
Po wybuchu wojny w Iranie ceny paliw poszybowały w górę, a turystyka paliwowa kwitnie w najlepsze. Niemieccy kierowcy przyjeżdżają do Polski, by tu tankować swoje samochody. Ale pojawiają się już pierwsze sygnały, że na wybranych stacjach zaczyna brakować paliwa, a także apele, by dokładniej kontrolować kierowców.
28 lutego Izrael i Stany Zjednoczone zaatakowały Iran. Rynek zareagował błyskawicznie: najpierw w górę poszybowały notowania ropy na rynku światowym, a kilkadziesiąt godzin później i ceny paliw na stacjach benzynowych wystrzeliły w kosmos.
To był dopiero początek, bo ceny przy dystrybutorach przebijają kolejne psychologiczne bariery. Niektóre koncerny, jak np. Orlen, organizują nawet specjalne promocje, w ramach których za litr benzyny, diesla lub autogazu możemy zapłacić nawet o 35 groszy mniej. Ale nie wszystkim to wystarcza.
Podwyżki na stacjach paliw skłoniły kierowców do szukania także niestandardowych rozwiązań, które pozwolą na oszczędności. Jednym z nich jest uprawianie turystyki paliwowej. Polacy jeżdżą za granicę, bo zwyczajnie im się to opłaca, z kolei Niemcy przyjeżdżają do Polski.
Niemcy tankują w Polsce. W Świnoujściu problemy z paliwem
Kierowcy z Niemiec mogą sporo zaoszczędzić na tankowaniu na stacjach benzynowych po polskiej stronie granicy. Reporter Polsat News Wojciech Gaweł relacjonuje, że na stacjach zlokalizowanych blisko naszego zachodniego sąsiada "kwitnie turystyka paliwowa".
– Kierowcy rzucili się do masowych zakupów paliwa i to samo robią sąsiedzi z Niemiec, którzy przyjeżdżają na polską stronę, by zatankować – informuje. – Według szacunków litr paliwa w Niemczech kosztuje o ok. 2 zł więcej niż w Polsce, przez co na jednym zatankowanym baku można zaoszczędzić nawet 30 euro – mówi, przytaczając dane z niemieckich mediów.
Ale turystyka paliwowa niesie za sobą pewne zagrożenia. W miniony weekend na stacjach benzynowych w części Świnoujścia zabrakło paliwa. Konieczne było więc wstrzymanie sprzedaży. Wzmożone zainteresowanie kierowców to tylko jedno z wyzwań; innym jest utrudniona logistyka dostaw. Paliwa do Świnoujścia dostarcza się promem, a jak przypomina lokalny portal Swinoujscie.pl, te nie realizują takich zleceń w niedziele. Ponadto na problemy z dostępnością paliw wpływają limity sprzedaży, które wprowadzono w rafineriach produkujących benzynę oraz olej napędowy.
Kontrole kierowców wyjeżdżających do Niemiec
– Tu już nie chodzi o to, że benzyna jest droga, ale o fakt braku dostępności paliwa – przekazuje cytowana przez oficjalny portal informacyjny miasta prezydent Świnoujścia Joanna Agatowska. Miasto apeluje do właścicieli stacji benzynowych, by ograniczyli sprzedaż paliwa do kanistrów i trzymali się limitu 20 litrów.
Zobacz także
"Musimy przede wszystkim zapewnić nieprzerwany dostęp do paliwa naszym mieszkańcom oraz spółkom miejskim, które każdego dnia realizują ważne zadania dla miasta. Poproszę również służby transgraniczne o egzekwowanie przepisów dotyczących limitów przewożenia paliwa z Polski do Niemiec" – pisze na Facebooku prezydent Świnoujścia.
Wojciech Gaweł z Polsat News wskazuje z kolei, że sytuacja zaczyna przypominać to, co działo się w pierwszych dniach wojny w Ukrainie. "Obecnie służby celne na głównych przejściach granicznych rygorystycznie kontrolują ilość paliwa wywożonego z Polski do Niemiec. Dozwolony jest jeden kanister o pojemności maksymalnie 20 litrów, jednak bezpieczniej jest trzymać się limitu 10 litrów, aby uniknąć problemów" – czytamy na oficjalnym portalu Świnoujścia.
