
Żarty londyńskiego City ze Szkotów i wieczne ignorowanie Edynburga może skończyć się dla Londynu płaczem. Angole wkurzyli naród facetów w spódnicach wyjściem z Unii Europejskiej. Coraz częściej premier Szkocji, też w spódnicy, ciepło mówi o Polakach. Co więcej, jej rząd po raz pierwszy poważnie zadeklarował uczenie języka polskiego w szkołach. I, o dziwo, chcą się uczyć nie tylko polskie dzieci...
REKLAMA
"Jak zaczyna się każdy przepis w Szkockiej Książce Kucharskiej? Idź do sąsiada i pożycz pół kilo mąki" – to jeden z kawałów o Szkotach, którzy rzekomo słyną ze skąpstwa. Oczywiście żarty są przerysowaniem pewnych cech, ale na Wyspach objawy wzajemnej antypatii widać na co dzień.
– W relacjach z olimpiady z Rio sukcesy Anglików są rozdmuchiwane. A jak wygra Szkot, to komentowane jest wzruszeniem ramion – zaobserwował Witold Brodziński, który od niemal 50 lat mieszka w Edynburgu.
Anna Martowicz, która w Szkocji żyje od 11 lat, śmieje się: – Kiedy tenisista Andy Murray wygrywa, to podkreślana jest jego brytyjskość. Natomiast, gdy przegrywa, to mówi się, że jest Szkotem. Po Brexicie te animozje chyba się jeszcze bardziej wzmocniły.
Tymczasem nie brakuje powodów, dla których Polacy mogą pokochać Szkotów bardziej niż Anglików. Jeden z nich?
– Są weselsi! Zwiedziłem Szkocję i na jednym z przystanków wsiadła babcia, miała z 80 lat, zaczęła witać się ze wszystkimi. Cieszyła się z tego, że udało jej się wsiąść do autobusu. Tego nie widziałem w innych rejonach Wysp. Anglicy są mniej wylewni – wspomina Maciej Ligus, który kilka lat spędził na emigracji w UK.
Anglia pokazuje pośladki
Szkoci są wściekli na Londyn, bo ten znów odwrócił się od nich. – Pokazali, jak z ignorancją traktują Szkocję. To stara angielska klasa zdecydowała o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii. To była błędna decyzja – uważa Witold Brodziński.
Szkoci są wściekli na Londyn, bo ten znów odwrócił się od nich. – Pokazali, jak z ignorancją traktują Szkocję. To stara angielska klasa zdecydowała o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii. To była błędna decyzja – uważa Witold Brodziński.
Dwa lata temu, gdy przeprowadzono referendum w sprawie niepodległości Szkocji, politycy optujący za pozostaniem w Wielkiej Brytanii często argumentowali, że UK jest w Unii Europejskiej.
– Twierdzili, że niepodległa Szkocja będzie musiała na nowo negocjować swój akces w Unii. Teraz Londyn po prostu zignorował Szkotów. Nic dziwnego, że są pogłoski o nowym referendum w sprawie niepodległości – dodaje Anna Martowicz.
Szkocka premier krzyczy: "Zrób ludzką rzecz!"
Po Brexicie na Wyspach wciąż panuje chaos i niepewność. A jak podkreślają nasi rozmówcy, wiele osób z Polski zaczęło układać sobie życie. Zaciągnęli kredyty, kupili domy i założyli rodziny. W nich najbardziej uderza Brexit. Nie są pewni przyszłości, chociaż po referendum nawet politycy w Londynie nie wiedzą dokąd zmierza ich kraj. Nic dziwnego, że wśród Polaków zdobywa uznanie szefowa szkockiego rządu, Nicola Sturgeon, która do swojej odpowiedniczki w rządzie UK zaapelowała: – Przerwij tę niepewność, przerwij ją teraz, zrób ludzką rzecz!
Szkocka premier krzyczy: "Zrób ludzką rzecz!"
Po Brexicie na Wyspach wciąż panuje chaos i niepewność. A jak podkreślają nasi rozmówcy, wiele osób z Polski zaczęło układać sobie życie. Zaciągnęli kredyty, kupili domy i założyli rodziny. W nich najbardziej uderza Brexit. Nie są pewni przyszłości, chociaż po referendum nawet politycy w Londynie nie wiedzą dokąd zmierza ich kraj. Nic dziwnego, że wśród Polaków zdobywa uznanie szefowa szkockiego rządu, Nicola Sturgeon, która do swojej odpowiedniczki w rządzie UK zaapelowała: – Przerwij tę niepewność, przerwij ją teraz, zrób ludzką rzecz!
Jej zdaniem londyński rząd jednym podpisem może uciąć spekulacje i zamieszanie po Brexicie. Powinien po prostu zagwarantować przybyszom do Wielkiej Brytanii prawo pobytu.
