Trójka posłów kupiła bilety lotnicze do Madrytu, po czym zwrócili się do Sejmu o zgodę na przejazd prywatnymi samochodami
Trójka posłów kupiła bilety lotnicze do Madrytu, po czym zwrócili się do Sejmu o zgodę na przejazd prywatnymi samochodami Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Korzystają, bo raczej nikt ich nie kontroluje. Kancelaria Sejmu czy Senatu otrzymuje faktury, ale najwyraźniej ich nie sprawdza, bo do mediów od lat przeciekają informacje o tym, jak posłowie za publiczne pieniądze kupują sobie smartfony, skórzane torby, nawet namioty i nawilżacze powietrza. Jak na koszt podatnika latają po całej Europie, albo płacą miliony za rozmowy telefoniczne. Luksusowe biura, zatrudnianie licznych asystentów, do niedawna całkowita bezkarność na drogach. Takich zapisów nie ma w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora. A jednak politycy wszystkich opcji potrafią wszystko wpisać w koszta.

REKLAMA
Bo jak się okazuje, wszystko da się podciągnąć pod wykonywanie obowiązków w ramach sprawowania mandatu poselskiego. I choć lista akceptowanych przez Sejm wydatków jest długa, to jednak wyborcy się burzą. Bo na tle innych wydatków, koszta ekspertyz, porad prawnych, czy opinii fachowców znajdują się jakby w mniejszości. Oto, jak z mandatu poselskiego korzystają politycy.

1. Taksówki

logo
Taksówki też posłowie rozliczają Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Korzystają z nich, choć w ustawie jest następujący zapis.

”Poseł i senator ma prawo, na terenie kraju, do bezpłatnego przejazdu środkami publicznego transportu zbiorowego oraz przelotów w krajowym przewozie lotniczym, a także do bezpłatnych przejazdów środkami publicznej komunikacji miejskiej”. Czytaj więcej

Czy ktoś jednak widział posła jadącego normalnym, miejskim autobusem? Dojeżdżającego do Sejmu czy do swojego biura poselskiego ”środkami publicznej komunikacji”? Zamiast tego media donoszą, że na taksówki posłowie wydają tysiące. Rok 2013. ”Poseł Michał Szczerba (PO) wydaje co miesiąc 2 tys. zł na taksówki, czyli 24 tys. zł. rocznie. Za taką kwotę niejedna polska rodzina musi się utrzymać przez miesiąc” – grzmiał Fakt.
W zestawieniu królowała też Krystyna Pawłowicz z PiS (ponad 14 tys. zł), a także m.in. Jarosław Sellin (PiS) i Przemysław Wipler (KORWiN). – Kiedy jestem w oficjalnym albo wieczorowym stroju, wybieram taksówkę. To też znacznie lepsze rozwiązanie niż "wpychanie się" autem do zakorkowanego centrum Krakowa – tłumaczyła niedawno ”Gazecie Krakowskiej” posłanka PiS Barbara Bubula, która w ubiegłym roku na taksówski wydała 2,9 tys. zł.

2. Kilometrówki i prywatne samochody

logo
Podejrzenia budziły "kilometrówki" m.in. posłanek Beaty Kempy i Jolanty Szczypińskiej Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Budzą wątpliwości, gdy polityk ma służbowy samochód, a korzysta z prywatnego. Jak minister edukacji Joanna Kluzik Rostkowska, która – jak wyliczył TVN 24 – na przejazdy prywatnym autem w celach służbowych wydała 19 tys. zł. – To były bardzo różne miejsca. Oprócz tego, że jestem ministrem jestem posłem, mam prywatny samochód, płace ubezpieczenie, przeglądy itd. - wyjaśniała minister.
I budzi wątpliwości, gdy politycy olbrzymie pieniądze wydają na paliwo. Roczny limit na przejazdy prywatnymi samochodami w celach służbowych wynosi 35 103 zł 60 gr. Ale są posłowie, którzy albo go przekraczają, albo wykorzystują do celów prywatnych. Kilka miesięcy temu cała Polska żyła słynną aferą z ”kilometrówkami”, w którą miało być zaangażowanych 25 posłów, w tym marszałek Sejmu Radosław Sikorski. Chodziło o 1 mln 705 tys. zł, które posłowie mieli rozliczyć w Kancelarii Sejmu ģw ramach ryczałtu otrzymanego na prowadzenie biura poselskiego kosztów przejazdu samochodem z tytułu wykonywania mandatu poselskiego". Śledztwo co prawda umorzono, ale niesmak pozostał.
Na początku tego roku rozpoczęto też inne dochodzenie w sprawie kilometrówek, które dotyczyło aż 107 posłów, którzy zasiadali w Sejmie w latach 2005-2007.

