Wizz Air i LOT odwołują loty do kolejnego kraju
Wizz Air i LOT odwołują loty do kolejnego kraju. Wszystko z powodów bezpieczeństwa Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Sytuacja na Bliskim Wschodzie od kilku dni pozostaje bardzo napięta. Na razie nie ma mowy o otwarciu przestrzeni powietrznej m.in. nad ZEA i Katarem. Dodatkowo Wizz Air i LOT zdecydowały się na zawieszenie lotów do kolejnego kraju. To zła wiadomość dla osób chcących opuścić Bliski Wschód.

REKLAMA

Turyści utknęli na Bliskim Wschodzie. Mimo ostrzeżeń, które od wielu tygodni wydawało polskie MSZ, w tym regionie przebywa kilkanaście tysięcy Polaków. Teraz szukają oni sposobów na powrót do kraju. Dla wielu opcją ucieczki był Oman, inni mogą próbować przekroczyć granicę izraelsko-egipską w Tabie. Trzecia opcja na opuszczenie Bliskiego Wschodu jest już nieaktualna.

Wizz Air i LOT odwołują loty do Arabii Saudyjskiej. To kolejny taki przypadek

Sytuacja na Bliskim Wschodzie może zmienić się w każdej chwili. Na ten moment latanie tam z pewnością nie jest bezpieczne. Wizz Air już w sobotę 28 lutego poinformował, że do 7 marca zawiesza wszystkie swoje loty do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Izraela i Jordanii. W niedzielę dokonał aktualizacji rozkładów. Nie była to dobra wiadomość dla podróżnych, bo do listy zawieszonych kierunków dołączyła Arabia Saudyjska.

W poniedziałek 2 marca taką samą decyzję co Wizz Air podjął także polski LOT. W oficjalnym oświadczeniu nasz narodowy przewoźnik przekazał, że do 8 marca zawiesza połączenie do Rijadu, czyli stolicy Arabii Saudyjskiej. Do 4 marca nie poleci do Dubaju, a do 15 marca zawieszone są połączenia z Tel Awiwem.

"Bezpieczeństwo pasażerów i załóg jest dla PLL LOT priorytetem. Dlatego zgodnie z zaleceniami Agencji UE ds. bezpieczeństwa w ruchu lotniczym zdecydowaliśmy o zawieszeniu połączeń do i z Tel Awiwu, Dubaju i Rijadu. Podobnie postąpiły inne europejskie linie lotnicze" – poinformował w oświadczeniu LOT.

"Nasze służby operacyjne są w stałym kontakcie z pasażerami posiadającymi bilety na rejsy, które nie mogą się odbyć. Pomagamy im zmienić rezerwację na bilety innych, lokalnych przewoźników i powrót do Warszawy drogami alternatywnymi" – dodano w komunikacie.

Jak wydostać się z Bliskiego Wschodu? Najlepiej czekać na rozwój sytuacji

Rzecznik MSZ w niedzielę 1 marca jasno podkreślił, że polscy turyści, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie, powinni zachować spokój i pozostać na miejscu. W najlepszej sytuacji są osoby, które przebywają w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Za ich hotel i wyżywienie aktualnie płaci miejscowy rząd i mogą oni w możliwie bezpiecznym miejscu oczekiwać na dalszy rozwój sytuacji. Polska nie planuje wysyłać samolotów ratunkowych. Na taki krok zdecydowała się natomiast Wielka Brytania, Czechy i Francja.

W jednym ze wpisów rzecznik MSZ podał jednak, że jeżeli ktoś będzie próbował wyjechać z Bliskiego Wschodu, powinien zrobić to drogą lądową. Najpopularniejszym kierunkiem był Oman, ale loty z tego kraju są już przepełnione. Inna opcja to wspomniana wcześniej Taba, jednak jest to rozwiązanie głównie dla osób przebywających w Izraelu i ewentualnie Jordanii. Warto bowiem wspomnieć, że wiele krajów Bliskiego Wschodu otrzymało od MSZ najwyższy 4. poziom zagrożenia. Ministerstwo stanowczo odradza podróże w ten region.