Macierewicz w cieniu Kremla i Putina. Czy tropy prowadzące do maskirowki w Polsce przecinają się w MON?

Szef MON Antoni Macierewicz jest na cenzurowanym w związku z siecią podejrzanych powiązań i koneksji prowadzących na wschód
Szef MON Antoni Macierewicz jest na cenzurowanym w związku z siecią podejrzanych powiązań i koneksji prowadzących na wschód Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Nie tylko Stany Zjednoczone żyją zastanawiającymi powiązaniami Donalda Trumpa, jego syna i byłych współpracowników z "ludźmi" Kremla i podejrzeniami o możliwość uwikłania otoczenia prezydenta USA w tajną sieć działań rosyjskich służb. Także w Polsce zawrotną karierę robi ostatnio zapomniane słowo maskirowka (maskowanie). To sztuka wprowadzania w błąd, jaką od wielu lat kultywują rosyjskie, a wcześniej radzieckie służby. Na cenzurowanym znalazło się w tym kontekście otoczenie Antoniego Macierewicza i on sam.

Strategia maskirowki polega na nieustannej dezinformacji, zaprzeczaniu i oszukiwaniu. To działania dezinformacyjne, których celem jest zmylenie przeciwnika. Od ponad wieku stanowią one kluczowy punkt rosyjskiej myśli wojskowo-wywiadowczej.
Kogo finansuje Rosja?
Maskirowka świetnie pokazana została w popularnym serialu "The Americans”, o parze radzieckich szpiegów zadomowionych w Stanach Zjednoczonych w czasach zimnej wojny.
Amerykański i brytyjski wywiad twierdzą, że Rosja finansuje w krajach europejskich skrajnie prawicowe partie, które mają za zadanie rozbijać jedność Unii Europejskiej i NATO. W naTemat pisaliśmy niedawno o raporcie naukowców z Oksfordu, którzy przeanalizowali polskiego Twittera i wyszło im, że aż 1/3 polskich treści w popularnym serwisie społecznościowym pochodzi z fejkowych kont prowadzonych przez trolli do wynajęcia. Dziwnym trafem najczęściej wychwalają oni skrajną prawicę i realizują agendę Putina.



Nie wiemy oczywiście gdzie i jak głęboko sięgają w Polsce macki rosyjskich służb. Nie oceniamy, czy działania Macierewicza i jego ludzi są celowe czy przypadkowe. Ale pojawia się coraz więcej poszlak na temat podejrzanego charakteru koneksji szefa MON i jego współpracowników.

Dziwne reakcje Macierewicza
Dziwne są nawet reakcje Macierewicza na książkę Tomasza Piątka o szefie MON, czy na artykuł "Frankfurter Allgemeine Zaitung" o jego zastępcy Bartoszu Kownackim. Wiele osób zastanawia, dlaczego Macierewicz nie wystąpił przeciwko autorowi książki na swój temat z pozwem cywilnym do sądu, tylko poskarżył się do prokuratury.

Antoni Macierewicz zarzuca mi "stosowanie przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego" i "poniżanie konstytucyjnego organu RP". Nie odważył się oskarżyć mnie o kłamstwo lub zniesławienie.

Opublikowany przez Tomasz Piątek na 11 lipca 2017
Z kolei zamiast bronić swojego zastępcy (do zarzutów kierowanych pod adresem Kownackiego nie odniósł się ani słowem) zaatakował w TVP byłego prezydenta Lecha Wałęsę grzmiąc, że "to jeden z najszkodliwszych i najpodlejszych zdrajców i najgroźniejszych agentów bezpieki".
"Uderz w stół a nożyce się odezwą” – komentowali internauci sugerując, że szef MON próbuje odwracać uwagę od kłopotów swoich i swojego otoczenia. Oto niektóre "rosyjskie cienie", które kładą się na działalności Antoniego Macierewicza i wywołują wiele pytań.

1. Książka Piątka odsłania sieć podejrzanych powiązań i koneksji Macierewicza

Główną treścią książki jest - jak podaje wydawca - opis powiązań ministra Macierewicza z gangsterem-finansistą Siemionem Mogilewiczem. Mogilewicz od dziesięcioleci współpracuje z sowieckim/rosyjskim wywiadem wojskowym GRU/FSB. Jak również z samym Władimirem Putinem. Piątek opisuje także m.in kontakty szefa MON z Robertem Jerzym Luśnią, byłym współpracownikiem SB, oraz z Jackiem Kotasem i Robertem Szustkowskim, którzy zasiadają we władzach spółek Grupy Radius (udziałowcy tej grupy mieli mieć powiązania z rosyjskimi służbami). Macierewicz złożył w sprawie książki zawiadomienie do prokuratury. Zarzuca Piątkowi m.in." stosowanie przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych” (grozi za to do trzech lat więzienia) i "publiczne znieważanie lub poniżanie konstytucyjnego organu RP” (do dwóch lat więzienia).