3. Telefony

logo
Sławomir Nowak zasłynął m.in. największymi telefonicznymi telefonicznymi Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Posłom przysługuje zwrot wydatków, ale pod warunkiem, że rozmowy były służbowe. Czy to da się skontrolować? Sławomir Nowak z PO przeszedł już do historii jako rekordzista. W 2013 roku na rachunki za telefony i internet wydał blisko 40 tys. zł. ”Nasi posłowie i ich pracownicy są bardzo rozgadani. Ich rachunki telefoniczne opiewały na łączna kwotę 3 mln 601 tys. 442 zł.” – informowała wówczas ”Polityka”. Wyszło z tego, że średnie rachunki wynosiły 7829 zł.  Najnowszych danych, niestety brak.

4. Kwiaty, gadżety i tzw. ”inne wydatki”

logo
Julia Pitera podliczała i PO, i PiS Fot. Sławomir Kamiński/AG
Tu lista jest długa. Niby sprzęty są kupowane w ramach wyposażenia biur poselskich, na prowadzenie których posłowie otrzymują co miesiąc 12 150 tys zł. Niby wydają się potrzebne lub przydatne, ale niektóre budzą wątpliwości. Oto, co wytykano posłom w ostatnich latach. Mariusz Antoni Kamiński (PiS) oraz Joanna Kluzik-Rostowska (PO) kupili iPhony. Swego czasu kupił go również Adam Hofman, wtedy jeszcze w PiS. Jan Vincent-Rostowski (PO) – ekspres do kawy. Jak wyliczył ”Fakt” minister kultury Bogdan Zdrojewski kiedyś kupił sobie skórzaną teczkę za ponad 1,2 tys. zł. Już w 2007 roku Julia Pitera wytykała PiS, że przez dwa lata wydali ponad milion złotych na cele prywatne. Na przykład na zakup dorsza za 8,16 zł, spinki do mankietów i kosmetyki. Wszystko bez kontroli i ze środków podatników. A potem wytykała też PO. Że w ciągu roku ze służbowych kart co najmniej 300 tys. zł.
W koszta wliczane są też kwiaty, a także artykuły spożywcze, catering, opłaty za parking. Jeden z posłów tłumaczył, że kwiaty wręcza mieszkankom swojego okręgu z okazji Dnia Kobiet. ”Dziennik Zachodni”, który sprawdzał wydatki posłów ze swojego regionu tak podsumował swoje wyliczenia: ”Według Kancelarii Sejmu, poseł może wrzucić w koszty m.in. catering (kawa, herbata, ciastka i kanapki), parkowanie czy kupno kwiatów na święta państwowe. To fakt. Ale wielu posłów na konsumpcję lub kwiaty przeznacza symboliczne kwoty z ryczałtu na biuro, a nie wydaje się, by swój mandat pełnili gorzej od tych, którzy płacą dużo”.

5. Bezkarność na drogach

logo
Ilu posłów uniknęło mandatów? Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Mandaty, w właściwie ich unikanie, brawura na drogach, łamanie przepisów to to przypadki niemal nagminne. Bo wypełniając swoje obowiązki służbowe posłowie śpieszą się bardziej niż inni. Nie tak dawno, jak w lipcu trzech posłów PiS urządziło sobie nocny rajd przez Warszawę, przekroczyli prędkość o 45 km/h i nie zatrzymali się do kontroli.
Z piratami drogowymi, którzy zasłaniali się immunitetem poselskim policja nic nie mogła zrobić. W latach 2011-2014 do Sejmu wpłynęło 85 wniosków  o wyrażenie zgody o pociągnięcie posłów do odpowiedzialności za wykroczenia drogowe. ”Najczęściej postępowania kończą się upomnieniem, a do rzadkości należą przypadki nałożenia przez sąd dyscyplinarny kary w postaci nagany, obniżenia wynagrodzenia czy wydalenia z zawodu – mówił ”Dziennikowi Gazecie Prawnej” rzecznik Mateusz Martyniuk. Kilka tygodni temu Sejm zgodził się jednak, by policja mogła posłów karać. Uchwalono ustawę, która odbiera m.in. parlamentarzystom, immunitet ws. wykroczeń drogowych.

6. Biura poselskie, zatrudnianie pracowników

logo
Posłowie zatrudniają bardzo wielu asystentów Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Posłowie mają wolną rękę. Jedni zatrudniają na etat, inni na śmieciówki. Jedni prowadzą jedno biuro poselskie, inni trzy. Zatrudniają tylu pracowników, ile chcą. Żadnym ograniczeń nie ma.
”Nie dość, że zatrudniają pracowników za niskie stawki, to mają całe tabuny społecznych asystentów, którym nie płacą ani grosza. Gdyby nie oni, posłowie byliby bezradni” – pisał w naTemat Kamil Sikora. I wyliczał: ”Chociaż na sali sejmowej zasiada 460 osób, zastęp ich pomocników jest kilkakrotnie większy. Sporej pomocy potrzebują posłowie Ruchu Palikota, u których kilkunastu, a nawet ponad 20 asystentów społecznych to norma. Jednak rekord należy do Piotra Tomańskiego z PO. Nie dość, że zatrudnia troje pracowników, to ma aż 32 asystentów społecznych”.

