Prezydenci Polski: Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski.
Prezydenci Polski: Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski. Fot. Artur Kubasik / Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Konflikt pomiędzy PO a PiS zasadza się na odmiennym postrzeganiu ducha narodu. Jedni trudnią się "propagandą sukcesu" , drudzy lubują się w "historycznej martyrologii". Jak głowy państwa wywodzące się z tych obozów, próbowały kształtować ducha narodu?

REKLAMA
Jak w ogóle kształtuje się duch narodu? Trudno znaleźć prostą odpowiedź na to pytanie. To pojęcie bardzo tajemnicze i już samo jego zdefiniowanie przynosi nam kłopot. Na pewno ducha narodu tworzy sztuka – w Polsce to literatura Mickiewicza, czy Gombrowicza, muzyka Chopina, albo Dody, obrazy Matejki i Witkacego. Autostereotypy to także element tego pojęcia. Widzimy się jako tolerancyjnych (choć w rzeczywistości różnie z tym bywało i bywa), lubiących się napić (choć nie jesteśmy nawet w czołówce europejskiej), przywiązanych do religii (choć do kościołów chodzi w niedzielę tylko około czterdzieści procent ludzi).
Postrzeganie swojej historii i to na co kładziemy w niej akcenty, jest głównym elementem ducha narodu. Jak to się jednak dzieje się, że jesteśmy z jednych rzeczy bardziej dumni, a z innych mniej? Nasze poglądy krystalizują także rządzący.
Najważniejsi z nich to teoretycznie prezydenci. Choć ze względu na specyficzną konstrukcję konstytucyjną nie mają oni u nas takiej pozycji, jak przykładowo we Francji, czy Stanach Zjednoczonych, to jednak w jakimś procencie są prawdziwymi głowami państwa. Dlatego możemy spokojnie postawić tezę, że w pewnym stopniu to właśnie prezydent kreuje ducha narodu.
Bronisław Komorowski – pozytywista
Jak widzi ducha narodu obecny prezydent? Mimo swojego konserwatywnego wizerunku osoby szczycącej się szlacheckim pochodzeniem i tradycyjnym podziałem obowiązków w rodzinie, Bronisław Komorowski nie sięga raczej dalej w historię, niż do lat osiemdziesiątych (oczywiście pomijając okolicznościowe mowy). Prezydent stara się budować ducha narodu na micie (prawdziwym czy nie) o sukcesie Solidarności i III RP. Nie dziwne więc, że jest nielubiany przez przeciwników politycznych, dla których przejście z PRL do wolnej Polski nastąpiło zbyt miękko, bez pełnego rozliczenia, przez co zbudowana na niepewnych fundamentach, nie może być dobra.
Pogląd Bronisława Komorowskiego na ducha narodu najlepiej możemy zaobserwować w jego sejmowym orędziu przed Zgromadzeniem Narodowym z okazji zaprzysiężenia. Mówił o tym, że "wierzy w patriotyzm codziennego trudu, codziennej pracy", i "dobra praca jest wyznacznikiem polskiego patriotyzmu XXI wieku". Prezydent podkreślał, że: – Nikt na naszą polską wolność nie czyha, żyjemy w kraju niepodległym, bezpiecznym i szanowanym na świecie. Odwołując się do dalekiej historii, mówił tylko jak w porównaniu z dawnymi czasami lepsza jest III Rzeczpospolita: – Od ponad 200 lat nie było naszemu narodowi dane tak dużo i dobrze spożytkowanego czasu wolności. – a nasze państwo jest – Dobrze zarządzane. – i mamy – Warunki do duchowego i materialnego rozwoju.
Jednym z najważniejszych zdań w przemówieniu Komorowskiego było to: – Nie powinniśmy godzić się z tym, by w zbiorowym poczuciu wspólnoty, tak pięknym, koniecznym poczuciu wspólnoty, łączyły nas tylko wielkie i dramatyczne chwile, a dzielił czas codzienny. W tych słowach najlepiej widać podejście prezydenta do tradycyjnego, martyrologicznego ducha narodu.
Lech Kaczyński – romantyk
Prezydent Lech Kaczyński zaczął swoje rządy także mocnym przemówieniem. Jego sejmowe orędzie przed Zgromadzeniem Narodowym z okazji zaprzysiężenia zaczęło się od podkreślenia, że Polacy, co okazali według niego przy urnie, oczekują zmian. Miały się one opierać na "sprawiedliwości, solidarności i uczciwości". Odwrotnie niż Komorowski, który zachwycał się III RP Kaczyński mówił – Gdy spojrzeć na wydarzenia ostatnich 16 lat to niczym nie uchybiając twórcom naszych sukcesów, a tych sukcesów było niemało, trzeba jasno powiedzieć: zbyt mało było solidarności, zbyt mało było sprawiedliwości, a często brakowało też i uczciwości. Na koniec dodawał: – Nasz kraj potrzebuje rozliczenia przeszłości, bo bez tego nie może być porządku moralnego.
Tak jak Komorowski mówił o czasach obecnych – "modernizacji", "nowoczesności" i "skoku rozwojowym" – Kaczyński podkreślał – Naród jako wspólnota buduje się również wokół tradycji. Nie wolno przeciwstawiać jej koniecznym zmianom, koniecznej modernizacji Polski. To jest sprzeczność wymyślona. To jest szkodliwy sposób myślenia. Największe sukcesy w Europie odnosili ci, którzy potrafili połączyć modernizację z dobrą tradycją.

Nadużyciem byłoby twierdzenie z całym przekonaniem, że zmarły w katastrofie smoleńskiej prezydent odwoływał się do idei jagiellońskich, ale widać było w jego słowach nawiązywanie do tych tradycji, czasu potęgi i siły Rzeczpospolitej. Mówił w orędziu – Drogą do tego jest odrzucenie narodowych kompleksów, ciągłego podnoszenia naszych słabości, chorobliwej tendencji do naśladownictwa, także wtedy, gdy chodzi o zjawiska i postawy wątpliwe czy też jawnie szkodliwe. Aby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być. Gdy się chce szacunku innych, trzeba najpierw szanować siebie.
Również słowa prezydenta o "strategicznym sojuszu z Ukrainą", który "powinien nabrać bardziej konkretnych kształtów", oraz "ścisłej współpracy z Litwą, a także Łotwą i Estonią", czy "obrony praw obywatela na Białorusi", mogą przywodzić na myśl idee Pierwszej Rzeczpospolitej.
W dziedzinie polityki zagranicznej Kaczyński podkreślał wartość dobrych kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi. O stosunkach z Niemcami czy Rosją mówił z pewnym sceptycyzmem. Komorowski za to, skupiał się głównie na pozytywnej wartości Unii Europejskiej i Trójkąta Weimarskiego.
Duch narodu – duch czasów
Jak więc obecny i poprzedni prezydent różnili się wizją ducha narodu? Komorowski przede wszystkim ostatnie lata wolnej Polski widział jako wielki sukces, Kaczyński – wyboistą drogę. Komorowski nawoływał do kontynuacji, Kaczyński – przebudowy w duchu dawnych wartości. Komorowski postrzegał naszą rolę jako sprawnego trybiku w machinie Unii Europejskiej, Kaczyński – współpracującego, ale samodzielnego i silnego mechanizmu.
W jakim jednak stopniu poglądy głowy państwa mają wpływ na ogólny duch narodu? Bardzo ciężko to ocenić. Na pewno oboje odcisną się w ten czy inny sposób na świadomości Polaków.
A Wam która wizja jest bliższa?