Żurnalista ma kosmiczne długi, ale jest nieuchwytny. Nawet Poczta Polska go pozwała

Joanna Stawczyk
06 kwietnia 2022, 16:02 • 1 minuta czytania
Jeden z portali ujawnił szokujące informacje na temat postaci Żurnalisty, który jest anonimowym twórcą, doskonale znanym naczelnym bohaterom polskiego show-biznesu. Wyszło na jaw, że Poczta Polska pozwała go na setki tysięcy złotych, ale to nie wszystko. Na drodze sądowej także osoby prywatne próbują odzyskać swoje pieniądze. Nie są to małe kwoty. Chowający się pod pseudonimem podcaster pozostaje jednak nieuchwytny.
Nieuchwytny Żurnalista ma potężne długi. Nawet Poczta Polska go pozwała Fot. Instagram.com/@zurnalistapl

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Ciemna przeszłość Żurnalisty. Wniosek o areszt, sprawy sądowe, długi i pozew od Poczty Polskiej

Mimo tego, że w ostatnim czasie dużo mówiło się o Żurnaliście, jego przeszłości, karierze i życiu, to wciąż nie wiadomo, kim jest podcaster, którego sponsoruje Mercedes-Benz. Wiedzą za to gwiazdy, a właściwie cała plejada rodzimych gwiazd, która przybywa do jego studia na intymne rozmowy.

Na poczatku o podejrzanej przeszłości anonimowego Żurnalisty napisał Jakub Wątor ze Spider's Web. Potem Pudelek dotarł do kolejnych spraw, z których wynika, że internetowy twórca ma mieć na swoim koncie niejedno oszustwo, niewyrównane rachunki i kosmiczne długi. Z relacji osoby, pracującej dla niego za czasów magazynu "Manager+", wynika, że wykorzystywał nowe osoby.

"Sprawa miała wyglądać tak, że ja i kilka osób poza mną miało testowo napisać artykuły na wybrane przez siebie tematy, a Żurnalista, po wybraniu artykułów, które będą mu pasowały do gazety, nawiąże dłuższą współpracę z autorami (…) Mój tekst został opublikowany, kasy żadnej nie dostałem, nie mówiąc już o dłuższej współpracy (…) Cała nasza komunikacja miała miejsce w grupie założonej na FB (grupy już dawno nie ma), gdzie ja i kilkoro innych naiwniaków najpierw udostępniło swoje teksty, a później żadne z nas nie dostało za to pieniędzy" – powiedziało źródło Pudelka.

W wytłumaczeniu, które nadesłał portalowi Żurnalista, powołuje się wciąż na swoją ciężką przeszłość. "Chorowałem na depresję. Widziałem, że mam problemy i nie miałem kogo poprosić o pomoc. Odrzucałem połączenia, nie odpisywałem na maile i przepadłem. Tylko nie wtedy, kiedy wziąłem kasę tylko wtedy, kiedy postanowiłem, że popełnię samobójstwo, nie widząc szans na to, że będę w stanie się podnieść. I myślę, że jak ktoś na to patrzy dzisiaj z boku, to rozumie ten pomysł. To było za dużo na głowę 24-letniego chłopaka" – podkreślił.

"Zastanawiające jest to, że te osoby wiedziały, że jestem Żurnalista i skontaktowały się z Wami, a nie ze mną. Inne osoby, które reklamowały się w magazynie i żądały zwrotu za reklamę - dostały go. Nigdy nie chciałem nikogo oszukać, po prostu ta firma upadła" – odpowiedział, nawiązując do tego, że pobierał pieniądze za publikację reklam w swoim czasopiśmie, a potem nie wywiązywał się z umowy.

Pozwy przeciwko Żurnaliście. Oszustwa na terenie całego kraju

Okazuje się, że przeciw Żurnaliście toczyły się cztery odrębne sprawy w Toruniu, co potwierdził sam prezes tamtejszego Sądu Rejonowego, Krzysztof Dąbkiewicz. W pierwszej z nich miał usłyszeć zarzut aż osiemnastu oszustw na terenie kraju za "niewywiązanie się z publikacji reklamy na szkodę wielu podmiotów". To dosłownie oznacza, że pobierał pieniądze za powierzchnię reklamową, po czym nie dotrzymywał umowy.

To postępowanie zostało ostatecznie warunkowo umorzone na dwa lata próby. Musiał uiścić świadczenie w wysokości 2000 złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Inna sprawa Żurnalisty w toruńskim sądzie tyczyła się nieudzielenia w terminie wyjaśnień na piśmie Powiatowemu Rzecznikowi Konsumentów. W 2019 roku zapadł wyrok, według którego orzeczono 2000 złotych zadośćuczynienia pieniężnego.

Jak czytamy, Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum-Zachód w 2018 roku wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie Żurnalisty. W październiku tego samego roku wniosku Sąd Rejonowy w Toruniu finalnie nie uwzględnił.

Na Toruniu się nie kończy, gdyż bydgoska rzeczniczka spraw cywilnych Sądu Okręgowego Sylwia Suska-Obidowska przekazała, że w VIII Wydziale Gospodarczym przeciw 30-letniemu Żurnaliście wciąż toczą się dwie sprawy.

Pierwsza została wytoczona z powództwa dwóch osób fizycznych, które dochodzą od podcastera kwoty w wysokości aż 234 053 złotych. Sprawa miała utknąć w martwym punkcie, gdyż podobno Żurnalisty nie udało się namierzyć.

Co ciekawe, owe postępowanie umorzono. Powód? Przez "niemożność doręczenia nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym i niewskazanie przez powodów w zakreślonym terminie adresu pozwanego oraz niezłożenie przez powodów w terminie wniosku o ustanowienie dla niego kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu". Poszkodowani zaskarżyli z zażaleniem to postanowienie. Aktualnie akta mają być w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku.

Na koniec trzeba wspomnieć, że nawet Poczta Polska domaga się od Żurnalisty zapłaty 205 825 złotych. Rzecznik sądu oznajmił, że nie udało się doręczyć mu nakazu zapłaty. Na wniosek powoda ustanowiony został kurator "dla osoby nieznanej z miejsca pobytu". "Pozwany korzystał z usług Poczty Polskiej, za które nie uiścił zapłaty, co spowodowało, że został pozwany. Sprawa jest w toku" – przekazało biuro rzecznika Poczty Polskiej. Żurnalista w ostatnich dniach zmienił status konta na Instagramie na prywatny. Na pytania o powyższe sprawy dotychczas odpowiedział portalowi tak:

"Rozliczenie się z tamtym etapem jest dla mnie ważne. Finansowe i mentalne. Mam 30 lat i jestem gotowy. Jeżeli ktoś czuje do mnie ból, to proszę, tylko niech nie kryje się za ekranem monitora. Ja wyjdę i porozmawiam. Nie jestem już przestraszonym chłopcem. Ubrałem maskę Żurnalisty, by się zabić. By mój lokator i przyjaciel nie patrzył na mnie jak na szaleńca, który w internecie pisze o tym, że chce popełnić samobójstwo. Bo od tego zacząłem pisanie swojego profilu. Żurnalistę zawsze było stać na szczerość, dlatego tu dzisiaj jestem".

"Wiedziałem, że pojawią się takie pytania jak [Wasze]. I dzięki nim mam siłę nie tylko na nie odpowiedzieć, ale wierzyć, że ja to załatwię. Tylko proszę o czas. Od zawsze chciałem to naprawić i naprawię. Ja znałem te tajemnice zawsze. Dlatego idę na terapię i po to pracuję z prawnikami. Chcę pokazać, że da się wstać z każdego położenia" – dodał.

Czytaj także: https://natemat.pl/404351,zurnalista-wrzucil-na-instagram-list-samobojczy