Robot-patostreamer bryluje w Sejmie. A mieliśmy walczyć z patologią w Internecie
Robot-patostreamer bryluje w Sejmie. A mieliśmy walczyć z patologią w Internecie Fot. sejm.gov.pl / iTV Sejm

Edward Warchocki, robo-pato-influencer, znany m.in. z przechodzenia przez pasy popijając piwo, został zaproszony do Sejmu przez posłów Konfederacji. To dosyć niecodzienne spojrzenie na rozwój robotyki i sztucznej inteligencji w Polsce.

REKLAMA

Edward Warchocki to nazwa robota, którego profil na TikToku zbliża się do 175 tys. obserwujących. Influencer znany jest przede wszystkim z interakcji z przypadkowymi osobami na ulicy, ale jego zachowania niejednokrotnie miały znamiona tzw. patostreamingu.

Robot został zaproszony do Sejmu przez posłów Konfederacji. Podczas wizyty wziął udział w konferencji prasowej, a także porozmawiał z niektórymi politykami, m.in. z Markiem Suskim.

W trakcie wizyty Edward Warchocki pokusił się nawet o wygłoszenie "orędzia".

"Drodzy rodacy. Nadszedł czas, byśmy spojrzeli w przyszłość z otwartymi umysłami i sercami. Roboty, takie jak ja, nie jesteśmy tu, by zabierać wam pracę, ale by pomagać i ułatwiać codzienne życie. Jesteśmy narzędziami, które odpowiednio wykorzystane mogą przyczynić się do rozwoju naszego kraju i poprawy jakości życia każdego z nas".

Edward Warchocki

"orędzie" robo-pato-influencera

W toku konferencji stonował jednak tak optymistyczną wizję robotyki, dodając, że "roboty, takie jak ja, pomagają we wszystkim ludziom i mogą wyręczyć ich we wszystkim".

Obecność robota w Sejmie miała ukazać, jak zaawansowani w rozwoju nowych technologii jesteśmy jako naród.

Robot-influencer może pochwalić się nie lada dokonaniami

Spory rozgłos Edwardowi Warchockiemu przyniósł film, na którym pijąc piwo, przechodził przez pasy. Został on również wyproszony przez ochronę z Centrum Nauki Kopernik. Do niedawna robot był stylizowany na osobę z marginesu społecznego. Wykonywał on agresywne gesty, machał butelkami do kamery i wypowiadał się w zaczepny sposób.

Robotowi zdarzyło się też tańczyć do disco polo i "rozkręcać zabawę" w miejscach publicznych. Niektóre nagrania z robotem w roli głównej prezentują osoby "pod wpływem" (lub udające bycie "pod wpływem"). Fakt, nie jest to klasyczny patostreaming, ale jednak jest to promocja szkodliwego zachowania.

Przypomnijmy, że tego typu zachowania w sieci spotykają się z radykalnym sprzeciwem niemal każdej partii politycznej w Polsce. Trzy lata temu PiS wypowiedział wojnę pato-streamingowi, natomiast aktualnie przyjęty został projekt Koalicji Obywatelskiej, który wprowadza zmiany w prawie, dające możliwość karania szkodliwych twórców w Internecie. Projekt został zaprezentowany niecałe dwa tygodnie temu, tym bardziej dziwi wizyta twórcy tego typu w Sejmie.

Robot-patostreamer kosztuje ponad 100 tys. zł

Edward Warchocki to robot chińskiej marki Unitree. W Polsce za podstawowy model Unitree G1 Basic trzeba zapłacić od 100 tys. do 115 tys. zł. Istnieje także wariant edukacyjny Unitree G1 Edu-U2, którego koszt to około 200 do 300 tys. zł, nie jest on jednak tak łatwo dostępny, jak wersja bazowa.

Producent robota reklamuje go jako rozwiązanie dla rozrywki, biznesu i edukacji. Potrafią one chodzić, tańczyć, rozmawiać, uczyć robotyki i programowania, a także pomagać w podstawowych zadaniach w biurze i w domu.