Kolejka przed jednym z punktów przyjmowania wniosków o 500+.
Kolejka przed jednym z punktów przyjmowania wniosków o 500+. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Pisaliśmy już o różnych, absurdalnych historiach, które ujrzały światło dzienne przy okazji progamu Rodzina 500+. Nasz czytelnik, pan Sebastian Biel, zwrócił nam uwagę na kolejny.

REKLAMA
Oto jego historia, w której mamy troje dzieci. Z jawną dyskryminacją jednego. "Matka mojej córki jest dłużnikiem alimentacyjnym. Od lat nie płaci na nią alimentów, nie uczestniczy w jej wychowaniu. Ale ma też dwoje dzieci z innego związku. I na te dzieci skorzysta z 500+" – opowiada naTemat Sebastian Biel, oburzony, że tacy dłużnicy będą beneficjentami tego programu. Niestety, komornik z Krajowej Rady Komorniczej, Robert Damski, potwierdza, że ta pani ma do tego prawo, a sytuacja na dziś wydaje się nierozwiązywalna.
Panie Sebastianie, napisał Pan do nas zbulwersowany faktem, że była partnerka nie płaci alimentów na córkę, którą to Pan wychowuje. A jednocześnie sama skorzysta z programu Rodzina 500 plus na kolejne dzieci, które ma z innym partnerem.
Sebastian Biel: Tak. Dlatego w związku z planowaną przez Prezydenta RP nowelizacją ustawy dotyczącej programu 500+ jestem bardzo ciekaw rozwiązań w takiej sytuacji. Bo dla mnie osobiście pobieranie tych pieniędzy przez takich rodziców jest całkowicie niemoralne, szkodliwe, dyskryminujące i wbrew idei programu. Jakim prawem dłużnik alimentacyjny ma czelność wyciągać rękę do państwa po coś, czego sam nie płaci? I jeszcze śmieje się w twarz? To nieporozumienie, absurd i wspieranie przez państwo patologii.
Matka mojej córki jest takim dłużnikiem alimentacyjnym. Nie angażuje się też w żaden sposób w wychowanie córki. Ma za to dwoje kolejnych dzieci z innym partnerem, co ciekawe z nim również nie mieszka, tylko jeszcze z innym, i domaga się od ojca tych dzieci alimentów. W dodatku jeszcze skorzysta z 500+ na tamte dzieci, a nie płaci alimentów na moją córkę. Absurd i nieporozumienie.
Robert Damski
komornik, Krajowa Rada Komornicza

Według ustawy ta kobieta ma do tego prawo. Jedyna nadzieja, że ta pani poczuje się do tego, by ten dług wobec pierworodnej córki zacząć spłacać. A jeśli nie, to mamy sytuację patową, która pokazuje bezsilność państwa. Ja wielokrotnie mówiłem o tym, że ten program ma mnóstwo wad, ale rządzący wiedzą lepiej i nie chcieli słuchać praktyków. A jedną z tych wad jest jawna dyskryminacja.

Ile córka ma lat?
12. Jej matka jest pozbawiona praw rodzicielskich. Sąd zasądził jej alimenty w wysokości 200 zł miesięcznie. Nie płaci ich od 2010 roku, zaległości sięgają już 20 tys. zł. Choć mieszka kilka przecznic od nas, kontakt z dzieckiem ma bardzo sporadyczny. Nawet w kwietniu nie zadzwoniła na jej urodziny. Ma 32 lata, nie pracuje, groziła jej eksmisja. Jest zdrowa, nie ma żadnego zaświadczenia od lekarza, które wskazywałoby na niemożność podjęcia pracy.
Dlaczego nie pracuje?
Tłumaczy, że nie ma z kim zostawić dzieci albo, że ją kręgosłup boli. A teraz, ponieważ nie ma dochodów, przysługuje jej 1000 zł na dwoje dzieci. To spowoduje, że jeszcze bardziej straci motywację do pracy. Zmuszenie do spłaty lub, jak kto woli, zmotywowanie  takich rodziców  stanie się już całkowicie niemożliwe. 
Panu 500 zł na córkę nie przysługuje w ogóle.
Nie, gdyż mam wyższe dochody. Z tego samego powodu nie przysługują mi alimenty na córkę z Funduszu Alimentacyjnego. Ale nie chodzi o to. Nie mam pretensji, że nie mogę skorzystać z programu 500+. Bulwersuje mnie tylko to, jak bardzo ten program wspiera patologię. Nie powinien korzystać z tego programu ktoś, kto ma dług alimentacyjny wobec swojego dziecka! To kompletnie nieprzyzwoite.
logo
Manifa w Poznaniu pod hasłem "Dość przekrętów w sprawie alimentów". Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Sporo się ostatnio mówiło o tym, że dłużnicy alimentacyjni mogą skorzystać na programie, bo sądy mogą obniżyć lub anulować im zobowiązania. Prezydent wyraźnie powiedział, że nie ma takich szans i zapowiedział nowelizację ustawy.
Dlatego od razu napisałem do Kancelarii Prezydenta, co w takiej sytuacji, jak moja, ale nie uzyskałem odpowiedzi. Wcześniej, mniej więcej miesiąc temu, pisałem do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ale też bez odpowiedzi [my też czekamy na odpowiedź – przyp. red.]
Może jest szansa, że alimenty zostaną pobrane z tych 500+? Był już taki przypadek w Pucku, pisaliśmy o nim, że kobieta z 6 dzieci złożyła wniosek, ale nic nie dostała, bo komornik zajął te pieniądze na spłatę jej długów, choć faktycznie, były to długi innego rodzaju.
Wszędzie słyszę, że te pieniądze nie podlegają żadnej egzekucji. Z czego niby mieliby je zdjąć, skoro matka mojej córki nie ma żadnych dochodów? Nie znalazłem żadnych regulacji na ten temat, a uważam, że są konieczne. U osób takich jak ja powoduje to głębokie poczucie niesprawiedliwości. Ustawodawca chyba nie przewidział takich sytuacji, a wierzę, że nie jestem odosobnionym przypadkiem.
Uważam, że dłużnicy alimentacyjni powinni być wyłączeni z programu, przynajmniej do chwili, gdy nie zaczną płacić alimentów. Może wielu z nich zmotywuje to do podjęcia pracy. Chcę przy tym podkreślić, że jestem całkowicie przeciwny zajmowaniu tych środków przez komorników, gdyż nie powinno być tak, że państwo uczestniczy tym programem w spłacaniu zobowiązań dłużników.
Robert Damski
komornik, Krajowa Rada Komornicza

