Z prawej strony styl oparty o lamele, zdjęcie o niskim poziomie nasycenia z czerwonym X. Z lewej styl minimalistyczny, zablurowany z zielonym znakiem aprobaty.
Wielkie pożegnanie deweloperskiej nudy. Polacy stawiają na coś dużo lepszego. Montaż: naTemat.pl

Nowe aranżacje cechują się lekkością, otwartością, świadomą optyką i delikatnym ciepłem. Odchodzimy od ciężkich nabytków w stylu, które stały się prawdziwą plagą w dobie wszechobecnego fałszywego premium. To wielkie pożegnanie deweloperskich fantazji i powitanie przytulności, na którą zasługują nasze domy.

REKLAMA

Od lat w Polsce panuje moda, która powoli chyli się ku upadkowi. Nasze mieszkania są przeciążone, ciemne, nieprzyjazne. Jednocześnie nie chcemy stawiać na surowy minimalizm, bo to z kolei przesada w drugą stronę.

Nowe trendy skupiają się na rezygnacji z najbardziej problematycznych rozwiązań, które rujnują nasze wnętrza, ale jednocześnie nie wiążą się z nadmiernymi limitacjami w stylistyce.

Co więcej, postawienie na nie wcale nie jest takie trudne. Jednym z ważnych elementów jest odrzucenie trendów, które ostatnimi laty były nam sprzedawane jako szczyt estetyki. Na pierwszy ogień idą lamele. Panele ścienne to rozwiązanie, które wciąż jest wybierane, ale w końcu pojawia się alternatywny trend. Trend wynikający po części z pragmatyzmu, a po części z chęci tworzenia przestrzeni przyjaznych, w których faktycznie "czujemy się jak w domu", a nie jak na wystawie sklepu z materiałami wykończeniowymi.

Panele ścienne 3D pomniejszają przestrzeń. A metraż polskich mieszkań wcale nie rośnie

Brutalna rzeczywistość jest taka, że w dobie walki o przystępność cenową (i nie ukrywajmy, w dobie pewnej skrajnej chciwości ze strony deweloperów) metraż jest polem bitwy. Polem bitwy, w której zresztą przegrywa przeciętny Kowalski, bo choć stopniowo zmniejsza się powierzchnia dostępnych na rynku mieszkań, wciąż je kupujemy, a lokale o naprawdę niewielkiej przestrzeni do życia to ciągle jedne z tych najpopularniejszych.

Listewki dekoracyjne mają pewną bardzo konkretną wadę. Ich struktura sprawia, że pomieszczenie wydaje się mniejsze. Nie sprzyja temu też ich kolorystyka. Bo w budowaniu odpowiedniej optyki w przestrzeni krytyczne jest to, jak od powierzchni ścian odbija się światło. Ten czynnik zależy przede wszystkim od barw zastosowanych w pomieszczeniu.

Niestety, te barwy, które najlepiej radzą sobie z optycznym poszerzaniem przestrzeni, nie są tymi samymi, z których korzystają producenci lameli. W ich przypadku liczy się naturalność, która świetnie pasuje do przestronnych salonów w nowoczesnych i dużych rezydencjach, ale niekoniecznie sprawdza się ona w standardowych mieszkaniach.

Optyczne poszerzenie pomieszczenia wymaga zastosowania jasnych, chłodnych i stonowanych barw. Najlepiej pasują tu szarości, biele, ale też beże i "pudrowe" kolory z lekko pastelowym charakterem. W tym przypadku absolutnie nie ma mowy o ciemnych odcieniach drewna, graficie czy czerni.

Kiedyś premium, dzisiaj kicz – lamele wcale nie sprawią, że twoje wnętrze będzie ekskluzywne

Doszliśmy do tak absurdalnie wysokiego poziomu popularności lameli, że ich sprzedaż oferują nawet tanie chińskie platformy e-commerce. To rozwiązanie pierwotnie kojarzyło się z ręcznym wykonaniem, niezwykłą starannością, znakomitą jakością materiałów. Dziś z tej sławy niewiele pozostało, a naturalne deski wypierane są przez paskudny plastik o wątpliwym zapachu, stanowiący zaledwie iluzję estetyki, a nie coś, co faktycznie warto umieścić na ścianie.

