Sypialnia, łóżko, kolory w sypialni, kolory ścian, wystrój wnętrza
Kolory przy których lepiej się zasypia Fot. Unsplash.com / @abhou636

W sypialni spędzamy praktycznie 1/3 swojego życia. Powinna być ona naszą oazą spokoju, w której po ciężkim dniu możemy się odprężyć i wyciszyć. Czasem jednak nie zdajemy sobie sprawy, jak ogromny wpływ na jakość naszego nocnego odpoczynku ma otaczająca nas paleta barw. Warto więc dowiedzieć się, które kolory ułatwiają zasypianie i gwarantują poranek z pełną energią.

REKLAMA

Nie od dziś wiadomo, że kolory mają potężną moc, a każda barwa oddziałuje na ludzki mózg w zupełnie inny sposób. Doskonale wiedzą o tym specjaliści od marketingu, którzy wykorzystują psychologię kolorów, by pobudzać nasz apetyt, dawać poczucie bezpieczeństwa lub błyskawicznie podnosić poziom energii.

Dokładnie te same mechanizmy działają w naszych domach. Jeśli chcemy skutecznie zregenerować siły po ciężkim dniu, musimy zadbać o to, aby ściany i dodatki w sypialni wysyłały do mózgu wyłącznie kojące sygnały.

Jakie kolory w sypialni? Kojący błękit i relaksująca zieleń

Nie bez powodu to właśnie kolory ziemi i otaczającego nas świata działają na nas najbardziej uspokajająco. Niebieski, kojarzący się z bezchmurnym, czystym niebem lub spokojną taflą wody, jest przez psychologów uznawany za absolutnego lidera w sypialni. Badania pokazują, że ta barwa potrafi realnie spowolnić tętno i obniżyć ciśnienie krwi, wysyłając do mózgu sygnał, że jesteśmy bezpieczni.

Z kolei zieleń, czyli kolor trawy i lasu, to synonim harmonii, który jest także zbawienny dla psychiki. Wprowadzenie zieleni do sypialni redukuje poziom stresu, pozwala oczom odpocząć po całym dniu wpatrywania się w ekrany i ułatwia głębokie, bezproblemowe oddychanie tuż przed zaśnięciem, co bezpośrednio przekłada się też na jakość snu.

Odcienie szarości: wyciszenie w wersji nowoczesnej

Szary kolor od lat nie wychodzi z mody w aranżacji wnętrz i doskonale sprawdza się również w strefie nocnego odpoczynku. Kluczem jest tu jednak wybór odpowiedniej tonacji – najlepiej sprawdzają się jasne, gołębie lub grafitowe, ale stonowane odcienie.

Szarość jest kolorem neutralnym, który nie niesie ze sobą żadnych silnych bodźców emocjonalnych. Dzięki temu działa na nasz przebodźcowany układ nerwowy jak kojący kompres. Sypialnia w szarościach ułatwia odcięcie się od codziennych problemów, nie rozprasza uwagi i stwarza idealne, minimalistyczne tło, dzięki któremu możemy lepiej spać i szybciej zapadać w regenerujący sen. To klasyka, jeśli chodzi o psychologię kolorów we wnętrzach.

Ciepłe beże i brązy: przytulna oaza bezpieczeństwa

Jeśli szarość wydaje ci się zbyt chłodna, idealną alternatywą będą ciepłe beże, kremy oraz delikatne brązy. To kolory, które podświadomie kojarzą nam się z domowym ciepłem i stabilizacją. Piaskowe ściany, kremowe tekstylia czy drewniane dodatki otulają wnętrze, sprawiając, że staje się ono niezwykle przytulne.

Kolory mają moc, a to oznacza, że w otoczeniu takich barw czujemy się po prostu zaopiekowani, co drastycznie zmniejsza poziom lęku i napięcia mięśniowego – to zbawienne zwłaszcza wtedy, gdy doskwiera nam stres w pracy i nie wiemy, jak się zrelaksować po powrocie do domu. Ciepłe beże sprawiają również, że poranki stają się przyjemniejsze, a budzące nas światło słoneczne wydaje się bardziej miękkie i przyjazne dla oczu.

Pastelowa lekkość: delikatny róż i subtelna żółć

Dla fanów odrobiny koloru świetnym wyborem będą pastele. Pudrowy róż czy bardzo delikatny odcień żółtego potrafią zdziałać cuda. Pastelowy róż wnosi do sypialni aurę delikatności i spokoju, całkowicie pozbawioną agresji. Z kolei subtelna, maślana żółć wprowadza odrobinę optymizmu, ale w wersji, która nie krzyczy i nie pobudza do działania.

Pastele są na tyle rozmyte bielą, że nie obciążają wzroku, a jednocześnie nadają sypialni niesamowitą lekkość i świeżość. To dobry przykład na to, jak urządzić mieszkanie, by poczuć się psychicznie lepiej – sprawia, że poranki witamy w znacznie lepszym nastroju.

Tych kolorów unikaj jak ognia. Czego kategorycznie wystrzegać się w sypialni?

Istnieje jednak grupa kolorów, która potrafi drastycznie pogorszyć jakość naszego snu. Na czarnej liście królują wszelkie odcienie neonowe, jaskrawe i kontrastowe. Absolutnym wrogiem dobrego odpoczynku jest krwista czerwień – ten kolor podnosi poziom adrenaliny, przyspiesza bicie serca i pobudza organizm do działania, co jest przeciwieństwem tego, czego potrzebujemy wieczorem.

Inaczej zadziała ona zresztą w salonie, gdzie z powodzeniem sprawdza się teoria nieoczekiwanej czerwieni – ale w sypialni to ryzyko, którego lepiej nie podejmować.

Podobnie zadziałają intensywne pomarańcze czy krzykliwe fiolety, które zamiast wyciszać, zmuszają mózg do ciągłej analizy i aktywności. Takie barwy zostaw więc raczej dla salonu lub biura, a będziesz lepiej spać i nie pożałujesz.