
Lotniska są kluczowym miejscem dla podróżnych na całym świecie. To właśnie na nich zaczynamy i kończymy nasze wakacje czy wyjazdy służbowe, a zła obsługa może źle wpłynąć na odbiór pobytu. Jedno z najgorszych lotnisk w Europie znajduje się w Grecji, ale jego dni zostały policzone.
Grecja to jeden z najpopularniejszych kierunków turystycznych. Wśród Polaków zajmuje ona czołowe lokaty, jeśli chodzi o wyjazdy z biurami podróży. Chętnie latamy tam także na własną rękę. A akcje takie jak darmowy pobyt w zamian za opiekę nad kotami tylko napędzają zainteresowanie. Jednak dużym problemem są tam lotniska. To na Rodos nie cieszy się dobrymi opiniami, ale to port na Krecie uznawany jest przez wielu za najgorszy w Europie. Na szczęście turyści nie będą musieli już długo z niego korzystać.
Najgorsze lotnisko w Grecji do zamknięcia. Notuje rekordowe wyniki
Na Krecie znajdują się aktualnie dwa międzynarodowe porty. Pierwszy zlokalizowano w Chanii, na zachodzie wyspy. Drugi natomiast powstał w Heraklionie, czyli w stolicy wyspy. I to on przez lata solidnie zapracował na miano tego najgorszego w Europie.
Głównym powodem tak niskich ocen jest ogromna ciasnota. Terminal nigdy nie był dostosowany do przyjmowania 45-50 tys. pasażerów dziennie. W szczycie sezonu lata stamtąd ok. 1,5 miliona podróżnych miesięcznie. W tym roku liczby mogą być jeszcze wyższe. Już w marcu port odnotował wzrost liczby podróżnych na poziomie 133 proc. Przed rokiem dotarło tam niespełna 14 tys. osób. W tym było to aż 31 tys. turystów.
Ogromne zainteresowanie w połączeniu z przestażałą infrastrukturą potrafią skutecznie odstraszyć od powrotu na wyspę. Wiem, co mówię, bo miałam wątpliwą przyjemność skorzystać z tego portu podczas wrześniowych wakacji. Po przylocie w hali z odbiorem bagażu ruch był taki, że nie było nawet miejsca, żeby spokojnie stanąć. Walizka, choć czerwona, przyszła czarna, bo była cała pomazana czymś w rodzaju smaru.
Wiele do życzenia pozostawiały także toalety. Kilkaset przylatujących osób musiało ustawić się w kolejce do zaledwie kilku śmierdzących kabin. Wylot też nie był przyjemny. Brak miejsc siedzących przed nadaniem bagażu to duży minus. Zresztą już za bramkami kontroli też nie było idealnie, ponieważ tłok był jak na warszawskich juwenaliach. Żeby przejść spod bramki do toalety, trzeba było trzymać się za ręce i przebijać przez tłum innych turystów. Na szczęście ten dramat nie potrwa już długo.
Zobacz także
Kiedy zamknięcie lotniska w Heraklionie? Jest przybliżona data
Dobra wiadomość jest taka, że od kilku lat trwa budowa nowego lotniska niedaleko Heraklionu. Prace są już na bardzo zaawansowanym etapie i pojawiają się nawet wstępne daty możliwego obsłużenia pierwszych podróżnych.
Nowe lotnisko powstaje w miejscowości Kastelli (ok. 14,5 km na południe od kurortu Chersonisos). W odróżnieniu od Heraklionu i Chanii znajduje się ono w głębi lądu, a nie na wybrzeżu. Koszt jego budowy szacuje się na 1,5 mld euro, ale w tej kwocie jest także budowa infrastruktury dookoła lotniska.
Nowy port ma być nowoczesny i przystosowany do obsługi około 11,5 miliona pasażerów w pierwszym roku działalności. Dla porównania dotychczasowe lotnisko w Heraklionie już przyjmuje ok. 10 mln turystów rocznie. Docelowo ma się tam jednak zmieścić nawet 30 mln pasażerów rocznie. To dowód na to, że nowe lotnisko będzie znacznie większe od dotychczasowego.
Grecki "Forbes" już w listopadzie 2025 roku podkreślał, że budowa jest na zaawansowanym poziomie. Co prawda w jej trakcie napotkano kilka trudności jak np. odkrycia archeologiczne, czy problemy z rozmieszczeniem radarów. Nie zmienia to jednak faktu, że budowa ma zakończyć się pod koniec 2026 roku.
Później rozpoczną się długofalowe odbiory i testy. Jeżeli wszystko odbędzie się zgodnie z planem, pierwsze samoloty pasażerskie odlecą stamtąd już pod koniec 2027 roku albo na początku 2028 roku. Otwarcie nowego portu będzie równoznaczne z przeniesieniem tam wszystkich lotów z Heraklionu i ostatecznym zamknięciem najgorszego lotniska w Europie.
