
Maleńki archipelag wysp maltańskich stał się dla Polaków synonimem udanych wakacji. Każdego roku latamy tam coraz chętniej, odkrywając kolejne zakamarki tego niezwykłego kraju. Od maja będzie to jeszcze łatwiejsze za sprawą nowej atrakcji, która równocześnie usprawni komunikację w całym kraju.
Malta stała się prawdziwym magnesem na polskich turystów. W lutym odwiedziły ją ponad 42 tys. naszych podróżnych, a i w majówkę nas tam nie zabraknie. Kraj ten znalazł się bowiem w gronie najchętniej wybieranych na podróż z Ryanairem, ale jest też bardzo wysoko w zestawieniu eSky.pl. Dla turystów i mieszkańców lada dzień zostanie otwarta nowa, bardzo ciekawa opcja transportu łącząca Maltę i Gozo.
Nowa atrakcja na Malcie już w maju. Idealna opcja na zwiedzanie Gozo
Malta to nie jedna, a kilka wysp tworzących cały archipelag. Dwie największe to oczywiście Malta (główna, od której pochodzi nazwa państwa) oraz Gozo. Mniejsza siostra zachwyca naturą, szlakami trekkingowymi, ale i znacznie spokojniejszym rytmem. Przez lata była ona jednak niedoceniana przez turystów. Może się to zmienić za sprawą nowej atrakcji.
Dotychczas głównym sposobem na transport z Malty na Gozo był prom wypływający z Cirkewwy na głównej wyspie i dopływający do Mgarr na Gozo. Pokonanie tej trasy trwa ok. 10–15 minut i kosztuje 4,6 euro w dwie strony (ok. 20 zł). Jednak żeby dostać się do tego portu, nieraz trzeba jechać nawet godzinę. Malta jest bowiem niewielka, ale ruch na niej bywa bardzo intensywny, a wąskie drogi łatwo się korkują. Zwłaszcza przejazd z południa lub wschodu kraju potrafi trwać wieki.
Zobacz także
Z czasem na Malcie pojawiła się opcja szybkiego promu na Gozo. Jednostki te łączą aktualnie Vallettę (stolicę) z mniejszą wyspą i są bardzo dużym ułatwieniem dla mieszkańców Gozo, którzy pracują na głównej wyspie. I właśnie to połączenie już w maju ma zostać rozwinięte. Jak informuje "Malta Daily", lada moment ruszy nowa linia szybkich promów łącząca Sliemę, Bugibbę i Gozo. To świetna informacja także dla turystów, dla których oba te miasta są bardzo popularnymi punktami wypadowymi pełnymi hoteli.
Malta przenosi transport z dróg na morze. I to w cenie, o której my możemy tylko marzyć
Otwarcie nowego połączenia promowego to inicjatywa maltańskiego ministra transportu, infrastruktury i robót publicznych Chrisa Bonetta. Dzięki uruchomieniu kolejnych linii chce on zachęcić Maltańczyków i Gozytańczyków do korzystania z transportu publicznego. Jeżeli przesiądą się oni z samochodów na promy, ruch na drogach będzie znacznie płynniejszy.
Całość jest szeroko zakrojoną akcją, w ramach której mają zostać otwarte kolejne połączenia. Jeszcze w tym roku ma ruszyć zupełnie nowa trasa łącząca Vallettę i Marsaskalę – miasto położone nieco na północ od popularnego Marsaxlokk. Połączenia promowe mogą być ciekawą atrakcją dla turystów nie tylko ze względu na szybki transport (z Valletty na Gozo płynie się ok. 45 minut), ale i z powodu ceny. Aktualnie za przejazd ze stolicy na mniejszą wyspę trzeba zapłacić 7,5 euro (ok. 32 zł) w jedną stronę. Na pokład można zabrać także rower i to bez dodatkowych opłat. Ceny i czas przejazdu ze Sliemy i Bugibby na razie nie są znane.
Warto to porównać z cenami w Polsce. Najpopularniejsza przeprawa wodna w naszym kraju to oczywiście tramwaj wodny z Gdańska na Hel. Przejazd w jedną stronę kosztuje aż 120 zł, a i za rower trzeba dodatkowo zapłacić. A podkreślmy, że dystanse dzielące Mgarr i Vallettę oraz Hel i Gdańsk są bardzo podobne i wynoszą ok. 30 km. Niestety my na uczciwe ceny i zmniejszenie obłożenia na drodze z Trójmiasta na Hel będziemy musieli jeszcze długo czekać. Może kiedyś weźmiemy przykład z Maltańczyków.
