
Azjatycki szerszeń żółtonogi pojawił się w Polsce i choć jego pierwsze gniazdo zostało zlikwidowane, nie oznacza to końca problemu. Ministerstwo Klimatu i Środowiska apeluje o jak najszybsze działanie w razie zaobserwowania szerszenia, ponieważ może on stanowić poważne zagrożenie dla rodzimych owadów, w tym pszczół miodnych.
Pierwsze gniazdo azjatyckiego szerszenia żółtonogiego (Vespa velutina nigrithorax) w Polsce wykryto w październiku bieżącego roku w okolicach Krakowa. Wówczas udało się szybko je usunąć, jednak na tym problem się nie kończy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska opublikowało w środę 4 listopada komunikat, w którym zaznacza: "Nie można jednak wykluczyć, że część młodych królowych wcześniej opuściła gniazdo i rozpoczęła zimowanie. Dlatego wiosną mogą pojawić się nowe gniazda".
Co robić, gdy spotkamy azjatyckiego szerszenia żółtonogiego?
Azjatycki szerszeń żółtonogi jest inwazyjnym gatunkiem obcym, który stanowi bezpośrednie zagrożenie dla naszych rodzimych owadów. Z tego względu resort apeluje o jak najszybsze reagowanie w razie jego zaobserwowania. Jeśli zauważymy samego szerszenia, jego gniazdo lub nawet będziemy mieć jedynie podejrzenie, że mamy do czynienia z tym właśnie gatunkiem, podstawową zasadą jest zachowanie bezpiecznej odległości. Pod żadnym pozorem nie należy zbliżać się do gniazda.
Taką obserwację należy niezwłocznie zgłosić do właściwego urzędu gminy lub miasta. Następnie to samorząd przekaże zebrane informacje odpowiednim służbom, które na co dzień zajmują się usuwaniem tego typu owadów. Ministerstwo podkreśla, aby nie próbować samodzielnie likwidować gniazd ani nie łapać szerszeni.
Jeżeli natomiast pozwalają na to warunki, z bezpiecznej odległości można zrobić zdjęcie lub nagrać owada, a następnie dołączyć te materiały w załączniku do zgłoszenia. Wzór takiego zgłoszenia można znaleźć na stronie internetowej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Na tej samej witrynie udostępniono również materiały ułatwiające identyfikację gatunku – w tym zdjęcia, kartę informacyjną, analizę inwazyjności oraz mapę występowania w Europie.
Zobacz także
Dlaczego należy eliminować azjatyckiego szerszenia żółtonogiego?
Dla samego człowieka azjatycki szerszeń żółtonogi jest równie niebezpieczny, co powszechnie występujący w Polsce szerszeń europejski. Skutki ich użądleń są dość zbliżone, więc szczególną ostrożność muszą zachować przede wszystkim osoby uczulone na jad tych owadów.
Inaczej sytuacja wygląda jednak z perspektywy naszych rodzimych owadów, dla których nowy gatunek stanowi ogromne zagrożenie. Azjatycki szerszeń żółtonogi jest bowiem inwazyjnym gatunkiem obcym (IGO). Oznacza to, że owady te pojawiły się poza swoim naturalnym środowiskiem i zaczęły się rozprzestrzeniać na nowych terenach. Takie organizmy, jak choćby biedronka azjatycka w Polsce, często wypierają lokalne gatunki, zakłócają naturalną równowagę w przyrodzie i mogą przynosić wymierne straty gospodarcze.
Głównym problemem jest fakt, że azjatycki szerszeń żółtonogi aktywnie poluje na pszczoły miodne oraz inne owady, wliczając w to cenne dzikie zapylacze. Jego obecność wpływa negatywnie na lokalną faunę i zaburza funkcjonowanie całych ekosystemów. Z tego powodu krajowe i unijne przepisy nakładają obowiązek ścisłego monitorowania jego obecności, a w przypadku wykrycia – podejmowania kroków prowadzących do szybkiej eliminacji.
Przy gatunkach pojawiających się na nowym terytorium kluczowym czynnikiem jest czas. Wczesne wykrycie i interwencja drastycznie zwiększają szanse na zahamowanie dalszego rozprzestrzeniania się populacji.
"Dlatego warto zgłaszać obserwacje azjatyckiego szerszenia żółtonogiego. Szybka reakcja pomaga chronić rodzime owady, w tym zapylacze i ograniczyć ryzyko zadomowienia się tego gatunku w Polsce" – apeluje Ministerstwo Klimatu i Środowiska.






