Jaka jest wizja polityki zagranicznej wśród kandydatów na prezydenta?
Jaka jest wizja polityki zagranicznej wśród kandydatów na prezydenta? Fot. Shutterstock

W obliczu niestabilnej sytuacji na arenie międzynarodowej, a zwłaszcza konfliktu naszych wschodnich sąsiadów, należy dokładnie przyjrzeć się, jak kandydaci na prezydenta Polski chcą dbać o bezpieczeństwo naszego kraju i jakie mają pomysły na jego politykę zagraniczną.

REKLAMA

Bronisław Komorowski (PO)

Jak twierdził na konwencji PO, bezpieczeństwo Polski było i będzie centralnym punktem jego prezydentury. Chce przekazać 2% produktu krajowego brutto na finansowanie armii i kontynuowanie „niezbędnych w zaistniałej sytuacji międzynarodowej” planów modernizacji polskich sił zbrojnych.
Prezydent Komorowski uważa, w obliczu wojny na Ukrainie, jedną z funkcji prezydentury musi być odpowiedzialność za Polskę, za postrzeganie Polski w świecie, w oczach sojuszników z NATO i partnerów z Unii Europejskiej. Kolejną jest skuteczna współpraca na linii prezydent – rząd w sprawie polityki zagranicznej oraz poszerzanie współpracy także na opozycję na rzecz bezpieczeństwa kraju.

Andrzej Duda (PiS)

Jak dotąd Andrzej Duda w swojej kampanii wyborczej niewiele miejsca poświęcił bezpieczeństwie Polski. Na konwencji PiS nie poruszył kwestii, jaki kurs powinna przyjąć polityka zagraniczna w naszym kraju. Na jego oficjalnej stronie internetowej w wyróżnionych wątkach (młodzi, rodzina, przemysł, wiek emerytalny, lasy, Narodowa Rada Rozwoju) nie ma nic o polityce zagranicznej.
Głośnym echem odbiła się natomiast wypowiedź Dudy z 21 stycznia, kiedy zapytany w Kontrwywiadzie RMF FM, czy wysłałby polskich żołnierzy do Doniecka, uznał, że byłoby to dopuszczalne, a pomysł ten jest wart przemyślenia. Potem uderzał w podobne tony, mówiąc, że Polska całkowicie odpuściła sprawę Wschodu.
Przypomnijmy, że hasłem kampanii Andrzeja Dudy jest slogan „Przyszłość ma na imię Polska!” Na razie jednak nie wiemy, jak Duda, największy rywal Bronisława Komorowskiego, zapewni tej przyszłej Polsce bezpieczeństwo na arenie międzynarodowej.

3. Adam Jarubas (PSL)

Kandydat PSL w swoim programie wyborczym sporo miejsca poświęca polityce zagranicznej. Uważa, że ze względu na obecną sytuację na Ukrainie, jej priorytetem powinno być doprowadzenie do jedności w NATO i UE. Polska powinna współdecydować, jak będzie się rozwijać sytuacja we wschodniej części Europy, a wewnątrz kraju należy uzgodnić ponadpartyjny plan wzmacniania potencjału obronnego Polski, aby obywatele czuli się bezpiecznie. Pomysłem Jarubasa jest też doposażenie nowoczesnym sprzętem naszego wojska i zwiększenie liczby broni dla żołnierzy.
Ludowiec zwraca jednak uwagę, że najważniejszym zadaniem polskiej dyplomacji będzie skupienie się na interesie narodowym kraju, przy jednoczesnym zrozumieniu dla innych państw europejskich. Politykę prowadzoną przez siebie nazwał „polityką propolską”.

Magdalena Ogórek (SLD)

Kandydatka lewicy opowiada się za normalizacją stosunków z Rosją. Potępiając rosyjską agresję na Ukrainę, przekonuje, że nie wahałaby się rozmawiać w tej sprawie z prezydentem Rosji, Władimirem Putinem. Uważa jednak, że przy prowadzeniu naszej polityki zagranicznej, musimy mieć na względzie obecność Polski w NATO i UE. Przy okazji zaproszenia naszego kraju do grup roboczych, które koordynują wojnę międzynarodowej koalicji z Państwem Islamskim, zaznacza, że każde zaangażowanie w walkę z fundamentalizmem islamskim zwiększa ryzyko ataków terrorystycznych i ze względu na to należy wzmocnić wywiad w kierunku bliskowschodnim.
Opowiada się także za silną Gwardią Narodową, co zobowiązuje nas dalszej modernizacji polskiego wojska. Jest przeciwko sprzedaży polskiej broni Ukrainie.

Janusz Palikot (TR)

Palikot opublikował w internecie punkt swojego programu. Jeden z nich dotyczy właśnie bezpieczeństwa.
Na konferencji mówił, że "wszystko tak naprawdę sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, jak zapewnić Polsce bezpieczeństwo w obliczu konfliktu Rosja-Ukraina. Za wzór stawiał Izrael, który postawił na nowoczesną technikę. Jego zdaniem, część wydatków na armię powinna być przeznaczona na bezpieczeństwo informatyczne i cybernetyczne. – Będziemy w stanie się bronić, jeśli będziemy mogli zakłócić komunikację agresora – mówił. Przekonuje, że ważnym punktem jest zacieśnienie współpracy z UE, szczególnie gospodarczo z Niemcami.
Z wypowiedzi lidera Twojego Ruchu na jego blogu wynika, że jest on przeciwny wysyłaniu żołnierzy polskich na Wschód i uważa, że to mogłoby oznaczać wypowiedzenia wojny Federacji Rosyjskiej przez Polskę.

