Telewizor, na ekranie wyświetla się symbol jolly roger.
Telewizor to przeżytek. Jest coś dużo lepszego. Fot. Unsplash.com / Andres Jasso, montaż: naTemat.pl

Producenci telewizorów przez lata próbowali przekonać nas, że jest to sprzęt doskonały, immersyjny, estetyczny i niezawodny. Prawda jest jednak taka, że na rynku 2026 roku są opcje znacznie ciekawsze i lepiej wpisujące się w nowoczesny model mieszkania. Jest ich kilka, a ich funkcjonalność jest idealną odpowiedzią na potrzeby współczesnych wnętrz.

REKLAMA

Od lat jesteśmy karmieni marketingowym przekazem, który ma nam wmówić, iż nie istnieje salon idealny, w którym połowa ściany nie jest zakryta ciężkim, niezbyt estetycznym czarnym ekranem.

Ekranem, którego obsługa bardzo często jest nieintuicyjna, irytująca, nie dająca nam nawet połowy możliwości komputera. A dodatkowo nie gwarantująca nam immersji na miarę XXI wieku, której przecież tak pożądamy i którą tak intensywnie wciskają nam producenci sprzętów RTV.

Coraz częściej telewizyjny trend wkrada się także do naszych sypialni. Przecież nie ma nic przyjemniejszego niż budzenie się z widokiem na 55-calową mroczną taflę i chodzenie spać w akompaniamencie politycznych dyskusji w mediach.

Na szczęście rynek technologiczny ciągle ewoluuje i już teraz ma dla nas kilka ciekawych rozwiązań, które mogą ukrócić epokę tego typu sprzętu. Projektanci telewizorów muszą współcześnie znacznie bardziej się napocić, by stworzyć produkt atrakcyjny dla ogółu. Stąd też wynika znacznie większa dbałość o jakość dźwięku, częstsza synchronizacja TV z systemami podświetlania i nacisk na funkcje gamingowe we współczesnych szpecicielach ścian.

Telewizor pokonany – pogromca numer 1 – kino w domu, czyli rzutnik

Czy warto kupić projektor zamiast telewizora? Oczywiście, że tak. Jest to rozwiązanie lżejsze, wygodniejsze w obsłudze, zajmujące niewiele miejsca i dające podobne wrażenia wizualne (często nawet jeśli są gorsze, nie jest to w zasięgu naszej percepcji).

Mowa tu o standardowym rzutniku laserowym, którego możemy umieścić np. za kanapą lub nad zagłówkiem i wyświetlać obraz z niego na ścianie lub np. na rozwijanym ekranie do projektora. Świetnie nadają się one do współczesnego kształtu mieszkań Polaków, gdzie przestrzeni jest coraz mniej, a sposób jej zagospodarowania ma coraz większe znaczenie.

Ale to nie jedyne zalety. Jest ich cały szereg, mowa tu m.in. o:

  1. Szybkim montażu (a często w zasadzie braku jakiegokolwiek montażu), który nie jest inwazyjny dla ściany. Idealne rozwiązanie dla osób wynajmujących mieszkanie.
  2. Znacznie większym obrazie, nawet do 300 cali, który może zapewnić prawdziwe kinowe wrazenia
  3. Mobilności, nic nie stoi przecież na przeszkodzie, by zamiast TV w sypialni i salonie mieć jeden rzutnik i tylko przenosić go z miejsca na miejsce, jeśli np. w jednym z nich oglądamy filmy od święta. Rzutnik można też zabrać np. na wspólny mecz do znajomych, a nawet włączyć w plenerze w trakcie grilla.
  4. Cenie, rzutniki są po prostu tańsze od standardowych telewizorów z podobnymi funkcjami. To wynika po części z niższego kosztu produkcji, ale co ważniejsze, ze znacznie łatwiejszej logistyki sprzedażowej.

Wspomniałem już o ekologii? Nie? 70-cali czerni fajnie wygląda na tle sterylnej białej ściany, jednak czar pryska, gdy musimy się go pozbyć i zarazem wyprodukować gigantyczny elektrośmieć.

