Tajlandia walczy z neilegalnymi pobytami
Tłumy na lotnisku w Bangkoku Fot.Shutterstock

Tajlandia sukcesywnie walczy z problemem nadużyć wizowych. W tym roku jeszcze bardziej zaostrza swoją politykę. W pierwszej połowie 2026 odmówiono wjazdu tysiącom obcokrajowców.

REKLAMA

Azja staje się coraz bardziej popularnym kierunkiem wśród Polaków. PLL LOT zwiększyły ostatnio siatkę połączeń do Japonii i ruszyły z całorocznymi połączeniami z Bangkokiem. Polacy podróżują więcej, dalej i częściej, a w europejskich statystykach ruchu lotniczego jesteśmy na podium turystyki lotniczej. Jadąc na odległe kontynenty, warto jednak być przygotowanym. Niektóre kraje stawiają twarde wymagania wjazdowe i możemy mocno się zaskoczyć, jeśli na miejscu zostaniemy zatrzymani na granicy. Na przykład w Tajlandii.

Zwrot na granicy. Tajlandia masowo cofa turystów

Ten egzotyczny raj zaczyna stawiać bardzo twarde warunki, o czym wielu podróżnych przekonuje się dopiero po wylądowaniu. Jak podaje Onet Podróże, tylko w pierwszej połowie 2026 roku tajlandzkie służby imigracyjne odmówiły wjazdu do kraju aż 29 490 obcokrajowcom. Co więcej, ponad 14 tys. cudzoziemców zostało zatrzymanych za złamanie tamtejszego prawa. Bangkok chce walczyć z nadużyciami wizowymi, nielegalną pracą na miejscu i przestępczością. Głównym narzędziem kontroli stał się komputerowy system wczesnego ostrzegania APPS, który prześwietla dane pasażerów jeszcze przed wylotem, a krajowa czarna lista zawiera już blisko 170 tys. nazwisk.

Największe ryzyko cofnięcia z granicy dotyczy podróżnych, którzy nie posiadają biletu powrotnego lub jasnego, udokumentowanego planu podróży po kraju. Urzędnicy weryfikują również, czy turyści dysponują środkami finansowymi na utrzymanie się podczas pobytu. Pod szczególnym nadzorem znaleźli się tzw. visa runnerzy, czyli osoby, które regularnie przekraczają granicę tylko na chwilę, by odnowić pobyt bezwizowy i w ten sposób mieszkać w Tajlandii na stałe bez ubiegania się o dokumenty.

Dla podróżnych oznacza to przede wszystkim wydłużone procedury. Turyści od miesięcy skarżą się na kolejki na lotniskach, co potęguje fakt, że niedawno zniesiono możliwość 60-dniowego pobytu bez wizy. To kolejny krok w zaostrzaniu przepisów – wcześniej Tajlandia uderzyła w najczulszy punkt imprezowiczów, ograniczając sprzedaż alkoholu.

Paszport i karta wjazdowa TDAC

Aby podróż do Azji Południowo-Wschodniej nie zakończyła się przymusowym powrotem do Europy, należy dopilnować formalności przed wejściem na pokład samolotu. Równie istotne jak dokumenty jest rozważne pakowanie na egzotyczne wakacje, bo część popularnych w Polsce przedmiotów jest na miejscu zakazana.

Przede wszystkim należy pamiętać, że wjazd na terytorium Tajlandii jest możliwy na podstawie paszportu, który jest ważny jeszcze co najmniej pół roku od planowanej daty powrotu do Polski. Co ważne, dokument musi posiadać minimum dwie wolne strony i być w nienagannym stanie technicznym, bo uszkodzenia mogą być podstawą do odmowy wjazdu.

Wszyscy podróżujący do Tajlandii muszą też wypełnić elektroniczną kartę wjazdową (TDAC). Formularz jest darmowy i można go wypełnić najwcześniej 72 godziny przed przylotem na oficjalnej stronie rządowej Tajlandii.

Coś, co może zaskoczyć podróżnych z Polski, to bezwzględny zakaz wwożenia i używania e-papierosów na terenie kraju. Posiadanie lub używanie tego typu urządzeń grozi grzywną, a w skrajnych przypadkach także karą pozbawienia wolności. O skali kontroli świadczy historia, którą opisał Polak zatrzymany w Tajlandii – ostrzegał on przed prawdziwymi łapankami na turystów.