
Los Zbigniewa Ziobry spoczywa teraz w rękach stołecznych sędziów, a procedura wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania nabiera tempa. Choć polityk ukrywa się za granicą, zmiana układu sił na Węgrzech może sprawić, że jego azyl skończy się szybciej, niż przypuszczał.
Sprawa Zbigniewa Ziobry wchodzi w decydującą fazę, a warszawski wymiar sprawiedliwości przygotowuje grunt pod ostateczne rozstrzygnięcia. Choć prokuratura już w lutym złożyła wniosek o ENA, droga do jego realizacji prowadzi przez gąszcz prawnych procedur. Kluczowe decyzje zapadną dopiero po rozpatrzeniu zażaleń przez Sąd Apelacyjny, jednak prawdziwe trzęsienie ziemi nadchodzi z Budapesztu, gdzie dotychczasowy protektor byłego ministra właśnie stracił wpływy.
Sądowa batalia o ENA. Procedury w toku
Z oficjalnych informacji płynących z Sądu Okręgowego w Warszawie wynika, że dalsze kroki w sprawie Europejskiego Nakazu Aresztowania są ściśle uzależnione od rozstrzygnięcia sporu o zawieszenie postępowania. Prokuratura, która od 10 lutego domaga się międzynarodowego pościgu za Ziobrą, musi uzbroić się w cierpliwość. Obecnie sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który musi ocenić zasadność wcześniejszej odmowy wstrzymania działań. Dopiero gdy zapadnie prawomocny wyrok w tym wątku, sędziowie wyznaczą termin posiedzenia, na którym zapadnie decyzja o wystawieniu ENA.
Warto przypomnieć, że fundamentem dla tych działań było wcześniejsze postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. To właśnie tam zapadła zgoda na tymczasowe aresztowanie byłego szefa resortu sprawiedliwości, co automatycznie skutkowało wystawieniem krajowego listu gończego. ENA to kolejny, znacznie potężniejszy krok, który ma umożliwić schwytanie polityka na terenie całej Unii Europejskiej.
Zobacz także
26 zarzutów i afera Funduszu Sprawiedliwości
Problemy Zbigniewa Ziobry nie biorą się z próżni. Śledczy zgromadzili materiał dowodowy, który pozwolił na sformułowanie aż 26 zarzutów karnych. Wszystkie one koncentrują się wokół gigantycznych nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, nad którym minister sprawował osobisty nadzór. Prokuratura twierdzi, że Ziobro nie tylko biernie przyglądał się nadużyciom, ale wręcz aktywnie sterował podległymi mu urzędnikami, wpływając na to, do czyich kieszeni trafiały publiczne miliony.
Zarzuty dotyczą m.in. manipulowania konkursami i przyznawania dotacji podmiotom, które w normalnych warunkach nigdy nie powinny otrzymać wsparcia. Według śledczych, w ministerstwie funkcjonował zorganizowany mechanizm wyprowadzania środków, a Zbigniew Ziobro miał pełnić w nim rolę decyzyjną. To właśnie skala tych podejrzeń sprawiła, że organy ścigania uznały międzynarodowy pościg za absolutną konieczność dla zapewnienia prawidłowego toku śledztwa.
Koniec z dotychczasowym węgierskim azylem
Do niedawna Zbigniew Ziobro mógł czuć się bezpiecznie na Węgrzech, gdzie otrzymał swego rodzaju ochronę polityczną od rządu Viktora Orbána. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po niedzielnych wyborach parlamentarnych. Zwycięstwo partii TISZA i jej lidera, Petera Magyara, to dla ukrywającego się tam polityka PiS najgorszy z możliwych scenariuszy. Magyar już wcześniej zapowiadał, że nie zamierza tolerować obecności osób uciekających przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Nowy lider Węgier podczas poniedziałkowej konferencji prasowej podtrzymał swoje twarde stanowisko. Pytany o Zbigniewa Ziobrę, a także i Marcina Romanowskiego, krótko uciął wszelkie spekulacje: jeśli jego rząd zostanie sformowany, obaj politycy zostaną wydani Polsce natychmiastowo. Polska prokuratura bacznie obserwuje te polityczne roszady, obawiając się jednocześnie, że widząc widmo ekstradycji, Ziobro może próbować ucieczki z Węgier do innego kraju, by ponownie uniknąć odpowiedzialności. ENA ma być narzędziem, które ostatecznie uniemożliwi mu taką grę na zwłokę.