A jeśli chodzi o to, jak wyrzucić telewizor, jest to bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać. Często konieczna jest dostawa do lokalnego PSZOK-u lub punktu zbiórki. Ewentualnie można go oddać w sklepie RTV przy zakupie kolejnego sprzętu tego typu. Niektóre miasta mają bezpłatne usługi wywozu elektrośmieci (np. Elektrobrygada MPO).

Dalsza część artykułu poniżej.

Pomijając ekologię, jeśli nie przeszkadzają nam pewne kompromisy w kwestii estetyki naszej ściany, można pokusić się o zakup dedykowanego rzutnika TV, który wyświetla obraz na dedykowanej przestrzeni przypominającej telewizor.

Tzw. projektory laserowe ultrakrótkiego rzutu rozwijane są też przez samych producentów standardowych telewizorów. Branża traktuje je jako godnego następcę standardowych telewizorów.

VR w służbie człowieka. Chcesz immersji, załóż gogle

O tym, że rzutniki są realnym zagrożeniem dla sektora TV, wie już niemal każdy. Natomiast nieoczywistymi konkurentami, które idealnie wpisują się w mniejsze przestrzenie, stają się okulary i gogle VR.

To rozwiązanie nie jest żadnym science fiction, a realnym produktem, który każdy może nabyć. Wirtualna rzeczywistość pozwala nam uczestniczyć w akcji jak nigdy wcześniej. Przy niej przestajemy być biernymi odbiorcami, a stajemy się czynnymi uczestnikami w przedstawianym w ramach danego medium świecie.

VR nie jest jedynie narzędziem gamingu. Idealnie nadaje się do oglądania filmów, projektowania, a także przydaje się w trakcie niektórych zadań biurowych. Jednocześnie zestaw VR nie zajmuje tyle miejsca co TV i można z niego korzystać w niemal dowolnym miejscu.

Nowa moda – mobilne smart ekrany na stojaku

To rozwiązanie nie jest nawet blisko popularności rzutników i AR. Ale uwaga, mobilne smart ekrany są produktem, który w tym momencie powoli zaczyna pojawiać się w ofertach elektromarketów. Wiele wskazuje, że ekspansja nie jest przypadkowa, a rozwiązanie może wyznaczyć nowy standard w rozrywce na wiele lat.

Te urządzenia przypominają nieco duże tablety, które przyczepione są do stojaków na kółkach. Działają podobnie jak inne urządzenia mobilne. Są zasilane dedykowanym akumulatorem. Mobilne smart ekrany na stojaku zabierzemy ze sobą w każde miejsce. Możemy je traktować nawet jako TV do łazienki.

Mobilny ekran idealnie sprawdzi się w nowoczesnej kuchni jako asystent w rozrywce, ale też w przypominaniu nam przepisów. Idealnie sprawdzi się też w garażu i na balkonie.

Duża część modeli ekranów działa w trybie PIVOT, co oznacza możliwość obrócenia ekranu o 90°. Telewizory tego nie potrafią. W dobie "pionizacji" treści, gdzie TikTok i Instagram angażują już wszystkie pokolenia, obracany mobilny ekran może być przyszłościową inwestycją w centrum rozrywki.

Tak naprawdę jest też czwarty "ukryty" sprzęt. Immersja w kompletnie innym stylu

Choć w przeważającej większości gospodarstw domowych w Polsce znajdziemy telewizor, na rynku dzieje się coś bardzo dziwnego. Systematycznie przestajemy sięgać po to tradycyjne medium. Sytuacja ma swoje korzenie m.in. w przeniesieniu obiegu informacji do internetu, ale nie tylko.

To oczywiste, że TV rywalizuje o naszą uwagę ze smartfonem, tabletem i komputerem. Ale jest coś jeszcze. Znacznie bardziej "oldschoolowe" coś.

Trendy wskazują np. na wzrost poziomu czytelnictwa wśród młodzieży (tej samej grupy, która tak chętnie rezygnuje z telewizji). Popularniejsze stają się także inne aktywności, które niekoniecznie dotyczą spędzania godzin przed ekranem. W modzie są gry planszowe, gry karciane, szydełkowanie i wiele innych "analogowych" hobby, które odciągają nas od telewizorów.