
Ukraiński wywiad ujawnił kolejną przechwyconą rozmowę telefoniczną rosyjskiego żołnierza ze swoim ojcem. Z przedstawionego materiału wynika, że okupanci boją się kolejnych starć. SBU pisze o nasileniu buntu wewnątrz rosyjskiej armii. Na miejsce wysłano generała Rustama Muradowa, który w brutalny sposób tłumi protesty.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Rosyjski generał urządza pokazowe procesy własnym żołnierzom
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy regularnie publikuje przechwycone rozmowy telefoniczne rosyjskich żołnierzy. Dzięki nim wiemy między innymi o torturowaniu ukraińskich jeńców oraz o grabieniu mebli i sprzętu ze zbombardowanych mieszkań.
Czytaj także: "Mamy przygotowaną celę dla Putina". Zaskakująca deklaracja wiceministra sprawiedliwości
Tym razem jednak opinii publicznej udostępniono rozmowę żołnierza z ojcem. Mężczyzna opowiadał, że do tłumienia buntów w armii wysłano "doświadczonych oprawców". Jednym z nich jest generał Rustam Muradow znany między innymi z dowodzenia rosyjskimi siłami w Syrii.
– Przyjechał Muradow i k**wa pokazową rozprawę zrobił, bo nikt nie chciał jechać dalej. Dowódcy nie chcieli wieźć chłopaków na śmierć. Chłopcy też nie byli gotowi – zaczął.
Czytaj także: "Wierzyłam, że tutaj umrę". Tatiana uciekła przed bandytami Putina, teraz mówi, co ją spotkało
– On tych dowódców dla przykładu rozebrał, ręce k**wa związał. Z kieszeni musieli wszystko powyjmować, k**wa, ręce im związał. Do autobusów ich wrzucił i wywiózł –
Co ciekawe, mężczyzna opowiedział także o "urlopach", które są przyznawane niektórym żołnierzom. Jak się okazuje, może to być próba zamaskowania skali oporu ze strony niektórych wojskowych.
– Rosja nie może oficjalnie przyznać, że ma tak wielu żołnierzy, którzy odmawiają walki na Ukrainie. Dlatego nazywa ich ucieczki urlopami – wyjaśnił.
Część Rosjan unika bezpośrednich walk z żołnierzami ukraińskimi, obierając za cel ludność cywilną. Jak pisaliśmy w naTemat, CNN pokazało nagranie, na którym niewinnym ludziom strzela się... w plecy.
Skala mordów skłoniła do działania nawet Radę Praw Człowieka ONZ, która oficjalnie wszczęła śledztwo w sprawie zbrodni Władimira Putina w Ukrainie. O wyjątkowej brutalności dla naTemat mówił także Arsen Milewski – świadek ludobójstwa w Borodziance.
– Wielopiętrowe domy były bombardowane w samo południe. Tam byli ludzie – opisał – Rozstrzeliwali ludzi na ulicach. Nawet nie pytali. Ludzie wychodzili szukać wody, jedzenia i ginęli – opisał.
