Madera to jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie
Wyspa Wiecznej Wiosny może być moim miejscem na świecie. Już jeden dzień wystarczył na porządne zauroczenie Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Polscy turyści upodobali sobie podróżowanie na różne wyspy. Bijemy rekordy na Cyprze i Malcie, odkrywamy kolejne lądy w Grecji, ale na szczególną uwagę zasługuje jedna z wysp należących do Portugalii. Stała się ona istnym fenomenem i obiektem pożądania wśród naszych podróżnych. Wystarczył mi jeden dzień, żeby zrozumieć, dlaczego tak jest.

REKLAMA

Pod koniec lutego zdecydowałam się na dłuższy urlop i ruszyłam w rejs na pokładzie ogromnego statku wycieczkowego. Do tej przygody jeszcze wrócę, ale dziś zabiorę was na jeden z przystanków na mojej trasie. Od kilku lat piszę o Maderze, wyspie na Oceanie Atlantyckim należącej do Portugalii. Ten niewielki, górzysty skrawek lądu stał się jednym z ulubionych kierunków Polaków. Jej góry, lewady i szlaki wzywały mnie od dawna, ale marzenie o odkryciu tego miejsca udało mi się spełnić dopiero teraz. I powiem wprost: o piękniejsze miejsce w Europie jest naprawdę trudno.

Na Maderze nie mogłam wyjść z zachwytu. Wyspa Wiecznej Wiosny to idealny przydomek

Przed wyjazdem na ten urlop myślałam, że Wyspy Kanaryjskie, Madera i Azory są do siebie podobne. W końcu wszystkie są wyspami wulkanicznymi na Oceanie Atlantyckim, znanymi w dużej mierze z bujnej roślinności i bardzo dobrej pogody przez cały rok. Dopiero na miejscu przekonałam się, jak bardzo się myliłam.

Wyspy Kanaryjskie w lutym były ciepłe, z temperaturą ok. 20–22 st. C. Zieleń roślin kontrastowała tam z czernią plaż, a uroku krajobrazowi dodawały wzburzone fale Atlantyku. Jednak nawet tam było widać ślady trwającej zimy. Część roślin była brązowa, a zieleń nie była tak intensywna i żywa jak wiosną. Wtedy myślałam, że to norma. Szybko okazało się jednak, że niekoniecznie.

logo
Wyspa Wiecznej Wiosny to najlepsze określenie Madery. Mimo końcówki lutego wszystko było tam żywe i kolorowe Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Madera okazała się ogromną, zieloną i kwitnącą oazą. Przydomek Wyspy Wiecznej Wiosny nie został nadany jej przez przypadek. Tam wszystko, co dotyczy natury, jest "bardziej". Intensywniej, więcej, jaskrawiej, żywiej – tak to odbierałam już chwilę po opuszczeniu portu. Błyskawicznie pożałowałam, że mogłam tam spędzić tylko kilka godzin. Postanowiłam więc wykorzystać je w najlepszy możliwy sposób.

Polacy zakochali się w Maderze. To miejsce, którym włada natura

Liczby nie kłamią. Polacy uwielbiają Maderę i wykorzystują każdą okazję, żeby na nią polecieć. W 2025 roku dotarło tam 173 639 naszych podróżnych. To wzrost o 22,37 proc. w porównaniu do 2024 roku. Byliśmy tam czwartym najważniejszym rynkiem. Do lutego 2026 roku poleciało tam już ok. 27 tys. naszych podróżnych, co daje nam trzecie miejsce za Wielką Brytanią i Niemcami. Jest zatem szansa na kolejny świetny wynik, choć okrojenie siatki połączeń Wizz Aira na okres letni może w tym nieco przeszkodzić.

Przywołuję te dane, aby pokazać, o jak dużej skali podróżnych mówimy. Dla łatwiejszego zobrazowania – to tak, jakby na Maderę polecieli wszyscy mieszkańcy Torunia albo Sosnowca. Skąd jednak tak duże zainteresowanie? Nie od dziś wiadomo, że kochamy kontakt z naturą i górskie wędrówki. A ta portugalska wyspa jest wręcz stworzona do aktywnego wypoczynku.

logo
Madera to przyroda i pieczone kasztany. Tego przysmaku trzeba tam spróbować Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

I wierzcie mi, że zajadając pieczone kasztany i patrząc na otaczające mnie wzgórza, żałowałam, że nie mogę ruszyć na wędrówkę jedną z lewad, zdobyć Pico do Arieiro samochodem albo wejść na Pico Ruivo. Zamiast się poddawać, odwiedziłam jednak miejsce, które w wyjątkowy sposób pozwala zetknąć się z maderską naturą. Taksówką dojechałam do Ogrodu Tropikalnego Monte Palace w Funchal.

