Ministerstwo Infrastruktury wprowadza rewolucje do WORD-ów – testy percepcji ryzyka i obowiązkowe symulatory jazdy.
Test percepcji zagrożeń na drodze jako nowy element egzaminu na prawo jazdy Fot. Shutterstock.com

Ministerstwo Infrastruktury wprowadza rewolucje do WORD-ów – testy percepcji ryzyka i obowiązkowe symulatory jazdy. Koniec z prostym klikaniem "tak" lub "nie" – teraz na egzaminie na prawo jazdy liczyć będzie się także twój refleks.

REKLAMA

Czas pożegnać teorię, którą można było wykuć na blachę. Do końca 2026 roku polski system egzaminowania kierowców musi przejść gruntowny lifting, wymuszony unijną dyrektywą. Ministerstwo Infrastruktury potwierdziło właśnie, że pracuje nad rozwiązaniami, które zamienią statyczne testy w dynamiczną walkę o przetrwanie na wirtualnej drodze.

Szykują się nowe zasady egzaminu na prawo jazdy

Aktualnie obowiązujący egzamin teoretyczny na prawo jazdy to w dużej mierze loteria prostych odpowiedzi. Nowy system, wzorowany m.in. na brytyjskim modelu, wprowadza do gry test percepcji zagrożeń. Kursant nie będzie już tylko pasywnym widzem – zasiądzie przed ekranem, na którym wyświetlane będą filmy i animacje z perspektywy kierowcy.

Zadanie jest proste, ale brutalne: musisz zareagować dokładnie w momencie, gdy dostrzeżesz niebezpieczeństwo. Zbyt wczesna reakcja? Błąd. Zbyt późna? Oznacza oblanie zadania. To zupełnie nowy poziom weryfikacji umiejętności, który sprawdzi, czy przyszły kierowca w ogóle widzi, co dzieje się wokół niego, zanim wyjedzie na prawdziwą ulicę.

Symulatory jazdy wjeżdżają do WORD-a

Rzeczniczka resortu infrastruktury, Anna Szymańska, zapowiedziała, że badanie czasu reakcji najprawdopodobniej będzie wymagało użycia profesjonalnych symulatorów. Nie chodzi już o samo klikanie myszką, ale o fizyczną reakcję w warunkach zbliżonych do rzeczywistych.

To rozwiązanie ma zakończyć okres "prowizorki", w którym ministerstwo próbowało łatać przestarzałe przepisy krótkimi klipami wideo bez odpowiednich konsultacji. Teraz zmiany mają być wprowadzane ramię w ramię ze środowiskiem egzaminatorów i instruktorów jazdy, by uniknąć chaosu przy wdrażaniu nowoczesnej technologii do WORD-ów.

Unijny bat i walka z czasem

Ministerstwo Infrastruktury nie ma wyjścia – unijne przepisy, przyjęte trzy lata temu, są nieubłagane. Polska musi dostosować się do standardów wspólnoty najpóźniej do końca 2026 roku. Dotychczasowe próby "udawania" nowoczesnych testów za pomocą zwykłych pytań do filmów okazały się niewystarczające.

Nowe przepisy wymagają pełnej nowelizacji prawa, ponieważ obecne ramy dopuszczają jedynie testy jednokrotnego wyboru. Nadchodząca reforma to nie tylko zmiana pytań – to całkowite przeorientowanie egzaminu na naukę praktycznego przewidywania tragedii. Kursanci, którzy liczą na łut szczęścia, mogą powoli zacząć się pocić, ponieważ refleksu nie da się wyuczyć z podręcznika.