Przydacz mówi, że Nawrocki nie podjął decyzji o podpisie lub wecie i ocenia warunki dla Polski.
Przydacz mówi, że Nawrocki nie podjął decyzji o podpisie lub wecie i ocenia warunki dla Polski. Fot. Alexandros Michailidis, Shutterstock

Sejm uchwalił ustawę związaną z programem SAFE, ale wciąż nie wiadomo, czy Karol Nawrocki ją podpisze, czy zdecyduje się na weto. Marcin Przydacz mówi, że decyzji jeszcze nie ma, a najważniejsze pytanie brzmi nie "czy inwestować w armię", tylko "czy warunki są dla Polski optymalne".

REKLAMA

Ustawa uchwalona 13 lutego ma wdrażać w Polsce program SAFE i umożliwić powołanie specjalnego funduszu zarządzanego przez BGK, przez który mają przepływać środki z programu. Koalicja popiera to rozwiązanie, opozycja jest przeciw. Zwolennicy ustawy przekonują, że dzięki niej da się finansować więcej projektów, w tym infrastrukturalnych i wprowadzić większą przejrzystość. Do wdrożenia SAFE sama ustawa nie jest konieczna, a w dodatku może otwierać pole do sporów o kontrolę nad środkami.

Przydacz w Radiu ZET podkreślał, że prezydent nie podjął jeszcze decyzji. Zaznaczył też, że na tym etapie "wszystko jest możliwe", bo ustawa formalnie nie wyszła jeszcze z parlamentu.

– Nie wiem, to decyzja pana prezydenta. Na tym etapie takiej decyzji nie podjął, ustawa nawet nie wyszła jeszcze z parlamentu. Wszystko jest możliwe w tej sprawie – mówił Marcin Przydacz.

"Nie jesteśmy przeciw dozbrajaniu". Spór idzie o warunki

Szef prezydenckiego biura przekonywał, że głowa państwa nie jest przeciwna inwestycjom w obronność. Problem ma dotyczyć jedynie oceny, czy warunki wpisane w rozwiązanie proponowane przy SAFE są dla Polski korzystne.

Padło tu porównanie kosztu finansowania. Przydacz został skonfrontowany z argumentem, że SAFE przewiduje pożyczki oprocentowane na 3 proc., podczas gdy w czasie rządów PiS zakup czołgów z Korei Południowej miał być finansowany na 6 proc.

Odpowiedział, że sytuacja była wtedy inna, bo panowało wysokie napięcie, Polska potrzebowała sprzętu szybko, bo nie miała własnej produkcji czołgów, a Koreańczycy byli w stanie nam zagwarantować sprzęt.

– Koreańskie czołgi były kupowane w sytuacji dużego napięcia, kiedy trzeba było szybko kupować sprzęt. Polska nie produkowała wtedy czołgów. Koreańczycy jako jedyni potrafili szybko zapełnić tę lukę – tłumaczył Przydacz.

Mechanizm warunkowości i pytanie o "oddawanie decyzji na zewnątrz"

Najmocniej podczas rozmowy w Radiu ZET wybrzmiał jednak wątek mechanizmu warunkowości. Przydacz pytał, po co "oddawać decyzje" poza Polskę. Zaznaczał, że nie ma problemu z tym, by o takich sprawach decydował szef MON, ale wyraźnie krytykował perspektywę wpływu "unijnych biurokratów" na decyzje o środkach.

Czy SAFE, nawet jeśli opiera się na pożyczkach i ma wzmacniać obronność, może w przyszłości stać się narzędziem nacisku politycznego? W tłumaczeniach prawicy pojawia się analogia do sporów o KPO i tzw. kamienie milowe, które miały być wykorzystywane jako instrument presji.

Czym jest SAFE i jakie pieniądze są w grze?

SAFE to unijny instrument mający wzmocnić obronność państw UE. Program zakłada łącznie 150 mld euro wsparcia, w tym w formie pożyczek z niskim oprocentowaniem, głównie na zakupy sprzętu wojskowego. Zwłaszcza tego produkowanego w Europie. Polska ma być największym beneficjentem programu pożyczkowego, a zaakceptowana kwota wsparcia to 43,7 mld euro.

W Sejmie PiS zgłosił 13 poprawek do ustawy, ale zostały odrzucone. Opozycja podnosiła wątpliwości dotyczące przejrzystości wydatkowania środków oraz ryzyka, że mechanizmy programu mogą być użyte politycznie.