
Ceny paliw na naszej przydrożnej stacji mogą pójść do góry. Jednak powód jest nieco bardziej skomplikowany i nie dotyczy bezpośrednio aktualnej sytuacji geopolitycznej.
Panika paliwowa może doprowadzić do scenariusza rodem z kryzysu toaletowego na starcie pandemii. Analitycy uspokajają, Donald Tusk zapewnia, że nie ma powodów do obaw, a twarde dane mówią jasno – nie jest źle, ale musimy uważać. Irańska ropa nie jest potrzebna ani Polsce, ani Unii Europejskiej. Tym razem na szczęście nie wszystko kręci się wokół nas. Ropa z Cieśniny Ormuz, w tym z Iranu, trafia głównie do państw azjatyckich.
Import ropy naftowej do Unii Europejskiej, według danych Eurostatu z trzeciego kwartału 2025 roku, opiera się przede wszystkim na Norwegii (14,6 proc.), Stanach Zjednoczonych (14,5 proc. ) i Kazachstanie (12,2 proc.). Na kolejnym miejscu znajduje się Libia (8,9 proc.), a dopiero za nią Arabia Saudyjska (6,8 proc.), czyli kraj oddzielony od Iranu Zatoką Perską, którego duża część ruchu handlowego opiera się na Cieśninie Ormuz.
Ale nawet w przypadku Arabii Saudyjskiej sytuacja nie jest tak oczywista. Część ropy transportowana jest w kierunku Morza Czerwonego, do regionów niezagrożonych działaniami militarnymi, takich jak miasto Yanbu.
Guma jest z ropy, ropa nie jest z gumy
Głównym czynnikiem ryzyka jest więc ogólne ograniczenie ilości surowca na rynku. Naturalnie – skoro transport i produkcja są utrudnione, cena powinna wzrosnąć. Problem polega na tym, że te „domyślne” mechanizmy rynkowe mogą nie mieć zastosowania w tej sytuacji. OPEC+, wydobywające około połowy ropy dostępnej na rynku, już zapowiedziało zwiększenie wydobycia ropy naftowej o taki wolumen, który pozwoli na zaspokojenie globalnych potrzeb.
Zobacz także
Samo działanie OPEC+ może odbić się na obniżeniu wartości surowca w perspektywie kolejnych miesięcy. Irańska ropa raczej nie zniknie z rynku, bo po prostu Iranowi się to nie opłaca. Jest to flagowe źródło zysków, które finansuje sektor militarny. Co więcej, sam Iran również ma możliwość handlu ropą z pominięciem Cieśniny Ormuz. Istnieje terminal z bazą wojskową w irańskim mieście Dżask, które znajduje się nad Zatoką Omańską.
Jako Polacy jesteśmy więc w bezpiecznej sytuacji, a podwyżki cen są efektem paniki bardziej niż realnego zagrożenia wyczerpaniem się surowca.
