
W niedzielny wieczór przed domem Jarosława Kaczyńskiego zjawili się funkcjonariusze policji, którzy otrzymali zgłoszenie o rzekomym podłożeniu ładunków wybuchowych na terenie posesji prezesa PiS. Onet dotarł do nowych doniesień na temat całego zajścia. Przypominamy, że to nie jedyna taka sytuacja w przeciągu ostatnich kilku dni.
Do Komendy Stołecznej Policji w niedzielę o godzinie 22:20 wpłynęła drogą elektroniczną wiadomość z ostrzeżeniem o niebezpieczeństwie zagrażającym żoliborskiej posiadłości Jarosława Kaczyńskiego. W ciągu ostatnich kilku dni zgłoszeń takich pojawiało się jeszcze więcej i wszystkie skierowane były w środowiska opozycji oraz konserwatywnych mediów.
Wizyta funkcjonariuszy u Jarosława Kaczyńskiego
Informację o niepokojącym zgłoszeniu potwierdził w rozmowie z portalem Onet podkomisarz Jacek Wiśniewski z biura prasowego KSP.
– Mogę potwierdzić, że o godz. 22.20 mieliśmy takie zgłoszenie. Wiadomość o możliwym zagrożeniu życia, zdrowia i mienia wpłynęła drogą elektroniczną na skrzynkę mailową policji – poinformował podkomisarz.
Na miejsce niezwłocznie skierowano patrol mundurowych, jednak ostatecznie zgłoszenie się nie potwierdziło.
Jak zdołał nieoficjalnie ustalić Onet, funkcjonariusze nie wchodzili bezpośrednio na teren prywatny. Bezpieczeństwa willi przez całą dobę pilnują bowiem pracownicy wynajętej przez ugrupowanie agencji Grom Group. Ochroniarze w rozmowie z policją zapewnili, że w ostatnim czasie nie odnotowali wokół domu żadnego podejrzanego ruchu ani prób wtargnięcia osób niepowołanych. Na prośbę funkcjonariuszy raz jeszcze dokładnie sprawdzili całe obejście i nie znaleźli niczego, co mogłoby stwarzać jakiekolwiek zagrożenie.
Zobacz także
O sprawie w poniedziałek poinformował jako pierwszy rzecznik PiS. Rafał Bochenek zarzucił we wpisie na X, że była to kolejna "prowokacja obecnie rządzących".
"Do długiej listy prowokacji obecnie rządzących, wykorzystujących służby wobec opozycji i niezależnych mediów, należy dopisać wczorajszą interwencję policji na posesji p. prezesa Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie. Wieczorem, w związku ze zgłoszeniem, jakie rzekomo wpłynęło drogą elektroniczną na komendę policji, o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie p. prezesa J. Kaczyńskiego, przed jego domem pojawił się patrol policji, który chciał dokonać przeszukania terenu wokół domu" – napisał polityk.
I dodał: "Choć zachowanie mundurowych akurat w tej sytuacji nie budziło kontrowersji, to trzeba jasno stwierdzić: trwa seria prowokacji wobec opozycji i przybiera ona na sile".
To nie koniec dziwnych zgłoszeń
Seria podobnych interwencji rozpoczęła się w piątek, 15 maja, kiedy to po południu w domu naczelnego redaktora Telewizji Republika pojawiła się policja. Tomasz Sakiewicz od razu oświadczył w serwisie X, że funkcjonariusze mieli w jego domu działać nielegalnie. Argumentował to brakiem powodu do interwencji, niską wiarygodnością komunikatów o zagrożeniu i brakiem imienników wraz z numerami. Szef TV Republiki określał działania policji mianem "użycia siły", dziwił się też, dlaczego go nie wylegitymowano.
"Reżim Tuska prześladuje TV Republika", "Nękanie i zastraszanie dziennikarzy Republiki i ich rodzin – seria przestępczych incydentów" – tak zdarzenie przedstawiała natomiast sama stacja Sakiewicza.
Z kolei według stanowiska funkcjonariuszy ich działanie było w pełni uzasadnione. "Jeszcze raz podkreślamy, że to informacja o realnym zagrożeniu życia i potrzeba jego ochrony determinowała zdecydowany sposób prowadzenia interwencji przez wysłany na miejsce patrol" – poinformowała warszawska policja.
Rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji odczytał zapis zgłoszenia: "Dzień dobry, dzwonię z linii zaufania. Chciałabym zgłosić zagrożenie życia. Dostałam wiadomość. Podyktuję: jestem na ulicy Wiktorskiej (tu w zgłoszeniu padł dokładny adres) w Warszawie. Popełniam s*mobójstwo w toalecie."
– Po usłyszeniu takich informacji policjanci nie mogli się nie pojawić – zauważył podkom. Jacek Wiśniewski.
Natomiast już dzisiaj, 18 maja, po południu miało dojść do kolejnego takiego fałszywego zgłoszenia. Tym razem dotyczyło ono garażu budynku, w którym znajduje się siedziba telewizji wPolsce24. Zgodnie z relacją stacji, funkcjonariusze pojawili się, ponieważ otrzymali informację o znajdowaniu się w tym miejscu niebezpiecznych materiałów. Jak podaje portal wPolsce24: "To już kolejna prowokacja wobec konserwatywnych mediów w ostatnich dniach".