Janusz Korwin-Mikke (KORWiN)

Program Korwin-Mikkego nie jest nigdzie oficjalnie opublikowany. Tak samo jak program jego partii KORWiN. Jednak w wypowiedziach lidera z maja zeszłego roku można było usłyszeć, że Polska nie ma interesu, aby wtrącać się w wewnętrzne sprawy Ukrainy, bo to nie jest nasza wojna, więc kraj powinien prowadzić politykę ścisłej neutralności. Natomiast Polska, wg Korwin-Mikkego, to kraj pod okupacją Unii Europejskiej rządzonej przez bandytów. Znając jego skrajny eurosceptyzm, można być pewnym, że polityka byłaby równie antyunijna przy braku wsparcia dla naszego wschodniego sąsiada.
Natomiast na swojej konferencji z 13 lutego Korwin przekonywał, że w obliczu "zbliżającej się wojny", w Polsce potrzeba nam silnej armii - prawdziwych żołnierzy gotowych do walki. Polska powinna więc zwiększyć swoje siły zbrojne.

Paweł Kukiz (bezpartyjny)

Były lider zespołu Piersi skupia się na razie na ewentualnych zmianach systemowych, jakie wprowadziłby jako prezydent, m.in. na wprowadzeniu 460 jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu. O pomysłach na politykę zagraniczną opowiadał więcej w rozmowie z naTemat: – Każde państwo powinno dbać o swój interes nie tylko w kontekście wewnętrznym, ale także międzynarodowym. Chcę dbać o ten interes. Obecnie ordynacja proporcjonalna sprawia, że Polska jest ubezwłasnowolniona i stanowi jedynie kartę przetargową w polityce między Niemcami, a Rosją – wyjaśniał. W programie "Kropka nad i" stanowczo sprzeciwił się jakiejkolwiek pomocy militarnej dla Ukrainy, zwłaszcza jeśli nie uczestniczyliśmy w obradach w Mińsku. – Pomoc humanitarna tak, ale wysyłanie broni byłoby absurdem – przekonywał.

Grzegorz Braun (bezpartyjny)

Reżyser, scenarzysta i nauczyciel akademicki przedstawił swój program wyborczy na stronie internetowej. Dowiadujemy się z niego, że priorytetem polskiej polityki zagranicznej jest pilne ożywienie kontaktów z Mińskiem, Ankarą, Oslo, Sztokholmem oraz Pekinem. Braun opisuje to jako program nowego otwarcia w polskiej dyplomacji. I jeśli wejdzie on w życie, „cała reszta układanki nam się ułoży”. Zapytany o to, z jakim państwem powinien nas wiązać stały sojusz, uważa, że to Watykan, a stosunki z Ameryką ocenia za jednostronne.

Waldemar Deska (Partia Libertariańska)

Kandydat przekonuje, że polityka zagraniczna to ważny element jego programu. Uważa, że jesteśmy ślepo podporządkowani polityce Niemiec, a zmiana polityki wschodniej została na nas wymuszona i wykazała błędne założenia oraz brak przewidywania. Deska przekonuje, że jako prezydent poprowadziłby politykę międzynarodową, która wynikać będzie z „geopolityki, znajomości historii kształtowania się wielkich organizmów, szczególnie roli fiskalnej”. Swoją troską chce objąć obszar leżący historycznie pomiędzy wielkimi totalitaryzmami: stalinizmem a hitleryzmem. – Tu mamy najwięcej do nadrobienia i najwięcej wspólnych celów – mówił w wywiadzie na łamach Libertarianin.org.

Marian Kowalski (Ruch Narodowy)

„Jako kandydat na prezydenta RP daję słowo honoru, że zrobię wszystko, by Polska nie dała się wrobić w tę wojnę, a na pewno nie pozwolę by weszła do niej pierwsza. Nie będziemy umierać za Kijów, podczas gdy Paryż sprzedaje Rosji okręty i konserwy. To pokazuje najlepiej, że Unia Europejska jest oszustwem mającym na celu zniszczenie naszego kraju.” – możemy przeczytać na jednym z jego wyborczych plakatów. Kandydat opowiada się więc za polityką antyeuropejską i nie zamierza pomagać Ukrainie.

Jacek Wilk (Nowa Prawica)

Wilk jest przeciwnikiem obecności Polski w Unii Europejskiej, ale zwolennikiem pozostania Polski w europejskim obszarze gospodarczym i strefie Schengen. Zdaniem polityka, Polska w czasie obecności w UE dopłaciła do tej instytucji więcej niż z niej otrzymała. Uważa, że obecność Polski w UE ma dla niej skutki katastrofalne.
– Niedopuszczalne jest podporządkowywanie polityki międzynarodowej bieżącej koniunkturze politycznej. Państwo, zwłaszcza w polityce międzynarodowej, powinno kierować się długofalową racją stanu, a nie aktualnymi rozgrywkami partyjnymi. (...) Jako Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej nigdy nie podporządkowałbym naszego interesu narodowego aktualnym, wewnętrznym rozgrywkom partyjnym – pisał niedawno o słowach Grzegorza Schetyny, które wywołały mały dyplomatyczny skandal.