
Zbigniew Ziobro w roli komentatora politycznego poszedł o krok dalej. Były minister sprawiedliwości posługując się kuchennymi porównaniami, drwi z Waldemara Żurka. Polityk sugeruje też, że jesteśmy o krok od rekonstrukcji rządu, w której ważną rolę odegra nieskuteczność polskiego systemu sprawiedliwości w zatrzymaniu. Konkretniej, w zatrzymaniu Zbigniewa Ziobry właśnie.
"Komentator polityczny" zza oceanu – Zbigniew Ziobro – postanowił odnieść się do kwestii działań ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Działań, które mają sprowadzić byłego ministra przed wymiar polskiego sądownictwa. Polityk Prawa i Sprawiedliwości posługuje się w tym celu dosyć innowacyjną kulinarną nomenklaturą.
"Żurek skisł. Zamiast triumfalnych igrzysk wyborczych z Ziobrą w kajdankach i czerwonym kombinezonie, jest publiczna kompromitacja i pokaz nieudolności. Zamiast dania głównego z deserem Tusk dostał po Żurku niestrawność i ból brzucha" – ironizuje na X Zbigniew Ziobro poszukiwany listem gończym w związku z zarzutami o defraudację środków w ramach Funduszu Sprawiedliwości.
Według polityka Prawa i Sprawiedliwości, Donald Tusk ma zamiar przeprowadzić jesienią rekonstrukcję rządu, której rezultatem mogłaby być utrata stanowiska przez ministra Żurka: "Dlatego wieść niesie, że rozgoryczony Tusk, w poszukiwaniu winnego, zdecydował już o wylaniu kwaśnego żurku i trwają przymiarki do nowego jesiennego otwarcia…".
Starcie dwóch ministrów sprawiedliwości
"W tej sytuacji zgrzytający Żurek zacisnął te – jeszcze nie do końca – starte zęby i postanowił walczyć" – donosi Zbigniew Ziobro, zwracając dalej uwagę, że Waldemar Żurek może liczyć na wsparcie swojego zastępcy, Dariusza Mazura, "A Mazur to ten, co kiedyś odmówił Amerykanom wydania Polańskiego".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Były minister sprawiedliwości sugeruje, że jego spektakularna ucieczka do USA, rodem z sensacyjnego serialu, jest solą w oku obecnego ministra sprawiedliwości, gdyż ten zarzekał się, że przyprowadzi go przed polski wymiar sprawiedliwości: "Żurek obiecywał Tuskowi spektakularne rozliczenia naszej władzy – transmitowane w TVN zatrzymania i pokazowe procesy. Nie udało mu się jednak sprowadzić mnie z Budapesztu. Nawet bagażnik nadal zieje pustką".
Zbigniew Ziobro powinien uważać z żartami z nazwisk
Choć nazwisko Ziobro nie pasuje tak zabawnie do żadnego kulinarnego kontekstu (ewentualnie: żebro), jak nazwisko Żurek, warto przypomnieć, że były minister sprawiedliwości również doczekał się pewnej ksywki.
Nadał mu ją Leszek Miler, który pod koniec kwietnia 2003 roku stwierdził: – Pan jest zerem, panie Ziobro.
Choć nie jest to bezpośrednie zniekształcenie nazwiska, określenie "zero" przylgnęło do Zbigniewa Ziobry na ponad dwie dekady. Polityk był tak nazywany nie tylko przez politycznych przeciwników (np. kontrowersyjnego biznesmena i polityka związanego z aferą podsłuchową – Zbigniewa Stonogę), ale też wyborców, w tym przez kobietę z Sosnowca, która na widok (ówcześnie) ministra sprawiedliwości stwierdziła: "Pan szczególnie jest zero".