Z powodu zapisu, że 500+ nie podlega egzekucji, mamy do czynienia z sytuacją, że dzieci będące wierzycielami nie mają prawa liczyć na to, że rodzice będący dłużnikami kiedykolwiek te pieniądze im oddadzą. Rozumiem intencje, ale to jest totalny absurd. Skoro program miał być przeznaczony wyłącznie na dzieci, to może trzeba było znaleźć inny sposób dystrybuowania tych środków? Przy obecnym prawie sprawa tego pana jest w tym momencie nierozwiązywalna.

Dochodził pan alimentów w sądzie?
Próbowałem wszelkimi możliwymi sposobami. Komornik za każdym razem wydawał zaświadczenie o nieściągalności, gdyż nie jest w stanie nic ściągnąć od osoby, która nie ma żadnych dochodów. Dwa razy składałem zawiadomienie do prokuratury, odwoływałem się do sądu. Nikt nie jest w stanie od niej tego wyegzekwować. Teraz złożę trzecie zawiadomienie. Jeśli matka mojej córki dostanie 1000 zł ramach programu Rodzina 500+ to znaczy, że ma już pieniądze na opiekę dla dzieci i może iść do pracy.
Tak zresztą minister Rafalska odpowiadała rodzicom, których dzieci nie dostały się do przedszkoli…
Dokładnie. Ja nie zamierzam odpuścić. Dla mnie to niedopuszczalne i bardzo bym chciał, żeby dotarło to do osób, które mają taki sam problem.
Robert Damski
komornik, Krajowa Rada Komornicza

Pomysłów jest mnóstwo, gdyby rządzący chcieli słuchać praktyków.

1. Można zrobić prosty zapis, który mówi, że 500 zł nie podlega zajęciu, z wyjątkiem spraw alimentacyjnych. Co to za problem? Mamy minimalne wynagrodzenie, które nie podlega egzekucji. Jeśli ktoś zarabia 1800 zł to ja, jako komornik, nie mogę mu zabrać z tego ani złotówki. Z wyjątkiem spraw alimentacyjnych. Tutaj mam do tego prawo. Dlaczego nie zrobić tak samo z 500+? W tym momencie Państwa czytelnik nie miałby już tego problemu. Ustawodawca mógłby powiedzieć, że niech to będzie choćby 25 procent tej kwoty.

2. Można zrobić oddzielne rachunki w banku, na które będzie wpływało tylko 500+. Wiadomo, że komornik nie będzie mógł zająć tych pieniędzy. Ale jeśli ktoś wypłaci je i włoży do portfela to komornik ma prawo do niego zajrzeć. Wtedy z tych 500 zł można by zaspokoić zaległości alimentacyjne.

3. Wypłacać pieniądze w gotówce, na co rząd nie chciał się zgodzić. A ja, jako komornik, mógłbym wtedy stanąć w kolejce do kasy za takim dłużnikiem i miałbym prawo dokonać egzekucji tych pieniędzy.

Na co pan liczy?
Na wyłączenie dłużników alimentacyjnych z programu. Nie oczekuję niczego więcej. Uważam, że to byłoby sprawiedliwe i jestem przekonany, że mój przypadek nie jest odosobniony, że jest więcej takich osób jak ja. To jest program prorodzinny, więc nie powinno być sytuacji, że wspiera rodzinną i społeczną patologię.
Tymczasem rzetelna rewizja osób ubiegających się o wsparcie, a które są w sytuacji innej niż wskazuje ustawa, pozwoli zaoszczędzić i lepiej wykorzystać środki z tego programu na faktyczną i realną pomoc rodzinom. Moją propozycją byłoby warunkowe zawieszenie świadczenia do momentu podjęcia spłaty lub przyznanie świadczenia na okres np. pół roku z warunkiem, iż w tym czasie musi zostać podjęta spłata wraz z należnymi bieżącymi alimentami.
Myślę, że jest wiele rozwiązań, które można zastosować i które dadzą szanse na wyjście z zadłużenia takim osobom oraz na poprawę stosunków między zobowiązanym rodzicem a dzieckiem i jednocześnie pozwolą korzystać ze wsparcia programu 500+.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl