
Wakacje w Grecji, niezależnie od sezonu, należą do jednych z najpopularniejszych opcji wyjazdowych. Polacy uwielbiają Kretę, Zakynthos i Rodos, ale i do Aten latamy wyjątkowo chętnie. Jednak Hellada jest popularna nie tylko wśród naszych turystów. Z biegiem lat masowa turystyka dała się jej mieszkańcom poważnie we znaki. Teraz chcą z nią walczyć.
Podróżnych do Grecji przyciąga wiele elementów: smaczna kuchnia oparta w dużej mierze na owocach morza, piękne wybrzeże z lazurową wodą, gwarancja pogody od maja do października, aż po kulturę i historię. Grecja ma wszystko, aby być krajem popularnym wśród turystów i zresztą takim jest. To jednak stało się dużym problemem dla lokalsów. Stąd drastyczny krok w kierunku ograniczenia liczby hoteli, a co za tym idzie – także podróżnych.
Wyspy w Grecji z mocnymi ograniczeniami dla nowych hoteli
Jak podaje Turystyka.rp.pl za niemieckim "Die Welt", Grecja znalazła się na granicy wydolności infrastrukturalnej i środowiskowej z powodu masowego napływu turystów. To bardzo zła wiadomość dla odwiedzających i mieszkańców, bo oznacza, że pobyt na miejscu może nie być tak przyjemny, jak byśmy chcieli, a do tego dochodzi jeszcze problem zanieczyszczeń i po prostu niszczenia tych pięknych wysp.
Wobec dużego problemu obojętne nie pozostały greckie władze, które przyjęły nowe rozwiązania ograniczające rozwój turystyki. Najwięcej zmian dotyczy hoteli, a dokładnie tych nowo powstających. I tak na Santorynie, Mykonos, Rodos czy Kos (wyspach najchętniej odwiedzanych przez turystów) nowe hotele w popularnych turystycznie miejscach będą mogły mieć maksymalnie 100 pokoi lub miejsc noclegowych. Własne rozwiązania dotyczące ograniczeń w budowie nowych hoteli niedawno przyjęły także Ateny.
Ograniczeń na popularnych wyspach będzie jednak więcej. Nowe hotele powstające poza wyznaczonymi terenami budowlanymi będą musiały być wznoszone na większych działkach. W zależności od regionu będzie to minimum 8–16 hektarów. Nie liczcie też na nowe hotele położone bezpośrednio nad morzem. Zgodnie z przyjętymi rozwiązaniami zabudowania powinny powstawać nie bliżej niż 25 metrów od linii brzegowej.
Zobacz także
Nie tylko Grecja. Malta także zmienia podejście do masowej turystyki
W ostatnim czasie coraz częściej mówi się o możliwej zmianie trendów w podróżach. Wiele miejsc i krajów dotychczas skupiało się na przyciągnięciu jak największej liczby podróżnych. Teraz natomiast rozpoczyna się zwrot w kierunku jakości, a nie ilości. Taką drogą poszedł już chorwacki Dubrownik, a rozwiązania zbliżone do Grecji przyjęła także Malta.
Na jednej z ulubionych wysp Polaków władze chcą ograniczenia budowy nowych obiektów z myślą o wczasach all inclusive. Ponadto każdy nowy obiekt będzie mógł mieć maksymalnie 200 pokoi, a to wszystko przy wysokości nie większej niż trzy piętra.
Malta zapowiedziała też, że na wyspie nie powstaną nowe hotele z jedną lub dwiema gwiazdkami. Dodatkowo obecne obiekty najniższej klasy będą zachęcane do podwyższania standardu. Wszystko po to, aby postawić na turystykę jakościową, a nie masową. W ten sposób kraj chce zachować swoją kulturę i autentyczność.
