
Pojawiły się nowe szczegóły interwencji w mieszkaniu rodziny prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Służby weszły do lokalu siłą po alarmujących zgłoszeniach dotyczących pożaru i zagrożenia życia dzieci, które ostatecznie okazały się fałszywe. Po niedzielnej odprawie w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa wiceszef MSWiA Czesław Mroczek zapowiedział działania wobec sprawców prowokacji, a premier Donald Tusk wystosował specjalny apel.
"Dziś doszło do kolejnego fałszywego zgłoszenia przez numer 112. Tym razem dotyczyło to rodzinnego domu Prezydenta RP w Gdańsku. Służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania" – poinformował wieczorem w sobotę Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta.
"Kolejna telefoniczna prowokacja! Tym razem straż pożarna otrzymała informację o pożarze w gdańskim mieszkaniu rodzinnym Prezydenta Nawrockiego. (...) przekazałem także wyrazy solidarności Prezydentowi. (...) Działania prowokatorów są wymierzone w bezpieczeństwo państwa" – skomentował pierwsze doniesienia kancelarii prezydenta Donald Tusk.
Interwencja w domu rodziny Karola Nawrockiego. "Zagrożenie życia dzieci"
W niedzielę rano w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa odbyła się odprawa z udziałem ministrów oraz przedstawicieli służb poświęcona ostatniej fali prowokacji. Po zakończeniu spotkania wiceszef MSWiA Czesław Mroczek ujawnił szczegóły interwencji w domu Karola Nawrockiego.
– To zgłoszenie dotyczyło pożaru i zagrożenia życia dzieci w lokalu – wyjaśnił Mroczek. Dodał, że alarm jednocześnie trafił do ratownictwa medycznego, straży pożarnej oraz policji. – Wszystkie trzy służby zadysponowały swoje siły na to miejsce – zaznaczył. Wiceszef resortu spraw wewnętrznych ujawnił również, że wpłynęło nie jedno, a aż dwa zgłoszenia dotyczące tego samego adresu.
– Po otrzymaniu drugiego zgłoszenia, mówiącego o zatrzymaniu krążenia dzieci znajdujących się w środku, kierujący działaniami ratowniczymi podjął decyzję o wejściu do lokalu – przekazał polityk.
Jak relacjonował Mroczek, przed siłowym wejściem ratownicy i policjanci wielokrotnie próbowali nawiązać kontakt z osobami przebywającymi w mieszkaniu. – Podejmowano liczne próby kontaktu – mówił. Ostatecznie okazało się jednak, że lokal był pusty. – W lokalu nikt nie przebywał i w tym momencie akcja została zakończona – poinformował wiceszef MSWiA.
Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej gen. Wojciech Kruczek podkreślił z kolei, że "nie było oznak pożaru". Strażacy sprawdzili także mieszkanie od strony balkonu. – Jedno z okien było przejrzyste i można było zobaczyć, że wewnątrz nie ma zadymienia. Drugie było zaklejone od środka folią, co ograniczało widoczność – tłumaczył gen. Kruczek.
Podczas konferencji pojawił się także wątek ochrony rodziny prezydenta. Czesław Mroczek zaznaczył wyraźnie, że mieszkanie, do którego weszły służby, "nie było objęte ochroną Służby Ochrony Państwa".
Nawrocki nie jest pierwszy. "Plaga fałszywych zgłoszeń"
To nie pierwsze takie fałszywe zgłoszenie w ostatnim czasie. Incydenty tego typu dotyczyły już m.in. Tomasza Sakiewicza, w którego mieszkaniu policjanci podjęli interwencję po fałszywym alercie o dziecku grożącym s*mobójstwem i Sławomira Cenckiewicza, byłego szefa BBN, do którego mieszkania początkowo zamawiano pizzę, a później fałszywie zgłoszono analogiczną sytuację do tej z udziałem szefa TV Republika.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Schemat działania prowokatorów przypomina wcześniejszą falę alarmów bombowych w polskich szkołach, z którą służby zmagały się już w poprzednich miesiącach.
Czesław Mroczek powiedział dziennikarzom w niedzielę, że podczas odprawy omawiano kwestie bezpieczeństwa i możliwych prowokacji. – Podkreśliliśmy w obecności premiera, że współpracujemy w tej sprawie i mamy pełną gotowość wsparcia ze strony Wojska Polskiego, również jeśli chodzi o zwalczanie zagrożeń w cyberprzestrzeni – powiedział.
Na koniec zapewnił, że sprawa jest traktowana bardzo poważnie. – Cały resort spraw wewnętrznych i administracji deklaruje, że sprawcy tych czynów zostaną ukarani – zapowiedział. Z kolei KPRM przekazało na X: "Służby zmagają się z plagą fałszywych zgłoszeń na co dzień. Dlatego najpierw musimy zindentyfikować sabotażystów i przejrzeć wszystkie procedury, aby nie było powtórki". Śledztwo w sprawie prowadzą obecnie policja oraz prokuratura.
Premier Donald Tusk wystosował też ważny apel na X: "Zwracam się do wszystkich, aby nikt nie atakował straży lub policji, ponieważ funkcjonariusze wykonują swoje zadanie zgodnie z procedurami w przypadku zgłoszonego zagrożenia życia lub pożaru. Ich priorytetem jest ratowanie ludzi". Jak pisaliśmy w naTemat, służby w większości przypadków nie mają wyjścia i muszą reagować, gdy istnieje zagrożenie życia.
