Putin i Łukaszenka żartują z sankcji. Padły insynuacje pod adresem Polski

Adam Nowiński
24 maja 2022, 13:51 • 1 minuta czytania
W rosyjskim Soczi doszło w tym tygodniu do spotkania dwóch dyktatorów: Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki. Treść ich rozmowy została przepuszczona przez sito kremlowskiej propagandy, ale samo to, co trafiło do rosyjskich agencji prasowych jest wystarczająco niepokojące.
Łukaszenka i Putin żartują z sankcji. Fot. Pool AFP/Associated Press/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google W poniedziałek Władimir Putin przyjął w Soczi Alaksandra Łukaszenkę. Obaj politycy rozmawiać mieli na temat zacieśnienia współpracy ich obu krajów w ramach ZBiR-u (Związku Białorusi i Rosji), który został powołany pod koniec 1999 roku.


Obaj przywódcy zdobyli się także na żarty z obecnej sytuacji gospodarczej ich krajów. Władimir Putin w pewnym momencie wręcz zakpił z zachodnich sankcji. Stwierdził, że rosyjska gospodarka "ma się bardzo dobrze" mimo restrykcji i braku współpracy z Zachodem.

– Sankcje dały Rosji i Białorusi impuls do skupienia się na samorozwoju. Może nawet Zachodowi należą się podziękowania. Na Zachodzie mają poważne problemy, cały świat ma poważne problemy, a oni o wszystko obwiniają Putina. Putin jest winny całemu złu świata – skomentował z przekąsem Łukaszenka, a jego słowa potwierdził Putin skinieniem głowy.

– Będziemy poważnie o tym z nimi rozmawiać – odpowiedział prezydent Rosji.

Łukaszenka uważa, że Polska chce zabrać Ukrainie zachód kraju

Ale na tym nie koniec. Łukaszenka w swoim stylu odniósł się do Polski i po raz kolejny zainsynuował, że kraj nad Wisłą chce odebrać część terytorium Ukrainy oraz Białorusi.

- Na Ukrainie dzieją się nieoczekiwane, ciekawe rzeczy. Wiesz o tym bardzo dobrze. Powinniśmy się obawiać, że oni (politycy Zachodu) już podejmują kroki w celu rozczłonkowania Ukrainy - tłumaczył Alaksandr Łukaszenka gospodarzowi Kremla.

Jak wyznał Łukaszenka, martwi go to, że są do tego gotowi Polacy i NATO. Jak dowodził, w taki sposób Polska chce odebrać zachodnią Ukrainę.

– Obawiamy się, że są gotowi - Polacy, NATO - "pomóc" w ten sposób odebrać, jak przed 1939 rokiem, zachodnią Ukrainę – stwierdził.

Czytaj także: Oto rosyjski plan na przejęcie Ukrainy. Dekady temu to samo zrobiono w Białymstoku

- Troszczymy się nie tylko o dzisiejsze bezpieczeństwo. Taka jest również ich strategia wobec zachodniej Białorusi - mówił dalej. - Jak powiedziałem, Ukraińcy będą musieli prosić nas, abyśmy nie dopuścili do oddzielenia zachodniej części i innych części Ukrainy od ich kraju - dodał.

To nie pierwsza taka wypowiedź władz Białorusi przeciw Polsce. Pod koniec kwietnia Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Białorusi Aleksander Wolfowicz stwierdził, że Polska, Litwa i Łotwa "dostosowują swoją infrastrukturę do tego, aby rozpętać albo przygotować agresję".

Jego zdaniem wskazuje na to fakt, że sąsiedzi Białorusi zbroją swoje armie, modernizują wojsko i przeznaczają na obronność coraz wyższe kwoty.

Czytaj także: Skandaliczne słowa Putina po spotkaniu z Łukaszenką. "Wyjaśnił", dlaczego zabija Ukraińców

Wolfowicz mówił też, że coraz częściej w pasie przygranicznym Białorusi zauważane są loty zagranicznych samolotów wojskowych. Jego zdaniem świadczy to o planach ataku na Białoruś.

– Mam nadzieję, że zwykli ludzie, Polacy, Litwini widzą, co się dzisiaj dzieje w Ukrainie, jakie tam zniszczenia, co za tragedia, jak cywile giną na terenie Ukrainy – ostrzegł wówczas urzędnik Alaksandra Łukaszenki.

Czytaj także: https://natemat.pl/411931,lukaszenka-o-ataku-polski-na-bialorus-nie-takim-lamalismy-rogi

Groził, że jeśli kraje te "rozpętają agresję na Białoruś", to "operacje wojskowe" będą prowadzone nie tylko na terenie Białorusi. – Nie, na ich terytorium też będą zniszczenia, śmierć, wybuchy – powiedział.