
Niektórzy z niecierpliwością czekają na koniec zimy w Polsce. Mrozy niebawem zelżeją, ale jeszcze wrócą. Część kraju nadal pokryta jest śniegiem i choć wywołuje to narzekanie malkontentów, być może dzięki temu w tym roku unikniemy suszy. Jest jednak inne zagrożenie.
Nowe prognozy pogody dla Polski wskazują, że siarczyste mrozy już lada moment odpuszczą. Będzie to idealna pora na odświeżenie zimowych kurtek i wyczyszczenie butów – bo to, że mrozy niebawem wrócą, jest w ocenie synoptyków pewne. Na początku lutego większość kraju pokrywała warstwa śniegu, która wciąż widoczna jest za wieloma oknami. I fakt, możemy narzekać na ten stan rzeczy, ale... czy na pewno warto?
Wiosna w Polsce bez suszy
W ocenie profesora Pawła Rowińskiego, hydrologa i dyrektora Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk, warto docenić rolę śniegu w przeciwdziałaniu suszy w Polsce.
– Utrzymująca się gruba pokrywa śniegu to korzystne zjawisko w obliczu wieloletnich zmagań Polski z suszami – podkreśla w cytowanej przez TVN24.pl wypowiedzi dla PAP. – Oczywiście początek roku jeszcze nie świadczy o tym, jak przebiegnie kolejnych jedenaście miesięcy, ale myślę, że wejście w sezon wiosenny będzie dużo lepsze niż w ubiegłych latach – ocenia naukowiec.
Prof. Rowiński przewiduje, że po raz pierwszy od lat w Polsce "nie powinniśmy wszczynać alarmu zagrożenia suszą hydrologiczną na początku wiosny".
Nagła odwilż niesie inne ryzyko. Topniejący śnieg może spowodować problemy
Na początku tego tygodnia temperatura lokalnie wynosiła nawet poniżej -20 st. C, a mróz sprawił, że zawieszono zajęcia w setkach polskich szkół. Szykuje się jednak dość gwałtowne ocieplenie, o czym mówili zarówno synoptycy z IMGW, jak i prof. Paweł Rowiński. To z kolei oznacza gwałtowne topnienie śniegu, co może doprowadzić do lokalnych problemów z podtopieniami lub nawet zalaniami.
– W takich warunkach mogą też występować lokalne podtopienia wynikające z samego topnienia śniegu – tam, gdzie zalega go bardzo dużo, a infrastruktura nie jest odpowiednio przystosowana – ocenił.
Hydrolog wskazał dwa możliwe scenariusze dotyczące roztopów.
– Jeśli będziemy mieli powolne roztopy, czyli nastąpi klasyczne przedwiośnie z temperaturą na minusie w nocy, ale lekko na plusie w ciągu dnia, to topnienie będzie następowało wolno. Właściwie byłby to wymarzony scenariusz, kiedy gleba zostanie odpowiednio nawilgocona i deficyty wód gruntowych, z którymi zawsze wchodzimy w nowy sezon, będą dużo mniejsze albo nie będzie ich w ogóle – opisał pierwszy z nich.
Drugi scenariusz, o którym mówił prof. Paweł Rowiński, dotyczy sytuacji, w której przez gwałtowny wzrost temperatury (gdy na plusie będzie również w nocy) i gwałtowne topnienie mogą tworzyć się zatory lodowe lub śryżowe. Mogą one zablokować przepływ rzek i doprowadzić do szybkiego podnoszenia się poziomu wody, a w konsekwencji do podtopień lub zalań. W ocenie hydrologa na niektórych terenach w Polsce, np. na Żuławach, takie zagrożenie jest realne.
Zobacz także
