły ze skarpy.

W rozmowie z radiem Onda Cero jeden z podróżnych przyznał, że pociąg Iryo zatrzymał się ok. 5 minut przed tym, jak wjechał w niego skład AVE. "Bardzo, bardzo silne uderzenie. Leżałem w przejściu i przetoczyłem się o cztery lub pięć miejsc. W naszym wagonie byli martwi" – wspominał w rozmowie z dziennikarzami.