Oszustwa w blokach w 2026 r. Na co uważać?
Oszuści chodzą po domach i blokach. Czego chcą i jak ich rozpoznać? Fot. Anastasiia Akh / Shutterstock

Oszuści wcale nie przenieśli się wyłącznie do internetu, a tradycyjne metody okradania Polaków przeżywają ostatnio renesans. Przestępcy coraz częściej pukają bezpośrednio do naszych mieszkań, wykorzystując nasz lęk o bezpieczeństwo lub obietnice łatwych pieniędzy. Na co musisz zwrócić uwagę, by nie dać się okraść?

REKLAMA

Trudno dziś o złotą zasadę, która pozwoliłaby nam po prostu ignorować każdy dzwonek do drzwi. Czasami niespodziewana wizyta jest uzasadniona, jak choćby w przypadku przeglądu kominiarskiego czy interwencji policji. Najlepszym sposobem nie jest wcale unikanie kontaktu, ale sprawdzenie intencji osoby stojącej przed drzwiami.

Oszustwo na Poradnik Bezpieczeństwa

Rządowa inicjatywa, która miała edukować w zakresie reagowania na kryzysy, stała się też idealną przykrywką dla złodziei. Przestępcy wykorzystują fakt, że poradnik został rozesłany wszystkim Polakom, by dostać się do ich mieszkań i domów.

"Poradnik Bezpieczeństwa nie nakłada na ciebie żadnych obowiązków. Urzędnicy nie prowadzą kontroli w związku z Poradnikiem" – ostrzega MSWiA w oficjalnym komunikacie.

Oszuści podszywają się pod urzędników i wmawiają lokatorom, że muszą skontrolować lokal pod kątem nowych wytycznych bezpieczeństwa. W rzeczywistości żadna kontrola tego typu nie istnieje, a Poradnik Bezpieczeństwa ma charakter wyłącznie informacyjny.

Naciągacze próbują też sprzedawać broszurę, która jest całkowicie darmowa i można ją sobie nawet pobrać z sieci. Ich głównym celem jest przede wszystkim rozejrzenie się po naszym mieszkaniu, by wiedzieć, co potem ukraść. Mogą też coś zabrać od razu w trakcie lipnej inspekcji.

Oszustwo na Czyste Powietrze

Naciągacze odwiedzają też domy jednorodzinne, oferując pomoc w uzyskaniu dofinansowania w ramach popularnego programu Czyste Powietrze. Podają się za przedstawicieli NFOŚiGW, mimo że instytucja ta nigdy nie wysyła swoich pracowników w teren do prowadzenia akwizycji czy sprzedaży bezpośredniej.

Skala tego procederu jest ogromna, ponieważ do służb wpłynęło już niemal 600 zgłoszeń dotyczących tego typu nadużyć. Oszuści często nakłaniają do podpisywania niekorzystnych umów lub wyłudzają zaliczki na poczet przyszłych prac, które nigdy nie zostaną wykonane.

Oszustwo na czujnik dymu

Odświeżonym w 2026 roku sposobem na wyłudzenie gotówki jest metoda na strażaka. Po polskich osiedlach krążą przebierańcy, którzy oferują płatne sprawdzanie drożności pieców czy testy czujników czadu. Biorą pieniądze za usługi, których państwowe służby nigdy nie pobierają.

"Straż Pożarna NIE pobiera żadnych opłat za sprawdzanie pieców, czujek ani za instruktaże" – przypominają mundurowi. Jeśli ktoś w mundurze żąda od nas zapłaty na miejscu, mamy do czynienia z oszustwem. Każdy taki incydent należy niezwłocznie zgłosić pod numerem 112.

Nowy obowiązek wpuszczania kontrolerów do domu

Niestety takich oszustw będzie przybywać. W kwietniu wejdzie nowe upoważnienie dla inspektorów ZUS (kontrole L4 w domach), a wkrótce pojawi się też ustawowy przymus udostępnienia lokalu na żądanie zarządcy budynku.

Ta druga zmiana ma wyeliminować problem z osobami, które blokują dostęp do instalacji, stwarzając zagrożenie pożarowe dla siebie i sąsiadów. Za uporczywe odmawianie wejścia kontrolerowi będzie grozić grzywna w wysokości do 5000 zł.

Taka sytuacja to wymarzona okazja dla naciągaczy, którzy mogą straszyć nowym obowiązkiem i wysokimi mandatami, byle tylko przekroczyć próg naszego mieszkania. Trudno będzie im odmówić, ale możemy reagować, gdy jeszcze stoją na wycieraczce.

Aby nie paść ofiarą, zawsze żądaj legitymacji służbowej i sprawdzaj ogłoszenia na klatce schodowej z dużym wyprzedzeniem. Oszuści co prawda też wieszają fałszywe zawiadomienia lub mają podrobione dokumenty, ale zawsze można kazać im poczekać i w tym czasie zadzwonić do spółdzielni, wspólnoty czy zarządcy budynku, by dowiedzieć się, czy faktycznie mieli zaplanowaną kontrolę.