Dystrybutor na stacji benzynowej
Turystyka paliwowa rozwija się w najlepsze. Niemcy tankują w Polsce, w jednym z miast zaczyna brakować paliwa. Shutterstock.com/Agnes Kantaruk

Po wybuchu wojny w Iranie ceny paliw poszybowały w górę, a turystyka paliwowa kwitnie w najlepsze. Niemieccy kierowcy przyjeżdżają do Polski, by tu tankować swoje samochody. Ale pojawiają się już pierwsze sygnały, że na wybranych stacjach zaczyna brakować paliwa, a także apele, by dokładniej kontrolować kierowców.

REKLAMA

28 lutego Izrael i Stany Zjednoczone zaatakowały Iran. Rynek zareagował błyskawicznie: najpierw w górę poszybowały notowania ropy na rynku światowym, a kilkadziesiąt godzin później i ceny paliw na stacjach benzynowych wystrzeliły w kosmos.

To był dopiero początek, bo ceny przy dystrybutorach przebijają kolejne psychologiczne bariery. Niektóre koncerny, jak np. Orlen, organizują nawet specjalne promocje, w ramach których za litr benzyny, diesla lub autogazu możemy zapłacić nawet o 35 groszy mniej. Ale nie wszystkim to wystarcza.

Podwyżki na stacjach paliw skłoniły kierowców do szukania także niestandardowych rozwiązań, które pozwolą na oszczędności. Jednym z nich jest uprawianie turystyki paliwowej. Polacy jeżdżą za granicę, bo zwyczajnie im się to opłaca, z kolei Niemcy przyjeżdżają do Polski.

Niemcy tankują w Polsce. W Świnoujściu problemy z paliwem

Kierowcy z Niemiec mogą sporo zaoszczędzić na tankowaniu na stacjach benzynowych po polskiej stronie granicy. Reporter Polsat News Wojciech Gaweł relacjonuje, że na stacjach zlokalizowanych blisko naszego zachodniego sąsiada "kwitnie turystyka paliwowa".

– Kierowcy rzucili się do masowych zakupów paliwa i to samo robią sąsiedzi z Niemiec, którzy przyjeżdżają na polską stronę, by zatankować – informuje. – Według szacunków litr paliwa w Niemczech kosztuje o ok. 2 zł więcej niż w Polsce, przez co na jednym zatankowanym baku można zaoszczędzić nawet 30 euro – mówi, przytaczając dane z niemieckich mediów.

Ale turystyka paliwowa niesie za sobą pewne zagrożenia. W miniony weekend na stacjach benzynowych w części Świnoujścia zabrakło paliwa. Konieczne było więc wstrzymanie sprzedaży. Wzmożone zainteresowanie kierowców to tylko jedno z wyzwań; innym jest utrudniona logistyka dostaw. Paliwa do Świnoujścia dostarcza się promem, a jak przypomina lokalny portal Swinoujscie.pl, te nie realizują takich zleceń w niedziele. Ponadto na problemy z dostępnością paliw wpływają limity sprzedaży, które wprowadzono w rafineriach produkujących benzynę oraz olej napędowy.

Kontrole kierowców wyjeżdżających do Niemiec

– Tu już nie chodzi o to, że benzyna jest droga, ale o fakt braku dostępności paliwa – przekazuje cytowana przez oficjalny portal informacyjny miasta prezydent Świnoujścia Joanna Agatowska. Miasto apeluje do właścicieli stacji benzynowych, by ograniczyli sprzedaż paliwa do kanistrów i trzymali się limitu 20 litrów.

"Musimy przede wszystkim zapewnić nieprzerwany dostęp do paliwa naszym mieszkańcom oraz spółkom miejskim, które każdego dnia realizują ważne zadania dla miasta. Poproszę również służby transgraniczne o egzekwowanie przepisów dotyczących limitów przewożenia paliwa z Polski do Niemiec" – pisze na Facebooku prezydent Świnoujścia.

Wojciech Gaweł z Polsat News wskazuje z kolei, że sytuacja zaczyna przypominać to, co działo się w pierwszych dniach wojny w Ukrainie. "Obecnie służby celne na głównych przejściach granicznych rygorystycznie kontrolują ilość paliwa wywożonego z Polski do Niemiec. Dozwolony jest jeden kanister o pojemności maksymalnie 20 litrów, jednak bezpieczniej jest trzymać się limitu 10 litrów, aby uniknąć problemów" – czytamy na oficjalnym portalu Świnoujścia.