Nigdy nie było tak dużo
Jednoznacznej deklaracji oczekują też pracodawcy. Wiele firm opiera swojej zatrudnienie na przybyszach z Europy Wschodniej. Co więcej, nigdy ich jeszcze nie było tak dużo! Oficjalne statystyki rządowe za drugi kwartał 2016 roku pokazują, że liczba imigrantów po raz pierwszy przekroczyła milion. I to widać...
Jednoznacznej deklaracji oczekują też pracodawcy. Wiele firm opiera swojej zatrudnienie na przybyszach z Europy Wschodniej. Co więcej, nigdy ich jeszcze nie było tak dużo! Oficjalne statystyki rządowe za drugi kwartał 2016 roku pokazują, że liczba imigrantów po raz pierwszy przekroczyła milion. I to widać...
– Ostatnio byłem w banku i z obsługującą mnie pracownicą rozmawialiśmy po polsku. Nasi budowlańcy są tutaj rozchwytywani – tłumaczy Witold Brodziński.
Jego zdaniem duża rolę w tworzeniu dobrych relacji polsko-szkockich odegrała dywizja gen. Maczka, która stacjonowało niedaleko Edynburga. Ubolewa, że współczesna emigracja Polaków nie udziela się w życiu kulturalnym Polonii.
– Tłumaczą, że przyjechali się dorobić i nie mają pieniędzy oraz czasu na kulturę. To zupełne przeciwieństwo starej emigracji. Sądzę, że takie podejście to wina rządów w Polsce, które lekceważą kulturę – zauważa.
Miłość na złość
To trochę inaczej niż sami Szkoci, którzy wykazują zainteresowanie... językiem polskim. – Nie tylko dzieci, ale i dorośli. Często szkoccy nauczyciele wspominają o konieczności wprowadzenia naszego języka w szkołach – opowiada Anna Martowicz.
To trochę inaczej niż sami Szkoci, którzy wykazują zainteresowanie... językiem polskim. – Nie tylko dzieci, ale i dorośli. Często szkoccy nauczyciele wspominają o konieczności wprowadzenia naszego języka w szkołach – opowiada Anna Martowicz.
Ona też kieruje Stowarzyszeniem Promocji Języka Polskiego za Granicą w Edynburgu. Przez lata zabiegała u władz szkockich o wprowadzenie języka polskiego do szkół publicznych. Byli wysłuchiwani z życzliwością, ale bez większego odzewu.
Niespodziewanie minister edukacji w szkockim rządzie John Swinney zapowiedział, że przyjrzy się możliwości wprowadzenia języka polskiego w szkołach. – Podobnie, jak jest już z językiem urdu. Tymczasem dzieci pakistańskich mówiących w tym języku jest obecnie w szkołach dwukrotnie mniej niż polskich – wylicza Martowicz.
Minister edukacji wspominał nawet, że jego syn również ma wielu kolegów Polaków. Szefowa promująca język polski od 11 lat mieszka w Szkocji. Nigdy nie spotkała się z agresją ze strony Szkotów.
– Ja tu mieszkam 47 lat i ci ludzie są wspaniali. Jak się zdobędzie zaufanie Szkota, to się ma przyjaciela na całe życie. I proszę nie wierzyć w ich skąpstwo. To jest rozsądne planowanie wydatków. Gdy organizowałam akcje charytatywne, to zawsze mogłam liczyć na odzew – opowiada Izabella Brodzińska, prezes Szkocko-Polskiego Towarzystwa Kulturalnego w Edynburgu.
Na co dzień też obserwuje nową, polską emigrację. Jej zdaniem to już inna fala przyjezdnych, niż ta sprzed kilku lat. Nie imają się tylko prostych prac. – To wykształceni ze znajomością języka z doświadczeniem zawodowym. Pracują w szpitalach, biurach – wylicza.
O nich zabiega szkocki rząd. Brodzińska była na spotkaniu z premier, Nicolą Sturgeon. Głowa szkockiego parlamentu zaprosiła na spotkanie przedstawicieli organizacji skupiających imigrantów. Przyszło blisko 500 osób. Nie mieścili się w auli.
– Pierwsza minister mówiła o nas w samych superlatywach. Podkreślała, że bardzo żałuje tego, co się stało z Brexitem– dodaje.
Losy Brodzińskich są przykładem nowego etapu w kontaktach ze Szkocją. Ich córką urodziła się w tym kraju. – A teraz pracuje ze Szkotami w Krakowie. Tam są trzy szkockie firmy. Córka zachwyciła się Krakowem – mówi jej mama.
Często wraca do kraju rodzinnego, czyli Szkocji. Może być jeszcze jeden powód wybuchu miłości jej obywateli do Polaków? – To uczucie też trochę na przekór Anglikom – śmieje się Brodziński.
Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl
