Monika Olejnik ironizuje, że gdyby PiS był znowu u władzy, to armia polska pod wodzą Antoniego Macierewicza ruszyłaby na Rosję.
Monika Olejnik ironizuje, że gdyby PiS był znowu u władzy, to armia polska pod wodzą Antoniego Macierewicza ruszyłaby na Rosję. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Polska dyplomacja w sprawie powrotu wraku tupolewa do Polski znów na niewiele się zdała. Głos w tej sprawie zabrał nawet Władimir Putin, którego Monika Olejnik nazywa nawet "Słońcem Rosji". – Zapewne. gdyby rządził PiS, armia polska pod wodzą Antoniego Macierewicza ruszyłaby na Moskwę, na Smoleńsk i odzyskała wrak – pisze na łamach "Gazety Wyborczej".

REKLAMA
Kolejną rundę pt. powrót wraku tupolewa do Polski możemy uznać za zakończoną. I niestety przegraną. Zdaniem Moniki Olejnik, Sikorski porwał się z motyką na słońce i sprytnie Słońcem Rosji nazywa Władimira Putina.

Zapewne gdyby rządził PiS, armia polska pod wodzą Antoniego Macierewicza ruszyłaby na Moskwę, na Smoleńsk i odzyskała wrak. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"
Monika Olejnik zauważa, że z wrakiem jest pewien dodatkowy kłopot, bo choć wszyscy politycy od dawna o niego walczą, to nie wiadomo właściwie, co z nim zrobić jak już wróci do Polski. Niezależnie od tego, czy powstanie z niego pomnik, czy może przetopi się na… cokolwiek, to zdaniem dziennikarki dopiero po jego powrocie do Polski "się zacznie".

Już wyobrażam sobie wysokie ogrodzenie, za którym zostanie ukryty. A przed wejściem na teren wartę będzie trzymał Antoni Macierewicz razem ze swoją komisją. W ten sposób będzie chciał uspokoić wyrzuty sumienia, wszak 10 kwietnia 2010 r. czmychnął ze Smoleńska. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"
I na zakończenie ironicznie punktuje Macierewicza, mówiąc, że jest coś dziwnego w tym, iż Macierewicz, jako szef komisji ds. wyjaśnienia katastrofy, nigdy nie był na miejscu wypadku. "Czyżby bał się następnego zamachu? – kończy.
W zeszłym tygodniu Radosław Sikorski poinformował, że zwrócił się prośbą do Catherine Ashton (szefowej unijnej dyplomacji) o poruszenie tematu powrotu wraku tupolewa do Polski na szczycie UE-Rosja.
I choć minister spraw zagranicznych zapowiadał, że będzie walczył o wrak tak długo, "aż ktoś pójdzie po rozum do głowy", to niestety i tym razem się nie udało. Rosja skwitowała te żądania "skrajnym zdumieniem", a następnie okazało się, że tej kwestii nie ma w programie rozpoczynającego się dzisiaj szczytu i nikt o wraku rozmawiać nie będzie.
– Ta inicjatywa Sikorskiego była ukłonem w stronę pisowskiego elektoratu. Taki ukłon był zupełnie niepotrzebny i teraz wyszło na to, że minister popełnił dyplomatyczną niezręczność – komentowała w rozmowie z naTemat dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.