Rosjanie znów grożą USA. Chcą odebrać Amerykanom... jeden ze stanów

Natalia Kamińska
06 lipca 2022, 22:11 • 1 minuta czytania
Odkąd zaczęła się wojna w Ukrainie stosunki między Rosją a USA "nie należą do najlepszych". Amerykański przywódca Joe Biden dotuje Ukrainę i wysyła tam broń. Moskwie ta polityka bardzo nie przypadła do gustu. Szef rosyjskiej Dumy posunął się ostatnio nawet do dziwnej groźby.
Rosjanie odgrażają się, że zabiorą USA Alaskę. Fot. Cover Images/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Chodzi o to, że Wiaczesław Wołodin zagroził Stanom Zjednoczonym odebraniem stanu Alaska. Rosyjski polityk mówił nawet o "specjalnej operacji wojskowej", aby odzyskać ten stan.

Rosja odgraża się, że zaatakuje stan Alaska w USA

– Zanim przejmą nasze zasoby za granicą, muszą pamiętać, że my również mamy coś do wzięcia z powrotem – odgrażał się przewodniczący Dumy. Jak tłumaczył, Alaska, podobnie jak Ukraina, to ziemia należąca historycznie do Rosji.

Faktycznie, Alaska była kiedyś częścią tego kraju, ale w 1867 roku USA kupiły ją od Rosji za 7,2 miliona dolarów.

Dodajmy, że nie tylko on odgraża się światu za pomoc Ukrainie. Prym w tej kwestii wiedzie Dmitrij Miedwiediew.

Czytaj także: "Putin przygotowuje się do napaści na Polskę". Buzek ostrzega i mówi, co powinno zrobić NATO

I tak we wtorek Miedwiediew podzielił się długim wpisem za pośrednictwem komunikatora Telegram, gdzie odniósł się do śledztw ws. rosyjskich zbrodni wojennych w Ukrainie wszczynanych przez różne sądy i trybunały, w tym Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. Nazwał to "nieuzasadnionym prawnie szaleństwem".

Rosjanie od wybuchu wojny w Ukrainie atakują często USA

Zagroził, że jeśli Rosja zostanie pociągnięta do odpowiedzialności w tej kwestii, świat może spodziewać się poważnych konsekwencji, w tym nawet użycia przez Moskwę broni atomowej i rozpoczęcia wojny nuklearnej. "Pomysł ukarania kraju, który ma największy potencjał nuklearny, jest absurdalny. I potencjalnie zagraża istnieniu ludzkości" – stwierdził.

Czytaj także: Nowe informacje ws. zdrowia Putina. "Rosyjskiemu dyktatorowi zostały dwa lata"

Były rosyjski przywódca tradycyjnie nie omieszkał uderzyć też w USA. "Kto krzyczy, że konieczne jest zorganizowanie procesu Rosji i zaangażowanie do tego organów międzynarodowych? Kim jest ten śmiałek lub idiota?" – dopytywał.

Stwierdził, że to Amerykanom najbardziej zależy na ukaraniu Rosji, choć "sami kontynuowali bez żadnych zasad i z dala od własnego kraju bezsensowne wojny", które według niego "w 37 krajach pochłonęły 20 mln ofiar".

Czytaj także: Ważna wymiana jeńców między Ukrainą a Rosją. Objęła wielu obrońców Azowstalu

Przypomnijmy także, że Joe Biden nazywa Władimira Putina zbrodniarzem wojennym. Kilka razy użył tego słowa między innymi, kiedy mówił o zbrodniach Rosjan w podkijowskiej Buczy.

– Być może pamiętacie, że zostałem skrytykowany za nazwanie Putina zbrodniarzem wojennym - powiedział Biden mediom na jednej z konferencji prasowych, krótko pod tym, jakie odkryto, co działo się w Buczy. – Cóż, prawda jest taka - widzieliśmy, do czego doszło w Buczy. On jest zbrodniarzem wojennym - zawyrokował prezydent USA.

Czytaj także: https://natemat.pl/422635,biden-ujawnia-przebieg-rozmowy-z-putinem-demokracje-swiata-powstana