Ale, szczerze powiedziawszy, lekkie odchudzenie rynku z lameli to bardzo dobry trend właśnie z perspektywy posiadaczy wysokiej jakości listw dekoracyjnych, zwłaszcza tych oryginalnych, z prawdziwego drewna, tworzonych w naszych rodzimych zakładach meblarskich, a nie tanich podróbek.

Dobrze zadbane lamele przetrwają te zmiany na rynku i zostaną pozytywnie zapamiętane wśród trendów aranżacyjnych. W końcu powrócą do roli produktu premium, który z dumą powinien zdobić wysokiej klasy biuro, nowoczesny gabinet lub przyjazną przestrzeń dzienną (ale raczej o nieco większej powierzchni).

Co w zamian. Małe mieszkanie uratuje szereg sprytnych rozwiązań. Oto 6 z nich

W wystroju wnętrz często nie godzimy się na kompromisy. I dobrze – to nasz świat, nasza przestrzeń. Podejdźmy do tego więc bezkompromisowo, ale w taki sposób, by aranżacja była świeża, nowoczesna i przede wszystkim lekka. Małe wnętrze wymaga szczególnej uwagi. Rozwiązaniem "lamelozy" jest więc postawienie na minimalizm. Ale w nieco nowocześniejszym, mniej surowym wydaniu. Oto kilka przykazań takiej stylistyki, którymi Polacy kierują się coraz częściej:

Po pierwsze – kolory. Wcześniej wspominane jasne szarości, delikatne beże, przeróżne warianty bieli – to nasz największy sojusznik. Kompozycję możemy wzmocnić ciemniejszymi akcentami (nawet czarnymi!), ale muszą być one subtelnie wkomponowane w całą strukturę aranżacji.

Po drugie – nieoczywiste, ale niezwykle skuteczne rozwiązanie. Zamiast ściany działowej możesz zdecydować się na przeszkloną przegrodę. To niesamowicie otwiera przestrzeń niewielkiego mieszkania, a jeśli zależy ci na prywatności, wystarczy wstawić karnisz na jej długości i zamontować długie (ale lekkie) zasłony.

Po trzecie – postaw na ergonomiczny aneks kuchenny. Najlepiej z wykorzystaniem nowoczesnych i modnych metod przechowywania. Na aranżację kuchni należy spędzić najwięcej czasu. To ona stanowi serce niewielkich wnętrz i to na tym najłatwiej "polec". Źle zaplanowana kuchnia odbije się negatywnie na całej przestrzeni małego mieszkania.

Po czwarte – geometria jest okej, ale z umiarem. Zamiast pełnowymiarowych paneli 3D lepiej jest wykorzystać niewielkie, subtelne geometryczne akcenty. Mogą to być pojedyncze listewki wkomponowane w ściany, na których nie znajdują się szafki ani półki.

Po piąte – lustra, lustra, lustra. Ozdobne, praktyczne, niewielkie, duże, na ścianie, na szafie, w łazience – lustro wraz z jasnymi barwami i delikatną geometrią w tle w naprawdę nieprawdopodobny sposób potrafi poszerzyć optykę pomieszczenia.

Po szóste i ostatnie, a także może i najważniejsze – kluczem do nowego minimalizmu jest klasyczna, delikatna dekoracja i budowanie "przytulności" ozdobami o nieco cieplejszych barwach. Klasyczny minimalizm jest bardzo surowy. W nowoczesnych wnętrzach wybór pada na coś pomiędzy – zachowanie domowego ducha przy jednoczesnej rezygnacji ze zbyt ciężkich dla wnętrz rozwiązań, jak właśnie lamele.