Danuta Stenka
Mąż Danuty Stenki zmaga się z ciężkim nowotworem. Aktora zaapelowała o pomoc. Fot. zrzut ekranu / facebook.com / Danuta Stenka; montaż: naTemat

Danuta Stenka poinformowała, że jej mąż zmaga się z groźnym nowotworem krwi – szpiczakiem plazmocytowym. Aktorka jednocześnie zaapelowała o pomoc, ponieważ koszt potrzebnej terapii wynosi prawie dwa miliony złotych.

REKLAMA

Danuta Stenka opublikowała w środę 4 listopada za pośrednictwem mediów społecznościowych poruszający apel w sprawie swojego męża, Janusza Grzelaka. Jak wyznała aktorka, choruje on na ciężki nowotwór, wymagający szybkiego i kosztownego leczenia.

Danuta Stenka apeluje o pomoc dla jej męża, chorującego na raka

– Dzisiaj ja przychodzę z prośbą o pomoc dla mojej najbliższej rodziny, dla mojego męża. Jak grom z jasnego nieba spadła na nas diagnoza: bardzo agresywny szpiczak. Terapia, która może uratować mu życie, jest nierefundowana, a suma całkowicie przekracza nasze możliwości. To około dwóch milionów – wyznała aktorka.

Jak dodała, proces leczenia musi zostać rozpoczęty jak najszybciej. – Mało tego, goni nas czas. Zostało bardzo mało czasu. Dlatego bardzo Was proszę o wsparcie, jakiekolwiek wsparcie i jeśli to możliwe, posyłanie mojej prośby dalej. Dziękuję bardzo – apelowała Danuta Stenka.

W opisie dołączonym do nagrania aktorka doprecyzowała, że "nadzieją dla Janusza jest nowoczesna terapia CAR-T". Zaznaczyła jednak, że jej koszty są bardzo wysokie i przewyższają możliwości bliskich.

"Są w życiu takie chwile, kiedy wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Liczy się tylko jedno – żeby ukochana osoba była obok i była zdrowa... Czasem jednak życie stawia nas w sytuacji, w której sami nie dajemy rady. Wtedy tak wiele znaczy pomoc drugiego człowieka" – napisała w poście.

Szybki postęp nowotworu i zbiórka na terapię

Na stronie internetowej zbiórki w serwisie siepomaga.pl, zorganizowanej w celu opłacenia terapii CAR-T Cell, rodzina udostępniła szczegółowe informacje o przebiegu choroby mężczyzny.

"W połowie września Janusz zaczął skarżyć się na bóle całego kręgosłupa, które nie zmniejszały się mimo fizjoterapii i różnych masaży. Potem doszedł jeszcze ból w jamie brzusznej i wtedy Janusz dostał skierowanie na rezonans. Badania pokazały kilka guzów, jeden w okolicy kręgosłupowej, a drugi po prawej stronie jamy brzusznej" – wskazano w opisie zbiórki.

Ostateczna diagnoza została postawiona pod koniec października i wykazała szpiczaka plazmocytowego, czyli wyjątkowo agresywny nowotwór układu krwiotwórczego. Rodzina przekazała, że mężczyzna rozpoczął już leczenie, jednak ze względu na złośliwy charakter nowotworu, sytuacja jest bardzo dynamiczna i może zmieniać się z dnia na dzień.

"W tej chwili przebywa w szpitalu, bo pani doktor zauważyła, że jest bardzo słaby i ma niewyraźny wzrok. Choroba zniszczyła jego nerki i uszkodziła dwa kręgi w kręgosłupie, a także staw panewki biodrowej. Z tego powodu Janusz jest unieruchomiony w łóżku" – czytamy.

Rodzina skonsultowała z lekarzami dalsze możliwości leczenia i szanse na powrót do zdrowia. "Okazało się, że taką nadzieję daje terapia Car-T Cell. Lekarze mówią, że wszystkie możliwe parametry szpiczaka są fatalne, ale terapia to dla Janusza realny ratunek. Niestety ten ratunek wyceniono na prawie dwa miliony" – zaznaczono na stronie zbiórki.

"To nie jest łatwe prosić o pomoc, uwierzcie. Jednak chodzi o człowieka, który był przy nas zawsze, kiedy go potrzebowałyśmy. Dlatego dziś prosimy o pomoc jako żona i córki. Musimy zrobić wszystko, żeby pomóc Januszowi, dopóki istnieje realna nadzieja na pozytywne zakończenie tej historii. Będziemy wdzięczne za każdą formę wsparcia" – piszą na zakończenie Danuta Stenka wraz z córkami.