Wrony kołują nad siedzibą "Trójki"
Wrony kołują nad siedzibą "Trójki" Filip Klimaszewski /AG

„Trójka” to stare ramole z alzheimerem, „Trójkę” trzeba odmłodzić, „Trójka” to przeżytek i relikt przeszłości. Takie argumenty są najczęściej stawiane w dyskusji na temat tego, dlaczego dobra zmiana ma zagościć także przy Myśliwieckiej. Czy "Trójka" jaką wszyscy znamy a którą kocha wielu rzeczywiście skazana jest na odejście do lamusa?

REKLAMA
Trójka powróciła na języki. Dziś, w czasach gdy przeróżne stacje radiowe ledwie mieszczą się w pamięci odbiorników radiowych takiej popularności można by pozazdrościć. Niestety, zawirowania wokół tego, co się dzieje z Programem Trzecim Polskiego Radia to nie powód do radości.
W ostatnim czasie pisaliśmy już o tym, jak zwalniano dyrektor Magdalenę Jethon, jak pozbyto się z anteny znanego dziennikarza Jerzego Sosnowskiego. Jeszcze przed świętami zaczęto przebąkiwać o tym, jakoby Marek Niedźwiecki był tajnym agentem bezpieki. Wmawia się ludziom, że dziennikarze „Trójki” są nierzetelni, upolitycznieni, nielubiani i należy się ich pozbyć.
A słuchacze się nie znają, dlatego piszą petycje i zbierają petycje w obronie swojego radia, więc gdy stare argumenty nie wystarczyły na poczekaniu wymyślono nowe. Prezes Polskiego Radia tłumaczyła publicznie, że w radiu działa jakiś układ, jeszcze rodem z głębokiego peerelu, że jest przerost zatrudnienia, a ci co pracują to wszystko sami krewni i znajomi królika. Przy okazji pojawiły się jeszcze złote myśli w stylu „Trójka to relikt przeszłości”.
Wywalić lewaków
– „Trójka” wymaga reformy. Jej obecne oblicze jest jakby przedłużeniem pomysłu na to radio z czasów stanu wojennego – napisał na swoim blogu Ryszard Makowski, były członek kabaretu OT.TO, kabaretu Pod Egidą, dziś dziennikarz „W Sieci”. Jeśli komuś skojarzenie „Trójki” ze stanem wojennym to mało to Makowski wyjaśnia dalej, dlaczego stacja wymaga zmian. – Szczęście sprzyjało ówczesnym dygnitarzom partyjnym, bo pojawiło się bardzo dużo dobrych grup muzycznych, a Marek Niedźwiecki potrafił stworzyć kultową „Listę przebojów”. Politycznie oczywiście stacja była niezwykle poprawna.
logo
Czy Ryszard Makowski liczy na poprawę swoich kontaktów z "Trójką" w ramach dobrej zmiany? Tomasz Stańczak /AG
Co ciekawe, obok Manaamu i Budki Suflera zawsze w „Trójce” można było posłuchać muzyki takich zespołów jak Metalica czy Dire Straits, ale kto by się tam dziś przejmował taką zamierzchłą przeszłością? Ważne, że według Makowskiego dla dziennikarzy z Myśliwieckiej nie powinno być miejsca w polskim radiu. – Dziennikarze pracujący tam od lat, mając swoje nawyki, swoje poglądy (nie kolidujące z ideami komuny), pomimo ewidentnego talentu do uprawiania zawodu, nie zawsze potrafili się znaleźć w wolnej Polsce. Lewacka część mózgu nie dawała im możliwości ogarnięcia całokształtu – pisze Makowski.
Wszystko jasne? Jeśli komuś jeszcze mało, to niech przypomni sobie akcję „Orzeł może”. Publicysta w sieci nie może przeżyć żalu, jaki wzbudził orzeł z czekolady w całym kraju. Jak Polska długa i szeroka, wszyscy z odrazą mówili o bezczeszczeniu symboli. Oprócz tej zdegenerowanej lewackiej rzeszy obywateli gorszego sortu rzecz jasna... Ciekawe, czy do tego grona zaliczyć też trzeba Prezydenta Komorowskiego, który wziął udział w happeningu „Trójki”. To zresztą też Makowski zapisuje Trójce na długiej liście błędów i wypaczeń. – Większego włażenia w łaski władzy chyba nie można zainscenizować – podkreśla w swoim blogu. Właściwie to nawet ciekawe, że wesoła, pogodna akcja nie spotkała się z uznaniem byłego satyryka.
logo
Akcja "Orzeł może" i wielki ptak z czekolady przed Pałacem Prezydenckim Bartosz Bobkowski /AG
Akcja „Ratujmy Trójkę” skupia słuchaczy w różnym wieku, o różnych przekonaniach, poglądach politycznych. Łączy ich miłość do muzyki, także tej trochę bardziej ambitnej niż serwowana w popularnych stacjach komercyjnych. Nikt ze protestujących nie wyobraża sobie listy przebojów bez Marka Niedźwieckiego czy Piotra Barona, wielu włącza radio właśnie po to, żeby posłuchać Piotra Kaczkowskiego czy Wojciecha Manna. Wielu trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy pewnego dnia wszyscy naraz odchodzą na emeryturę.