2. Niemiecki "FAZ” "demaskuje" ministra Kownackiego i jego dziwne znajomości

Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" twierdzi, że szef polskiego MON Antoni Macierewicz "od lat otoczony był siecią prorosyjskich działaczy", a jednym z nich jest wiceminister obrony Bartosz Kownacki. Z materiału dziennikarza Konrada Schullera wynika, iż Kownacki ma powiązania ze środowiskami odpowiedzialnymi za destabilizację Europy z polecenia Kremla. Najważniejszym dowodem na to mają być kulisy podróży Bartosza Kownackiego do Moskwy, gdzie przed pięcioma laty był on obserwatorem podczas wyborów prezydenckich. Tę "przygodę" miała mu umożliwić prorosyjska organizacja Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych. Kownacki odpowiada jednak stanowczym oświadczeniem, w którym wszystkiemu zaprzecza, ale w jego linii obrony są istotne luki, o których pisaliśmy tutaj.

3. Czystki wśród oficerów i osłabienie wartości bojowej polskiej armii obiektywnie służą Rosji

Za rządów Macierewicza z polskiej armii odeszło 48 generałów ( ze 119 zostało jedynie 71) i kilkuset pułkowników. Skala odejść wojskowych jest bezprecedensowa w historii. Nie ma w służbie ani jednego generała czterogwiazdkowego – ostatnim był Mieczysław Gocuł, szef Sztabu Generalnego, który odszedł w styczniu. Polskie wojsko straciło dowódców, którzy często zyskiwali bezcenne doświadczenie choćby w Afganistanie czy w Iraku. Współdziałali tam z NATO. Jednocześnie morale wśród mundurowych obniża się błyskawicznymi awansami politycznymi i to nawet o kilkanaście stopni jak w przypadku szefa ABW Piotra Pogonowskiego, albo szefa Szef Straży Granicznej Marka Łapińskiego.. Oczkiem w głowie szefa MON jest za to Obrona Terytorialna złożona z ochotników, którzy mają być oczami i uszami ministra w terenie.

4. Dziwna kariera Bartłomieja Misiewicza, czyli nikt tak nie wystawił na pośmiewisko polskiej armii

Nikt tak nie ośmieszył polskiej armii jak Bartłomiej Misiewicz, jeszcze niedawno rzecznik MON i "kadrowy” Macierewicza. Oddawanie mu hołdów przez oficerów i tytułowanie "panem ministrem” przejdzie do niechlubnej historii. Niektórzy twierdzili, że walcząc z dezinformacją sam był doskonałą egzemplifikacją tego, jak w Polsce działa dezinformacja stosowana przez rosyjskie służby. Ale Misiewicz zasłynął także z wkroczenie w 2015 roku do siedziby Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, w asyście żandarmerii. Powód? Rzekome nieuprawnione kontakty dyrektora centrum pułkownika Krzysztofa Duszy z zagranicznymi służbami specjalnymi. Nie, nie z rosyjskimi. Z amerykańskimi. Zmuszony w końcu do odejścia z MON Misiewicz założył firmę i ma mieć program w TV Republika.

5. Czystki w kontrwywiadzie i raport brytyjskiego wywiadu o infiltracji Polski przez rosyjskich agentów

Eksperci twierdzą, że ludzie Macierewicza rozbili polski kontrwywiad poprzez wyrzucanie oficerów i degradacje. Na miejsca wyrzucanych mają masowo próbować przeniknąć rosyjscy agencji. Głośna opinia wywiadu MI-6 jest jednoznaczna - Polska wpada w ręce Rosji i zaczyna być zagrożeniem dla Europy. "Efektem obecnych czystek, przeprowadzanych przez polskie władze, są masowe próby infiltracji ze strony rosyjskich służb, które chcą umieścić jak najwięcej swych ludzi w polskiej administracji. Polska przestaje być sojusznikiem w obliczu wyzwań ze strony Rosji i staje się zagrożeniem dla całej naszej wspólnoty" - taki cytat MI-6 przytaczał niedawno tygodnik "Polityka". Warto przypomnieć, że Macierewicz szczyci się także likwidacją WSI. Likwidacja Wojskowych Służb Informacyjnych odbiła się czkawką polskiemu wywiadowi, nie brakuje głosów, że nie udało się go odbudować do dzisiaj.

6. Dziwne decyzje przetargowe, czyli m.in. "wykończenie Caracali” oraz słynne "Mistrale za dolara”

Dziwną rolę w otoczeniu Macierewicza zajmuje też słynny już Wacław Berczyński, były szef podkomisji smoleńskiej. "Wacek” - jak mówił o nim Macierewicz - w podejrzanych okolicznościach wyjechał do USA po tym, gdy pochwalił się w mediach, że to on "wykończył Caracale". Berczyński był doradcą szefa MON i lobbował za odrzuceniem oferty Francuzów. Sam przez wiele lat był pracownikiem konkurencyjnego Boeinga, co rodzi podejrzenia o konflikt interesów; zaś opozycja dopytywała jak to jest, że osoba bez uprawnień miała dostęp do tajnych dokumentów przetargowych. Ostatnio okazało się, że Berczyński nie tylko nadal pracuje w MON, ale nie przestał być członkiem podkomisji smoleńskiej tylko... pracuje zdalnie z USA. Nowych śmigłowców wciąż nie ma, teraz na wyobraźnie ma działać amerykański system Patriot, który najwcześniej trafi do nas za 10 lat. A sprawa caracali mocno zachwiała stosunkami polsko-francuskimi. Podobnie jak słynne "Mistrale za dolara”, którymi ośmieszył się publicznie Macierewicz reagując na "dezinformację" rosyjskiego portalu.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...