
Prawo i Sprawiedliwość przez rok było zajęte rządzeniem, a przede wszystkim przejmowaniem kolejnych instytucji i państwowych firm. Ale teraz już wszystkie łupy są rozdzielone i jeśli ktoś chce powiększyć stan posiadania, musi coś wyszarpać koledze lub koleżance z rządu. A to oznacza, że Jarosław Kaczyński będzie musiał coraz więcej czasu poświęcać na łagodzenie sporów.
REKLAMA
Walka o wpływy to nieodłączny element sprawowania władzy. Przez pierwszy rok rządów politykom Prawa i Sprawiedliwości udawało się takich sporów unikać. Albo przynajmniej dobrze je ukrywać przed opinią publiczną. To dlatego, że wszyscy byli zajęci "odzyskiwaniem" kolejnych urzędów i firm państwowych.
Dla każdego wystarczało posad, kompetencji i wpływów. Teraz jeśli ktoś chce poszerzyć zakres posiadania, musi wyszarpać coś koledze albo koleżance z obozu Dobrej Zmiany. Do tego kończy się taryfa ulgowa, którą dostaje po wyborach każda nowa władza i wkrótce zacznie się rozliczanie rządzących z obietnic. A wraz z nim przerzucanie się odpowiedzialnością za te niedotrzymane.
Błaszczak vs Zieliński
Pierwszą próbkę mieliśmy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, które miała gigantyczne problemy po rezygnacji szefa policji Zbigniewa Maja. Do mediów przeciekały wówczas informacje a to o możliwej dymisji ministra Błaszczaka, a to o planach zwolnienia jego zastępcy Jarosława Zielińskiego.
Wszystkie wojny Morawieckiego
W tym sporze personalnym obyło się bez dymisji, czego nie można powiedzieć o konflikcie Morawiecki – Szałamacha. Ten drugi musiał pożegnać się z ministerstwem, ale szybko znaleziono mu miękkie lądowanie: został członkiem zarządu NBP. To dodało mu odwagi i publicznie skrytykował niektóre propozycje rządu. Wcześniej z rządu wyleciał inny konkurent Morawieckiego Dawid Jackiewicz.
Ale wicepremier musi toczyć kolejne bitwy. Bo po Jackiewiczu władzę nad państwowymi spółkami dostał Henryk Kowalczyk, zaufany człowiek Beaty Szydło. Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów często wypowiada się w mediach o planowanych zmianach w podatkach, co wywołuje spory chaos na rynkach finansowych. Ostatnio Morawiecki odniósł kolejne małe zwycięstwo, bo Kowalczyk zniknął z mediów.
Na byłego bankiera krzywo spoglądają inni byli (obecni?) bankierzy – Grzegorz Bierecki i Jan "Janusz" Szewczak ze SKOK (o tym drugim polityku PiS więcej można przeczytać tutaj). Ale dzisiaj Morawiecki jest zbyt silny, by kąśliwe uwagi tej dwójki albo krytyka ze strony mediów powiązanych finansowo ze SKOK-ami zaszkodziła mu w jakikolwiek sposób.
"Klub premierów" vs "pokój nauczycielski"
Najważniejsza jest inna rozgrywka: o łaskę Prezesa. W niej tzw. "klub premierów" (czyli trio Morawiecki, Gowin, Gliński) wygrywa z "pokojem nauczycielskim" (Beata Szydło i koleżanki). Na razie, bo na reputacji Morawieckiego ciążą coraz bardziej kolejne negatywne dane o stanie gospodarki np. o spowalniającym wzroście PKB, o niskiej produkcji i niskich inwestycjach, a także wpadki, jak ta z obroną wyższej kwoty wolnej od podatku dla posłów.
Tak walczy Macierewicz
Jeszcze bardziej widowiskowo zapowiadają się konflikty z udziałem polityka, który wie jak zadbać o widowiskową oprawę swoich działań. Chodzi o Antoniego Macierewicza, który niedawno wszedł w otwarty konflikt z Andrzejem Dudą.
Panowie poróżnili się ws. sensacyjnych doniesień Macierewicza o sprzedaniu Mistrali za dolara. W odwecie na 11 listopada nie było tradycyjnego wręczenia nominacji generalskich. Ale opór prezydenta nie trwał zbyt długo, bo tylko 18 dni – 29 listopada Andrzej Duda wręczył nominacje nowym generałom. Wiele wskazuje jednak na to, że to była dopiero pierwsza salwa.
Szef MON jest też na kolizyjnym kursie z Mariuszem Kamińskim, koordynatorem służb, który chciałby wziąć pod swoje skrzydła także służby wojskowe, które podlegają Macierewiczowi. Zresztą podobnie wyglądają kontakty na linii Kamiński - Błaszczak. Tutaj także dochodzi do tarć kompetencyjnych.
Radziwiłł vs Kaczyński
Niedawno Błaszczak pozwolił sobie na zaznaczenie publicznej różnicy zdań z minister cyfryzacji Anną Streżyńską. Poszło o dowody osobiste przez telefon komórkowy – sztandarowy projekt Streżyńskiej, do którego MSWiA zgłaszało zastrzeżenia. Sprawę musiał prostować rzecznik rządu.
Są też w obozie PiS tacy, którzy ośmielają się sprzeciwić nawet samemu Prezesowi. Tak odważny (czy raczej lekkomyślny) jest minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Kaczyński popiera ułatwienie dostępu do medycznej marihuany, a minister próbuje te zmiany zablokować. Do tego dochodzi cała masa konfliktów regionalnych, gdzie lokalni posłowie walczą ze sobą o władzę nad strukturami.
To oznacza, że to nie będzie dla Prawa i Sprawiedliwości oraz dla Prezesa łatwy rok. A właściwie trzy. A także dla mediów publicznych, które będą dwoić się o troić, by to przykryć.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
