Dogodna lokalizacja to tylko jedna z zalet, które przyciągają Polaków do tego kraju
Dogodna lokalizacja to tylko jedna z zalet, które przyciągają Polaków do tego kraju Fot. Angela Cini/Shutterstock

Chociaż Polacy uwielbiają egzotyczne kierunki, w wakacje nie zapominamy też o naszych bliższych i dalszych sąsiadach. Jeden z nich od lat rośnie w siłę jako kierunek turystyczny. Okazuje się, że nasi rodacy jeżdżą tam nie tylko ze względu na ciekawą ofertę turystyczną.

REKLAMA

W kraju, o którym mowa, jesteśmy trzecią największą grupą odwiedzających. Według danych portalu "Wasza Turystyka" w zeszłym roku przyjechaliśmy tam liczną grupą ok. 650 tys. turystów. Częściej od nas podróżowali tam tylko Niemcy i Rumuni. Jednak w przeciwieństwie do innych nacji, Polacy odwiedzający ten kraj kierują się specjalnymi motywacjami.

Atrakcje Węgier to nie tylko Budapeszt. Mamy do nich ułatwiony dostęp

Jak mówi stare powiedzenie, "Polak, Węgier, dwa bratanki…" – dlatego nikogo nie powinno dziwić, że kiedy nie jedziemy na egzotyczne wyspy czy do ciepłego Egiptu, Węgry to jeden z naszych pierwszych wyborów na wakacyjny city break. Z badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Hunguest Hotels wynika, że niemal połowa Polaków rozważa ten kraj jako następny kierunek podróży. Skąd bierze się fenomen tego miejsca?

Jednym z czynników jest na pewno to, że do Węgier nie mamy wcale daleko. Bezpośrednie loty do Budapesztu oferuje wiele linii lotniczych, takich jak Ryanair, Wizz Air oraz PLL LOT, a podróż trwa zwykle nieco ponad godzinę. Z Warszawy i Krakowa kursują także bezpośrednie pociągi PKP Intercity, np. nocny pociąg Chopin (z wagonami sypialnymi) oraz dzienny Batory.

Dogodna lokalizacja i niskie ceny sprawiają, że węgierskie miasta stanowią idealne miasto na city break. Najbardziej popularny jest Budapeszt. Polacy odwiedzają tam gmach parlamentu, wzgórza zamkowe i zabytkowe łaźnie, takie jak Łaźnie Széchenyi. Jednak na stolicy wcale się nie kończy. Popularnym wyborem jest także Hajdúszoboszló, czyli największy kompleks wód termalnych w Europie. W sezonie język polski można usłyszeć tam niemal tak często, jak węgierski.

Jednak do odwiedzania tego kraju przyciągają nas nie tylko ciekawe atrakcje, niskie ceny i wygodny transport. Jest jeszcze jeden element, który z biegiem lat zaczął odgrywać znacznie większą rolę w naszych podróżach na Węgry

Węgry znamy nie tylko z ofert biur podróży. Przewijają się też w rodzinnych opowieściach 

Okazuje się, że dużą rolę odgrywa sentyment. W latach 70. i 80. Węgry były bowiem dla Polaków "oknem na świat" i jednym z najważniejszych miejsc wypoczynku. Bardzo chętnie wybierany był Balaton. To jezioro było popularnym konkurentem dla naszego Bałtyku. Z badania ARC Rynek i Opinia wynika, że niemal połowa respondentów słyszała o tym miejscu z relacji rodziców i dziadków. Wielu z uczestników badania samemu pojechało tam w dzieciństwie bądź w wieku nastoletnim. Dzisiaj często wracają tam w ramach nostalgicznej podróży.

Współczesne Węgry nadal silnie oddziałują na Polaków. Jest tak nawet mimo tego, że kraj mierzy się z turystycznymi problemami. W sezonie wakacyjnym znaczna część ruchu skupia się na stolicy kraju, co często prowadzi do przeciążenia miasta. Służby nie nadążają ze sprzątaniem po turystach, przez co Budapeszt został niechlubnie okrzyknięty "najbrudniejszym miastem na świecie". Masowa turystyka doprowadziła też do wzrostu cen mieszkań, przez co od 1 stycznia 2026 część miasta zamknęła się na turystów. 

Jednak problemy takie jak te to naturalna część szukania balansu w rozwoju turystyki. A Węgry wciąż przyciągają Polaków nie tylko wspomnieniami, ale i ciekawymi atrakcjami, które sprawiają, że chce się tam wracać.