
Ryanair ogłosił właśnie drastyczne cięcia tras na lotnisku w Berlinie. Od października tamtejsza baza operacyjna irlandzkiego przewoźnika zostanie zamknięta, co oznacza potężne zmiany dla podróżnych – również tych z Polski.
Decyzja o likwidacji bazy operacyjnej to potężny cios dla pasażerów. Ryanair przekazuje w swoim komunikacie, że latanie z Berlina stało się dla budżetowej lini lotniczej po prostu nieopłacalne. Dla mieszkańców zachodniej Polski to z kolei fatalna wiadomość, ponieważ przez lata traktowali oni lotnisko w stolicy Niemiec jako swoje główne okno na świat, a teraz wiele popularnych kierunków zniknie z rozkładu lub po prostu stanie się znacznie droższa.
Ryanair zwija bazę. Siedem samolotów opuści Berlin
W piątek 24 kwietnia Ryanair oficjalnie potwierdził czarny scenariusz: od 24 października przewoźnik całkowicie zamyka swoją bazę operacyjną w Berlinie. Oznacza to, że siedem stacjonujących tam samolotów zostanie przebazowanych do innych krajów UE, takich jak Włochy, Szwecja, Słowacja czy Albania. Zmiana ta uderzy bezpośrednio w pasażerów, ponieważ w nadchodzącym rozkładzie zimowym liczba lotów obsługiwanych przez Ryanaira z Berlina skurczy się aż o 50 proc.
Powodem tej drastycznej decyzji są, jak w wielu przypadkach, pieniądze. Według oficjalnego stanowiska linii koszty operacyjne na lotnisku w Berlinie wzrosły o połowę od czasu pandemii, a zapowiedziana na lata 2027–2029 kolejna, 10-procentowa podwyżka opłat, przelała czarę goryczy.
Ryanair wytyka Niemcom, że zamiast stymulować rynek, dobijają go podatkami. Podatek lotniczy wzrósł tam z 7,30 euro do ponad 15 euro, a opłaty za kontrolę ruchu lotniczego potroiły się, osiągając poziom 3,30 euro na pasażera.
Decyzja Ryanaira to złe wieści przede wszystkim dla pasażerów z zachodniej Polski. Dla mieszkańców Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego czy Zielonej Góry lotnisko w Berlinie było często naturalnym wyborem – bliższym, wygodniejszym i oferującym większą różnorodność kierunków niż porty lotnicze w Polsce. Przez lata tysiące Polaków korzystały z tanich połączeń do Hiszpanii, Włoch czy Wielkiej Brytanii, startując właśnie zza zachodniej granicy.
Zobacz także
Cios w pasażerów z Polski. Berlin przestaje być alternatywą
Teraz ta oferta drastycznie stopnieje. Likwidacja połowy połączeń oznacza nie tylko mniej terminów do wyboru, ale przede wszystkim wzrost cen biletów na pozostałych trasach. Mniejsza konkurencja zawsze uderza w portfel klienta. Berlin, który jeszcze w 2019 roku obsługiwał 36 milionów pasażerów, w 2025 roku zanotował spadek do 26 milionów. Zamiast walczyć o odzyskanie ruchu, lotnisko podnosi opłaty, co Ryanair nazywa działaniem nieuzasadnionym i nadmiernym.
Zamknięcie bazy to nie tylko problem pasażerów, ale i setek pracowników. Piloci oraz personel pokładowy stacjonujący w Berlinie otrzymali już oficjalne powiadomienia o planowanej likwidacji ich miejsc pracy. Ryanair zapewnia co prawda, że nie zamierza zwalniać ludzi, lecz zaproponuje im relokację do innych baz w swojej europejskiej sieci. Konsultacje z pracownikami mają ruszyć w najbliższym czasie.
Przewoźnik argumentuje, że musi przenosić zasoby tam, gdzie rządy rozumieją potrzeby nowoczesnego lotnictwa i rezygnują z podatków turystycznych, by wspierać wzrost gospodarczy. Niemiecka polityka lotnicza została oceniona jako ponosząca klęskę, co widać po statystykach – lotnisko w Berlinie stało się w ostatnich latach jednym z najsłabiej radzących sobie dużych portów lotniczych w Europie. Dla Polaków, którzy budowali swoje plany podróżnicze w oparciu o stolicę Niemiec, nadchodząca jesień może okazać się wyjątkowo trudna i... kosztowna.
