
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie fałszywego zawiadomienia, w wyniku którego służby ratunkowe interweniowały w mieszkaniu matki Karola Nawrockiego w Gdańsku. Odpowiedzialnym za ten incydent grożą teraz bardzo poważne konsekwencje.
W minioną sobotę, 23 maja, służby ratunkowe weszły siłowo do lokalu zamieszkiwanego przez matkę Karola Nawrockiego. Ta interwencja była efektem zgłoszenia o rzekomym pożarze oraz bezpośrednim zagrożeniu życia przebywających wewnątrz dzieci, co ostatecznie okazało się kłamstwem. W sprawie podjęto teraz dalsze kroki prawne, natomiast na polskiej scenie politycznej trwa aktualnie burza oskarżeń.
Nowa decyzja prokuratury i przewidywane konsekwencje
Dzisiaj, w poniedziałek 25 maja, Prokuratura Okręgowa w Gdańsku oficjalnie poinformowała o wszczęciu śledztwa w sprawie tego sfingowanego zawiadomienia. Prokurator zdecydował, że poprowadzeniem dochodzenia zajmą się funkcjonariusze policji z gdańskiego zarządu Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC).
Zabawa kosztem bezpieczeństwa innych to czyn, który jest bardzo surowo ścigany przez polskie prawo. Jak podaje w swoim komunikacie prokuratura, zgodnie z artykułem 224a § 1 Kodeksu karnego, za wywołanie fałszywego alarmu i niepotrzebne zaangażowanie organów ochrony bezpieczeństwa, sprawcy może grozić kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności.
Dotychczasowe ustalenia śledczych w sprawie
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku informuje w komunikacie, że ze zgromadzonego do tej pory przez śledczych materiału dowodowego wynikają następujące fakty. W sobotę nieznana wciąż osoba wykorzystała aplikację "Alarm 112", aby z konkretnego numeru telefonu powiadomić o fikcyjnym pożarze oraz niebezpieczeństwie, w jakim miał znajdować się małoletni w jednym z budynków wielorodzinnych w Gdańsku.
Dyspozytor z radomskiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego (WCPR) nie był w stanie nawiązać połączenia zwrotnego ze zgłaszającym. W związku z tym, aby zapobiec tragedii, natychmiast wysłał na miejsce straż pożarną, pogotowie ratunkowe oraz policję.
Kiedy służby dotarły pod wskazany adres i nie mogły nawiązać żadnego kontaktu z osobami wewnątrz, zapadła decyzja o natychmiastowym wyważeniu drzwi. Po dokładnym przeszukaniu mieszkania szybko wyszło na jaw, że alarm był całkowicie fałszywy, a wewnątrz lokalu przebywały wyłącznie zwierzęta domowe.
Fala prowokacji w ciągu ostatnich dni
"Dziś doszło do kolejnego fałszywego zgłoszenia przez numer 112. Tym razem dotyczyło to rodzinnego domu Prezydenta RP w Gdańsku. Służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania" – przekazywał w sobotę wieczorem Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta.
"Kolejna telefoniczna prowokacja! (...) Działania prowokatorów są wymierzone w bezpieczeństwo państwa. W nas wszystkich. Użyjemy wszystkich dostępnych metod, aby zidentyfikować i wyłapać sabotażystów, niezależnie od tego, skąd są i kto nimi kieruje" – zareagował z kolei Donald Tusk na fałszywe zgłoszenie.
Przypominamy, że podobne incydenty dotyczyły już m.in. Tomasza Sakiewicza, w którego mieszkaniu policjanci podjęli interwencję po fałszywym alercie o dziecku grożącym s*mobójstwem i Sławomira Cenckiewicza, byłego szefa BBN, do którego mieszkania początkowo zamawiano pizzę, a później fałszywie zgłoszono analogiczną sytuację do tej z udziałem szefa TV Republika. Funkcjonariusze zjawili się również pod domem Jarosława Kaczyńskiego, a także w siedzibie telewizji wPolsce24, gdzie w obu przypadkach na posesjach miały znajdować się niebezpieczne materiały.
