Jarosław Kaczyński był zwolennikiem ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Na niedawnej miesięcznicy zapowiedział, że prawda o Smoleńsku wkrótce zostanie wyjaśniona.
Jarosław Kaczyński był zwolennikiem ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Na niedawnej miesięcznicy zapowiedział, że prawda o Smoleńsku wkrótce zostanie wyjaśniona. Fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta

Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa, jest kolejną ekshumowaną ofiarą katastrofy smoleńskiej. Dotychczas wydobyto szczątki 11 osób, ale ekshumowane mają być wszystkie ciała. I to przy sprzeciwie niektórych bliskich. Choćby Paweł Deresz zapowiadał: "jeśli chodzi o ekshumację zwłok mojej żony, nie wyrażę na nią zgody".

REKLAMA
– Jesteśmy bliscy wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej – zapewniał w piątek Jarosław Kaczyński, który jest zwolennikiem ekshumacji wszystkich ofiar tragedii z 10 kwietnia 2010 r. Prezes PiS nie miał nic przeciwko otwieraniu sarkofagu, w którym spoczął jego brat wraz z żoną. Ale nie wszystkie rodziny się na to godzą.
Ekshumacje wzbudziły sprzeciw m.in. żony oficera BOR-u, Jacka Surówki. – Myślałam, że politycy opamiętają się – mówiła jesienią Krystyna Łuczak-Surówka. Przeciwny był również Paweł Deresz: "ponieważ rodziny smoleńskie są podzielone, niech ekshumowane będą zwłoki tylko tych ofiar, których rodziny wierzą w zamach. Ja nie wierzę".
Sprzeciw jednak na niewiele się zdaje. Prokuratorzy zamierzają ekshumować wszystkie ofiary. Nie przeszkadza im ani gniew części rodzin, ani także protesty cerkwi prawosławnej. Dotychczas ekshumowano szczątki 11 ofiar katastrofy smoleńskiej. Stwierdzono zamianę dwóch ciał – szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotra Nurowskiego oraz prezydenckiego ministra Mariusza Handzlika.
Dziś na warszawskich Powązkach specjaliści ekshumują szczątki Andrzeja Przewoźnika. Najprawdopodobniej prokuratorom nie uda się przeprowadzić do końca zaplanowanych na ten rok 72 ekshumacji. Badania są czasochłonne. Dotychczasowe ekspertyzy nie potwierdziły teorii o rzekomym zamachu. Ciało prezydenta Lecha Kaczyńskiego miało obrażenia typowe dla wypadku lotniczego. Główny propagator tezy o zamachu Antoni Macierewicz zapewniał niedawno, że komisja pracująca nad wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej upubliczni wyniki dochodzenia. Jak dotychczas komisja milczy, chociaż jej prace kosztowały już 1,5 mln złotych.
Źródło: rmf24.pl