Hiszpania to kierunek popularny nie tylko wśród Polaków. Od lat zmaga się z masową turystyką
Hiszpania to kierunek popularny nie tylko wśród Polaków. Od lat zmaga się z masową turystyką Fot.Peter Pan/Unsplash

Hiszpania próbuje uporządkować rynek wynajmu krótkoterminowego, który w wielu miastach wymknął się spod kontroli. W popularnych kierunkach turystycznych liczba mieszkań przeznaczonych dla odwiedzających zaczęła w ostatnich latach rosnąć tak szybko, że zmienia to sposób funkcjonowania całych dzielnic.

REKLAMA

W wielu uwielbianych przez turystów miejscach wygląda to podobnie: w centrum coraz trudniej o mieszkanie na stałe, bo lokale trafiają na platformy wynajmu krótkoterminowego, takie jak Airbnb. Czynsze idą w górę, a mieszkańcy stopniowo przenoszą się na obrzeża. W ich miejsce pojawiają się turyści, często zmieniający się co kilka dni. Z czasem całe ulice zaczynają żyć w rytmie sezonu, a nie codziennego życia ich mieszkańców.

Kryzys mieszkaniowy w Hiszpanii. Walencja wprowadza twarde limity

Jak podaje Euronews, władze Walencji zdecydowały się na krok, który ma zatrzymać ten proces. Nowe przepisy zakładają, że mieszkania przeznaczone na wynajem turystyczny nie będą mogły przekroczyć 2 procent całego zasobu mieszkaniowego w każdej dzielnicy. To oznacza, że w praktyce w wielu częściach miasta nie będzie już miejsca na dalszy rozwój tego typu ofert. 

Do tego dochodzi jeszcze drugi element – limit łącznej liczby miejsc noclegowych, liczony w odniesieniu do liczby mieszkańców. Miejsca noclegowe dla turystów mogą stanowić maksymalnie 8 procent wszystkich zameldowanych mieszkańców w dzielnicy. Władze chcą w ten sposób powiązać rozwój turystyki z realnymi możliwościami miasta, a nie tylko z rosnącym popytem.

Miasto między mieszkańcami a turystami. To nie pierwsze napięcie

Decyzja nie wzięła się znikąd. Od miesięcy, a właściwie lat, w Walencji i innych hiszpańskich miastach narastał konflikt. Mieszkańcy mówią o dzielnicach, które tracą swój charakter, o sklepach zastępowanych przez lokale nastawione na turystów i o cenach mieszkań, które stają się nieosiągalne. W jednym z miasteczek w Andaluzji wprowadzono nawet bulwersujący dla mieszkańców zakaz wieszania prania.

Z drugiej strony turystyka jest jednym z filarów lokalnej gospodarki. Dlatego każda próba ograniczeń budzi obawy, że miasto straci część dochodów i atrakcyjności. Walencja jest jednym z kolejnych przykładów miasta, które próbuje znaleźć granicę między tym, ile turystyki można jeszcze "udźwignąć", a momentem, w którym zacznie zmieniać się nie do poznania.