– Ilekroć słuchałem tej osławionej "Trójki", zadawałem sobie pytanie: kiedy to się w końcu skończy? Ten jad przemycany przy każdej okazji, te kretyńskie dowcipy, że zaczyna się sezon polowań na ptaki (czytaj kaczki), ci znawcy psychiatrii od muzyki łatwej i przyjemnej. I co najgorsze: wkoło Macieju ta sama płyta. I nic dziwnego, bo większości gwiazd Alzhaimer zaczyna doskwierać – pisze w komentarzu pod tekstem w naTemat jeden z internautów. Jeszcze dodaje: – Dać szansę młodym. Właśnie tym niedoświadczonym. Niech nabiorą doświadczenia. Niech będą, jak te wiosenne, świerze kwiaty! (pisownia oryginalna).
Apel o to, że czas dać młodym szansę, że trzeba się dinozaurów pozbyć to wyraźnie nowy sposób walki z "Trójką". Jakby poszedł wśród prawicowych internautów jakiś okólnik w tej sprawie. – Mam nadzieję, że w końcu sprywatyzują to barachło zwane "trójka" – to kolejny głos. - A jeśli chcą tam promować angielską muzykę popularną z lat 60, 70, 80, niech to robią u prywatnego właściciela za jego albo ambasady angielskiej pieniądze, nie rozumiem, dlaczego Polacy mają za to płacić w ramach tzw. misji.
Oczywistym jest, że „Trójka” nie każdemu pasuje. A to nie puszczano disco polo, a to ktoś nie lubi muzyki brytyjskiej – jego prawo. Ale zawłaszczanie przez ekipę PiS kolejnej stacji radiowej pod hasłem „niech przyjdzie nowe” zakrawa na hipokryzję. Marcin Zaborski, rocznik 1979 został odsunięty od prowadzenia audycji „Salon polityczny Trójki”, a na jego miejsce wstawiono Pawła Lisickiego, starszego o 13 lat. Różnią się nie tylko wiekiem, Paweł Lisicki jako bardziej doświadczony dziennikarz wie, jak przeprowadzać wywiady z politykami i nie przerywa im bez powodu jakimś znienacka zadanym pytaniem.
Polityka i stare urazy
Ale żarty na bok. Spór o „Trójkę” ma niewątpliwie charakter polityczny, ale nie tylko. Są też tu gdzieś jakieś zadawnione spory, urazy. Cytowany wyżej Ryszard Makowski zresztą tego wcale nie ukrywa. – Moje osobiste kontakty z „Trójką” nie należą do najlepszych. Dawno temu, na wiosnę 1990 roku współpracowaliśmy, jako kabaret OT.TO z Programem Trzecim i była to owocna współpraca. Później ktoś w tej stacji doszedł do wniosku, że kabaret OT.TO to obciach i bojkotowano nas sumiennie – wspomina były satyryk. I nie pozostawia złudzeń co do przyszłych losów stacji: Aby zrobić renowację „Trójki” nie można się bać zdecydowanych zmian personalnych. I to bez względu na protesty całej KOD-owskiej hałastry wspieranej przez „Gazetę Wyborczą”. Nie może być tak, że spec od rozrywki z publicznego radia, idzie wieczorem do komercyjnej stacji telewizyjnej komentować w niezwykle tendencyjnym programie „Szkło kontaktowe”.
logo
W ocenie Makowskiego kabaret OT.To był bojkotowany przez "Trójkę" Sławomir Kamiński /AG
Prawica podchwyciła tezę o wstrętnych, starych agentach, komuchach, dzieciach reżimowych i trzyma się się wszystkimi siłami. Właśnie dlatego należy się spodziewać kolejnych zwolnień w „Trójce”. Przyjdą niechybnie. Może jeszcze nie dziś, i nie jutro, wszak Prezes Kaczyński apeluje o spokój. Ale przyjdą. Makowski nie pozostawia tu cienia nadziei. – Założenie, że przyjdzie „nasz” człowiek i zreformuje „Trójkę” w oparciu o ten zespół jest z fałszywe. To są ludzie, którzy nie wiedzą, co to jest radio publiczne. Oni uwłaszczyli się i czują się nieformalnymi właścicielami stacji – pisze na blogu.
Dyrektor Programu Trzeciego Polskiego Radia już został zmieniony. Nawet dwa razy. Pytanie, czy nowy okaże się lepszy czy skuteczniejszy od poprzedniego.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl