
Jeszcze w 2026 roku szykują się duże przetasowania na rynku lotniczym. Łotewska linia airBaltic w ciągu zaledwie miesiąca wycofała się z dwóch kluczowych tras z Polski.
Rok 2026 rozpoczął się niestabilnie dla rynku lotniczego. Rosnące ceny paliwa oraz wprowadzenie systemu EES doprowadziło do opóźnień, odwołań i skasowania licznych lotów, a także do masowych spóźnień na lotniskach. W zeszłym tygodniu aż 150 osób nie zdążyło wejść na pokład Ryanaira. Wszystko przez kolejki, bo niesprawne wdrożenie europejskich wytycznych sprawiło, że system EES sparaliżował polskie lotniska.
AirBaltic likwiduje loty z Polski
Jak podaje "Fly4free", łotewski przewoźnik narodowy airBaltic w ciągu ostatniego miesiąca wycofał się z dwóch kluczowych połączeń w Polsce. 29 czerwca została skasowana trasa Warszawa–Ryga, a pod koniec maja anulowano połączenie Kraków–Wilno. To kolejne masowe odwołania lotów, jakich doświadczyli polscy pasażerowie. Wszystko to po długiej walce, w której airBaltic zabiegał o pasażerów LOT-u i Wizz Aira, latających na tych samych trasach.
Do tego wszystkiego dochodzą problemy finansowe przewoźnika. Sytuacja airBaltic jest na tyle poważna, że rząd łotewski musiał udzielić linii specjalnej pożyczki w celu utrzymania jej płynności finansowej.
Co dalej? Mimo cięć na trasach łotewski przewoźnik planuje powrót do Polski jesienią. Od końca października ma uruchomić trzy loty na Gran Canarię z Warszawy, Katowic i Poznania.
Zobacz także
Skasowane trasy w 2026. Przoduje Lufthansa
Chociaż kryzys na rynku lotniczym dotyka wielu przewoźników, szczególnie dużo tras skasowała niemiecka linia Lufthansa. Boryka się ona z licznymi problemami. W tym roku zaczęło się od strajków, które sparaliżowały ruch lotniczy na największych lotniskach Europy. Oliwy do ognia dolała likwidacja linii-córki Lufthansa CityLine, która działała ponad 30 lat.
W efekcie przewoźnik odwołuje 20 tys. lotów na wakacje, usuwając je z letniego rozkładu. Zmiany te mocno uderzają w polskie lotniska regionalne. Zawieszone trasy nie wrócą do czasu zimowego rozkładu – to loty z Polski skasowane co najmniej do końca października. Chodzi konkretnie o trasy: Gdańsk–Monachium, Katowice–Frankfurt, Bydgoszcz–Frankfurt, Rzeszów–Frankfurt. Szczególnie trasa do Frankfurtu to duża strata, bo było to jedyne połączenie z Pyrzowic do tak dużego międzynarodowego lotniska przesiadkowego.
Choć sytuacja wygląda nieciekawie, ale na rynku są też przewoźnicy, którzy z kryzysem radzą sobie całkiem dobrze. Należy do nich Ryanair. Chociaż irlandzki przewoźnik straszył upadkiem niektórych linii lotniczych, sam zabezpieczył się na najbliższe miesiące tzw. hedgingiem, czyli umowami na paliwo lotnicze z ceną zamrożoną na poziomie sprzed wojny na Bliskim Wschodzie. Oznacza to, że Ryanair ma zabezpieczone 80 proc. swojego zapotrzebowania na paliwo na rok 2026 i początek 2027.
Ryanair nie tylko nie martwi się wzrostem cen paliwa, lecz także zapowiada dalszy rozwój. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" prezes linii lotniczej Ryanair w Polsce zdradził, że przewoźnik planuje zwiększenie liczby samolotów do obsługi tras z Polski aż o 8 maszyn, a w 2026 roku spodziewa się wzrostu liczby pasażerów o 20 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.