7. Restauracje

logo
Wojciech Modest Amaro, szef najdroższej warszawskiej restauracji, w której ponoć posilali się z Ruchu Palikota fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Idą na to ogromne pieniądze, a dyskusja na ten temat odżyła po aferze taśmowej, gdy okazało się, że szef NBP zapłacił służbową kartą za służbową kolację – 1435 zł. Były drogie wina, ale też ”tatar oraz carpaccio z jagnięciny, carpaccio z matiasa holenderskiego. Nie zabrakło również kawioru, piklowanych rzodkiewek, szparagów oraz sałatki z grillowanym kozim serem”.
Drogich restauracji nie żałowali sobie w Twoim Ruchu Janusza Palikota. Podobno na ten cel wydali ponad 80 tys. zł. ”Super Express” podliczył z kolei Ryszarda Kalisza z SLD – że w ciągu sześciu lat na jedzenie za publiczne pieniądze wydał ponad 40 tys. zł. Sam Kalisz mówił z kolei, że politycy powinni godniej zarabiać. – Moi aplikanci zarabiają kilka razy więcej ode mnie. Uważam, że wiele problemów jest właśnie z tego, że ministrowie i posłowie tak mało zarabiają – mówił w "Kontrwywiadzie" RMF FM.

8. Ochrona i ogólna rozrzutność

logo
Ochroniarze Jarosława Kaczyńskiego dobrali funkcjonariuszy BOR do ochrony Andrzeja Dudy Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Kilka dni temu poseł Łukasz Gibała, były członek Twojego Ruchu, a obecnie przewodniczący Stowarzyszenia Kierunek Zmiana opublikował część dwuletnich wydatków posłów Platformy i Prawa i Sprawiedliwości. Wynika z nich, że PO wydała na jedzenie, hotele i alkohol ponad milion zł. Ale dostało się też PiS. Według informacji Gibały, Jarosław Kaczyński przez dwa lata przeznaczył na swoją ochronę ponad 3 mln zł. – On za nasze pieniądze kupuje sobie ochroniarzy za 1, 5 mln rocznie. Jeśli czuje się zagrożony, to powinien po pomoc zgłosić się na policję – stwierdził.

9. Podróże zagraniczne

logo
Adam Hofman, jeden z uczestników ”afery madryckiej” Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Tu nie sposób pominąć słynnej afery madryckiej. Adam Hofman, Adam Rogacki i Mariusz Antoni Kamiński kupili bilety lotnicze do Madrytu na 2 tygodnie przed tym, jak w ogóle wystąpili do kancelarii Sejmu o zgodę na podróż autem. – Działaliśmy zgodnie z prawem i w oparciu o regulacje Sejmu. Dysponujemy poważnymi ekspertyzami prawnymi, które to potwierdzają. Kancelaria Sejmu nie straciła na żadnym z naszych wyjazdów ani złotówki – próbował przekonywać Kamiński. Cała trójka została wyrzucona z PiS.
Po aferze madryckiej wyszło, że podróże niektórych posłów kosztowały podatników po kilkaset tysięcy zł. Tadeusz Iwiński z SLD odbył ich aż ponad 70, koszt ponad 400 tys. zł. Pozytywny efekt afery jest taki, że zmieniły się zasady ich podróży. Od 1 marca posłowie mogą udać się w podróż służbową na makdymalną odległość 1350 km. Gdyby chcieli pojechać dalej, to tylko za zgodą marszałka Sejmu. 

10. Ustawowe, finansowe przywileje

logo
Pensja posła – ok. 7 tys. zł na rękę Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Miesięczna pensja wynosi niecałe 10 tys. zł brutto, co daje ”na rękę” niecałe 7 tys. zł. Do tego dochodzi dieta, wolna od podatku ( 2569 zł). Jeśli nie jest zameldowany w Warszawie, może mieszkać za darmo w hotelu poselskim. Jeśli wynajmie mieszkanie, Sejm dorzuci mu 2,2 tys. zł. W trudnej sytuacji może dostać zapomogę, również 2,2 tys. zł. A także ­ – jak wyliczał TVN24 –niskooprocentowaną pożyczkę (4 proc. w skali roku) z funduszu świadczeń socjalnych na zakup mieszkania.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl