Polityk Krzysztof Szczucki
Akt oskarżenia dla Krzysztofa Szczuckiego Fot. MNiSW

Batalia o publiczne pieniądze przenosi się na salę rozpraw, a prokuratura wylicza straty idące w setki tysięcy złotych. Krzysztof Szczucki musi zmierzyć się z zarzutami, które rzucają cień na jego byłą działalność w Rządowym Centrum Legislacji i niepewną pozycję w partii.

REKLAMA

To już nie tylko polityczne przepychanki, ale konkretne kroki prawne, które mogą zmienić bieg kariery jednego z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Śledczy zakończyli pracę, a finał tej historii rozegra się przed warszawskim sądem, gdzie stawką jest odpowiedzialność za zarządzanie państwowymi funduszami przez Krzysztofa Szczuckiego.

Akt oskarżenia trafił do sądu

Jak poinformował portal Onet, do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wpłynął oficjalny akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi Szczuckiemu. Prokuratura Okręgowa w Warszawie sformułowała zarzuty dotyczące okresu, w którym polityk kierował Rządowym Centrum Legislacji (RCL) w latach 2020-2023. Sprawa jest wielowątkowa, ale jej trzonem jest podejrzenie o przekroczenie uprawnień oraz niedopełnienie obowiązków służbowych.

Głównym punktem oskarżenia jest mechanizm, który zdaniem śledczych służył do finansowania kampanii wyborczej z pominięciem oficjalnych kanałów. Prokuratura zarzuca Szczuckiemu, że w podległym mu urzędzie zatrudniono kilka osób, które w rzeczywistości nie świadczyły pracy na rzecz legislacji. Zamiast tego, ich aktywność miała być w całości poświęcona wspieraniu kampanii wyborczej polityka. W ten sposób publiczne środki, przeznaczone na sprawne funkcjonowanie państwa, mogły zasilać prywatne ambicje polityczne.

Rekordowe kwoty i kontrola CBA

Skala nadużyć, o których mowa w akcie oskarżenia, robi wrażenie. Śledztwo przeprowadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne wykazało, że z kasy RCL mogło zostać wyprowadzonych niezgodnie z prawem co najmniej 900 tysięcy złotych. Chodzi o środki, które wypłacano jako wynagrodzenia dla fikcyjnych pracowników. To właśnie te ustalenia stały się podstawą do wniosku o uchylenie politykowi immunitetu, którego Szczucki zrzekł się dobrowolnie już ponad rok temu.

Rozłam w partii i zawieszenie posła

Informacja o akcie oskarżenia zbiegła się w czasie z gwałtownymi ruchami wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Zaledwie kilka dni temu Jarosław Kaczyński podjął decyzję o zawieszeniu Krzysztofa Szczuckiego w prawach członka partii. Choć oficjalne powody tej decyzji nie zostały szeroko ogłoszone, doniesienia sugerują głęboki rozłam między posłem a kierownictwem ugrupowania.

Punktem zapalnym w tej sprawie mogła być publiczna krytyka strategii partii w sporze o Trybunał Konstytucyjny – Szczucki otwarcie przyznał, że nie poparłby wniosku swoich kolegów o badanie procedury wyboru sędziów, co zostało odebrane jako nielojalność.

Szczucki nie poddawał się, jednak co będzie teraz?

Sam oskarżony nie zamierzał składać broni i nie zgadzał się z decyzją o zawieszeniu. Podczas ostatnich wystąpień podkreślał, że jego działania zawsze były zgodne ze statutem ugrupowania, a przynależność do partii nie zwalniała go z obowiązku mówienia prawdy o stanie prawnym w Polsce. Szczucki liczył na szybkie "odwieszenie" i zapowiadał wykorzystanie wszystkich dostępnych procedur statutowych, aby zmienić decyzję prezesa.

Przed posłem teraz jednak najtrudniejszy egzamin – proces przed sądem rejonowym, gdzie będzie musiał udowodnić, że 900 tysięcy złotych wydane w RCL nie miało nic wspólnego z jego drogą do poselskiej ławy. Wyrok w tej sprawie może definitywnie zamknąć pewien rozdział w jego karierze politycznej.