Osoba w kryzysie bezdomności trzymająca kubek i siedząca w przejściu podziemnym
Zmiany w kodeksie wykroczeń mogą sprawić, że żebranie na ulicy w Polsce przestanie być karane. Fot. Adam bartosik / Shutterstock

Depenalizacja żebractwa to projekt, który powraca od lat i zawsze wywołuje emocje. W 2026 roku ta zmiana ma ogromną szansę na realizację. Wkrótce w Sejmie odbędzie się głosowanie ponad politycznymi podziałami.

REKLAMA

Obecnie proszenie o pieniądze w przestrzeni miejskiej jest teoretycznie nielegalne. Dotyczy to jednak tylko osób posiadających minimalne środki do życia lub zdolnych do pracy. Za złamanie zakazu grozi nagana, kara ograniczenia wolności albo grzywna sięgająca 1,5 tysiąca złotych.

Kary za żebranie w Polsce. Martwy przepis?

Codzienność udowadnia, że to w dużej mierze martwy przepis. Osoby proszące o drobne stale spotykamy pod sklepami i na dworcach. Ludzie w kryzysie bezdomności często nie mają po prostu innej opcji na zdobycie posiłku. Jednak dotyka to znacznie szerszej grupy obywateli.

Obrońcy praw człowieka od dawna postulują, by potrzebujący mogli żebrać w pełni legalnie. Wytykają rządzącym, że sankcje karne za ubóstwo są nielogiczne i pochodzą z wczesnych lat 70.

"Bliższa analiza motywów, które skłoniły ustawodawcę do wprowadzenia ww. przepisu jest wysoce utrudniona ze względu na brak szerszego uzasadnienia" – zaznaczył były RPO Adam Bodnar w piśmie do ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro jeszcze w 2017 roku. Ustawodawca tylko stwierdził, że te wykroczenia "szeroko występowały w praktyce".

Depenalizacja żebractwa łączy partie

Podobnych prób zmiany prawa było w naszej historii znacznie więcej. W debacie publicznej emocje budziła wcześniej choćby depenalizacja aborcji czy depenalizacja marihuany.

"Rzeczpospolita" przypomina, że o zniesienie kar apelował też kolejny Rzecznik Praw Obywatelskich, czyli Marcin Wiącek. Inicjatywa zyskuje poparcie niezależnie od tego, jaki obóz polityczny sprawuje rządy.

Pomysłodawcy posługują się argumentem trudnym do podważenia. Kary finansowe uderzają w bezdomnych, którzy przecież fizycznie nie potrafią ich opłacić. Nakręca to spiralę zadłużenia i często prowadzi do odsiadki w więzieniu. Mija się to więc z celem.

Obecny Parlamentarny Zespół ds. zakończenia bezdomności, który pracuje nad projektem tworzą osoby z różnych ugrupowań. Zasiadają w nim zgodnie posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej oraz partii Razem. Ostatnie posiedzenie w tej sprawie mieli zaledwie 20 maja.

Legalne żebranie martwi jednak samorządy

Plany parlamentarzystów budzą jednak sprzeciw samorządów, które dbają o porządek publiczny. Swoje wątpliwości zgłaszał Związek Powiatów Polskich. Ostrzega, że złagodzenie sankcji zwiększy zjawisko żebractwa. Sytuacja uderzy też rykoszetem w osoby najmocniej wymagające systemowego wsparcia.

"Żebractwo może być wykorzystywane jako łatwy sposób pozyskania środków finansowych przez osoby, które w rzeczywistości nie znajdują się w dramatycznej sytuacji życiowej" – stwierdził prezes ZPP Andrzej Płonka, dodając, że grozi to utratą zaufania do realnie potrzebujących.

Samorządowcy tłumaczą, że dla części osób żebractwo to dochodowy biznes, więc taki zarobek na ulicy zatrzyma niektórych ludzi w punkcie wyjścia. Łatwa gotówka zniechęci potrzebujących do szukania pomocy w wyspecjalizowanych ośrodkach. Aktywiści od lat przypominają, że dawanie pieniędzy bezdomnym przynosi odwrotny skutek do zamierzonego.

Zmiany w kodeksie wykroczeń jeszcze w 2026?

"Rzeczpospolita" podaje, że do laski marszałkowskiej trafił projekt nowelizacji. Dokument przewiduje całkowite wykreślenie kar dla obywateli posiadających bardzo skromne środki do życia. Ustawodawcy natychmiast też uspokajają krytyków.

Nowe prawo wciąż będzie ścigać agresywne nagabywanie. Nie znikną też kary za zmuszanie dzieci do pracy na ulicy. Służby zachowają narzędzia do walki z prawdziwymi oszustami. Przyszłość reformy leży teraz wyłącznie na biurkach posłów. Finał negocjacji i kształt głosowania poznamy już niebawem.