
Aktualnie kaucja wynosi 0,50 zł za butekki typu PET i puszki oraz 1 zł za szkło zwrotne. Niby nie mało, jeśli w domu nazbiera się trochę takich opakowań. Jednak coraz więcej osób woli oddać butelki i puszki innym, niż stać przy automatach. I tak w Polsce kwietnie nowy interes.
Zaczęło się od jednego ogłoszenia na internetowej, lokalnej grupce, ale szybko okazało się, że to nie jest odosobniony pomysł. Część osób woli po prostu oddać kaucjowane butelki i puszki komuś innemu, zamiast samemu iść do automatu.
O zjawisku napisał Adam Bednarek z portalu Spider’s Web, opisując oferty w stylu "oddaj, a ja to odbiorę i rozliczę kaucję". Im więcej opakowań objętych kaucją w obiegu, tym częściej pojawia się pytanie, kto ma je fizycznie zanieść do punktu zbiórki.
Skąd się to w ogóle wzięło?
Punktem wyjścia jest post z grupy wymian przedmiotów. Jego autor deklarował, że przyjmie butelki z kaucją od osób, które nie chcą się nimi zajmować i godzą się na to, że stracą 0,50 zł lub 1 zł za sztukę. Wpis szybko zniknął, ale w międzyczasie podobne ogłoszenia zaczęły wypływać w bardziej klasycznych grupach ogłoszeniowych. Schemat jest bardzo zbliżony: ktoś oferuje odbiór opakowań pod domem, a pieniądze z kaucji zostają u "odbierającego".
Tak naprawdę nie jest to jakoś bardzo skomplikowane logistycznie. System wymaga, by opakowania były zwracane w stanie pozwalającym na identyfikację, a wiele osób zniechęca już sama czynność: odkładanie, noszenie, stanie przy automacie, ewentualnie kilka podejść, bo maszyna nie przyjęła części opakowań.
W takiej sytuacji pojawia się przestrzeń na usługi "wyręczania" – formalnie bardzo proste, praktycznie atrakcyjne dla obu stron, jeśli jedna strona ceni wygodę bardziej niż zwrot kaucji.
Zobacz także
Jak działa kaucja i jakie kwoty są w grze?
W polskim systemie kaucyjnym stawki są stałe i łatwe do policzenia: 0,50 zł dotyczy butelek PET do 3 litrów i puszek metalowych do 1 litra, a 1 zł obejmuje szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra. Zwrot działa bez paragonu, bo ważne są oznaczenia na opakowaniu i jego identyfikacja w punkcie zbiórki.
To ważne, bo taki "biznes" ma sens tylko przy odpowiedniej skali. Jedna torba opakowań to drobne kwoty, ale przy regularnym odbiorze od kilku osób robi się z tego stały strumień zwrotów. Stąd w sieci pojawiają się pomysły typu "odbiorę niezgniecione opakowania", bo zgniecenie może utrudnić automatyczne przyjęcie i oznacza stratę czasu.
Czy na tym naprawdę da się zarobić?
Na rynku widać już przykłady dużych zwrotów kaucji, które pokazują, że system potrafi generować naprawdę wysokie jednorazowe kwoty. Padały informacje o przypadkach, gdy sklepy wypłacały 367,50 zł zwrotu. Z kolei sieć Netto informowała o kuponach na 76 zł, a średnia liczba oddanych opakowań na jeden kupon miała wynosić 5,5 sztuki.
Równolegle media opisywały historie "zbierania z miejsc, gdzie opakowania zostają", np. pracownika hotelu, który po sprzątaniu pokoi zabiera puste butelki i puszki pozostawione przez gości, a potem oddaje je w automatach.
Wchodzą usługi "kurier+butelki"
Adam Bednarek zwraca uwagę, że rynek idzie wręcz krok dalej niż tylko grupki osiedlowe. Pojawiają się oficjalne usługi, w których odbiór opakowań jest "dodatkiem" do dostawy zakupów: kurier przywozi paczki, a przy okazji zabiera kaucjowane butelki i puszki.
Zwrot trafia do klienta jako kupon lub przelew – zależnie od modelu usługi. To pokazuje, że wygoda stała się w systemie kaucyjnym po prostu towarem: ktoś może oddawać opakowania sam, ale może też zapłacić swoją kaucją za to, by zrobił to ktoś inny.
Taki model może uporządkować rynek o wiele bardziej niż ogłoszenia. Znika problem umawiania odbiorów "na słowo", dochodzi weryfikacja opakowań, a rozliczenie jest formalne. To także odpowiedź na argument, że część osób nie będzie magazynować opakowań w mieszkaniu ani chodzić do automatu, jeśli może to "załatwić przy okazji".
Ludziom może się to nie podobać, ale zachowanie jest w pełni legalne
Z perspektywy działania systemu najważniejsze jest tak naprawdę to, gdzie finalnie trafia opakowanie. Jeśli zamiast do kosza trafia do punktu zbiórki, cel systemu jest realizowany niezależnie od tego, kto je przyniósł. Dla rynku może to oznaczać powstanie nowej, drobnej usługi lokalnych "zbieraczy", którzy przejmują opakowania od sąsiadów, albo rozwiązań logistycznych opartych na dostawach.
Takie praktyki mogą oczywiście budzić mieszane reakcje społeczne, bo część osób traktuje oddawanie opakowań jako obowiązek, a część jako czynność, którą można "oddać komuś innemu". W tym sensie kaucja zaczyna działać jak bodziec ekonomiczny: tam, gdzie pojawia się wartość, pojawia się też rynek, nawet jeśli na początku jest to rynek ogłoszeń.