Historia tego miejsca sięga XVIII wieku, kiedy to angielski konsul Charles Murray kupił tam posiadłość, którą nazwał Quinta do Prazer (Willa Przyjemności). Pod koniec XIX wieku miejsce to przejął Alfredo Guilherme Rodrigues, który wybudował tam pałac, stający się następnie hotelem Monte Palace Hotel. Obiekt zamknięto jednak pod koniec XX wieku. Wówczas do akcji wkroczył José Berardo, który po przejęciu tego miejsca zaczął zmieniać je w ogród tropikalny. W ten sposób stworzył jedno z najpiękniejszych tego typu miejsc na Ziemi.

logo
Ogród Tropikalny Monte Palace to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek widziałam Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Zaczarowany ogród Monte Palace na Maderze. Można tam spędzić cały dzień

Monte Palace z pewnością zasłużył na tytuł najpiękniejszego ogrodu tropikalnego. Znajdziecie tam rośliny z wielu kontynentów. Kolejne alejki zaskakują kwitnącymi okazami, wąskimi przejściami, ale i szumiącymi strumieniami, wodospadami, stawikami pełnymi ryb i pelikanów czy wreszcie zabudowaniami. Po publikacji zdjęcia zrobionego pod pałacem z widokiem na altanę w stylu japońskim znajomi pytali mnie, co polecam zwiedzać w Chinach lub Japonii, bo byli przekonani, że poleciałam do któregoś z tych azjatyckich krajów.

Miejsce ma naprawdę cudowny klimat i dało mi namiastkę tego, co może oferować Madera – natury i wędrówek w ciszy. Kolejne zakamarki ogrodu odkrywałam przez ok. 4 godziny, po których ze smutkiem opuszczałam jego mury, żeby jeszcze chwilę pospacerować po samym Funchal. Normalnie do miasta dałoby się zjechać tradycyjnym koszem albo wyciągiem. Niestety była niedziela, czyli jedyny dzień, kiedy przejażdżka uliczkami jest niedostępna, a kolejka na szczyt jest aktualnie w remoncie. Wybrałam więc autobus.

logo
Jeszcze Madera, czy może już Chiny albo Japonia? Monte Palace przenosi do innego świata Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Stolica wyspy to duża aglomeracja, do której zwiedzania przyda się dobra kondycja. Zajrzałam na bazar z owocami oraz na Rua de Santa Maria, czyli uliczkę znaną z pięknie pomalowanych drzwi.

Na koniec długiego spaceru odwiedziłam jeszcze punkt widokowy naprzeciwko portu i znalazłam pomnik Cristiano Ronaldo. W tej wersji wygląda trochę jak bramkarz, ale może nie rozumiem wizji artysty. Niestety na Maderze nie da się już zobaczyć mało udanego popiersia piłkarza wprost nazywanego "brzydkim Ronaldo". Słynna rzeźba została usunięta z lotniska na Maderze i pozostanie jedynie w naszej pamięci.

logo
Selfie z Ronaldo, który wychowywał się tuż obok portu na Maderze i musiałam ruszać dalej. Na pewno spróbuję jednak tam wrócić na zdecydowanie dłużej niż kilka godzin Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Ostatecznie więc w jeden dzień udało mi się zaliczyć wszystkie klasyki Funchal i po prostu nabrać apetytu na to, żeby pewnego dnia lepiej odkryć uroki Madery. Ta jednodniowa wycieczka była dla mnie tylko czymś w rodzaju zwiastuna pełnej przygody, która mnie tam czeka. Kilka godzin wystarczyło, żeby się zauroczyć i zrozumieć, co w tym miejscu widzą polscy turyści. Aż boję się pomyśleć, co będzie np. po tygodniowym urlopie. Przeprowadzka?